Nigdy dotąd nie patrzyłem na licznik mocy ładowania z tak szeroko otwartymi oczami – zanim zdążyłem dopić espresso, wskaźnik w Xpengu P7+ przeskoczył z 10 do 80 proc. energii. Chiński producent wchodzi do Europy z przytupem, pokazując, że elektryczne podróże na długich dystansach nie muszą oznaczać godzin spędzonych przy stacji szybkiego ładowania.
W skrócie
• Liftback klasy średniej-wyższej, długość ponad 5 m i rozstaw osi 3 m • Architektura 800 V, maksymalna moc ładowania 446 kW, 10-80 proc. w 12 min • Trzy warianty napędu: RWD 61,7 kWh, RWD 74,9 kWh i AWD 74,9 kWh, zasięg WLTP do 530 km • Produkcja europejskich egzemplarzy w fabryce Magna Steyr w Grazu od czerwca 2024 r. • Ceny w Polsce od 197 900 zł do 239 900 zł – poniżej wielu mniejszych rywali
Superszybkie ładowanie – liczby, które zmieniają przyzwyczajenia
Test na hiszpańskim hubie HPC rozpoczął się przy 43 proc. naładowania akumulatora. Po niespełna ośmiu minutach P7+ osiągnął 80 proc., notując chwilowy szczyt 321 kW. Pełen potencjał 446 kW będzie można wykorzystać na najnowszych stacjach, które według danych Europejskiego Stowarzyszenia Infrastruktury Ładowania pojawiają się już przy głównych korytarzach TEN-T. W praktyce oznacza to, że planując 1000-kilometrową trasę wystarczą dwie krótkie pauzy, każda krótsza niż przeciętny postój na stacji benzynowej.
Osiągnięcie takiej sprawności to zasługa 800-woltowej architektury oraz nowego chemicznego składu ogniw typu NCM, opracowanych we współpracy z dostawcami, którzy wcześniej przygotowywali moduły m.in. do Porsche Taycana i Hyundaia Ioniq 5. Według analityków BloombergNEF wyższe napięcie pozwala zmniejszyć prądy w czasie ładowania, ograniczając straty ciepła i umożliwiając stosowanie cieńszych przewodów, a tym samym obniżenie masy całego systemu.
Marka, która chce być chińskim Volvo
Nazwa Xpeng pochodzi od nazwiska założyciela, He Xiaopenga, przedsiębiorcy znanego wcześniej z platformy mobilnej UCWeb. W Państwie Środka firma zyskała rozpoznawalność dzięki zaawansowanym systemom wspomagania kierowcy, rozwijanym przy współpracy z chińskimi oddziałami Nvidii i Boscha. W Europie strategia jest prosta: wysoki standard wykonania plus bardzo szybkie ładowanie przy relatywnie niskiej cenie. Montaż w Austrii – podobnie jak w przypadku niektórych modeli Jaguara czy BMW – ma przekonać klientów, że to produkt przygotowany z myślą o europejskich oczekiwaniach jakościowych.
Nadwozie, wnętrze, technologia
Karoseria mierzy 5071 mm długości, 1937 mm szerokości i 1512 mm wysokości. Sylwetka liftbacka skrywa bagażnik o pojemności 573 l, który po złożeniu oparć wzrasta do 1931 l. Kabina wykończona skórą Nappa prezentuje się równie efektownie jak w Lexusa ES, lecz wyróżnia ją minimalistyczny kokpit z dwoma ekranami: zegary 10,25″ i centralny 17″. Większość funkcji – od klimatyzacji po ustawienia zawieszenia pneumatycznego – obsługuje się dotykowo, co wymaga chwili przyzwyczajenia. Zaskakuje natomiast elektryczne domykanie wszystkich drzwi oraz filtr powietrza klasy PM2.5, coraz częściej spotykany w chińskich samochodach luksusowych.
Na drodze: komfort ponad wszystko
Nawet w topowej odmianie AWD (503 KM, 0-100 km/h w 4,3 s) P7+ nie udaje sportowca. Adaptacyjne amortyzatory oraz podwójne szkło szyb wydzielają w kabinie ciszę porównywalną z Mercedesem EQE, a miękko zestopniowany układ kierowniczy podpowiada, że to auto stworzone głównie do połykania autostradowych kilometrów. Na krętych drogach wagi – od 1999 kg w wersji RWD do 2225 kg w AWD – nie da się oszukać; przy szybkich zmianach kierunku auto delikatnie podnosi przód, pozostając jednak neutralne dzięki nisko umieszczonemu akumulatorowi. Zużycie energii w teście przy prędkości 120 km/h wyniosło 17 kWh/100 km, co przy baterii 74,9 kWh netto przekłada się na realny zasięg około 440 km.
Cennik i konkurencja – czy to się opłaca?
Ceny startujące tuż poniżej 200 tys. zł sytuują P7+ pomiędzy Teslą Model 3 Long Range a BMW i4 eDrive40. Oba te samochody ładują się wolniej: Tesla około 25 min do 80 proc., BMW prawie 32 min. Dopłata do wersji AWD Performance Pro (239 900 zł) to wciąż mniej niż kosztuje bazowe Audi Q8 e-tron, a klient otrzymuje podobną przestrzeń i wyposażenie. Według raportu JATO Dynamics jeszcze w tym roku na polskim rynku zadebiutuje kilkanaście nowych modeli z Chin, lecz żaden nie deklaruje mocy ładowania powyżej 400 kW. Jeśli więc dla kierowcy liczy się minimalizowanie przerw w podróży, Xpeng P7+ ustawia dziś poprzeczkę wysoko – i robi to w cenie, która każe się zastanowić nie tylko zwolennikom amerykańskich elektryków.