Skokowy wzrost cen benzyny i oleju napędowego, obserwowany od początku roku w całej Europie, zmienia optykę konsumentów i firm wobec napędów alternatywnych. Coraz więcej kierowców – zarówno prywatnych, jak i flotowych – dochodzi do wniosku, że mimo wyższej ceny zakupu pojazdu elektrycznego jego użytkowanie przynosi szybkie oszczędności. Efekt ten najmocniej widać na rynkach, gdzie subwencje są ograniczone lub wygasły, a mimo to popyt na e-auta rośnie w dwucyfrowym tempie.

Europa przyspiesza elektryfikację

Według najnowszych danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów (ACEA) w marcu na drogach Unii pojawiło się 234 500 nowych samochodów w pełni elektrycznych – o 48,9% więcej niż rok wcześniej. W Niemczech liczba rejestracji wzrosła o 66%, we Francji o 69%, a we Włoszech aż o 72%. Dzięki temu udział BEV w unijnym rynku nowych aut osobowych przekroczył w marcu symboliczny próg 20%, a po pierwszym kwartale 2026 r. wynosi już 19,3 proc. Dla porównania, jeszcze dwa lata temu udział ten nie dobijał do 13% – zwraca uwagę dr Ingrid Braun, analityczka rynku motoryzacyjnego w Uniwersytecie w Stuttgarcie. Jej zdaniem wysokie ceny paliw są dziś silniejszym bodźcem zakupowym niż kolejne regulacje emisyjne, bo wpływają bezpośrednio na portfel kierowcy.

Polska bez finansowej poduszki

W Polsce, gdzie program dopłat „NaszEauto” zakończył się w styczniu, popyt na samochody zeroemisyjne również nabiera tempa. Z rejestru Centralnej Ewidencji Pojazdów wynika, że w pierwszym kwartale zarejestrowano 8800 nowych elektryków – o 73,1% więcej niż rok wcześniej. W samym marcu dynamika wyniosła 47,4%, nieznacznie poniżej średniej unijnej, ale osiągnięta bez wsparcia budżetowego. – Firmy zaczynają liczyć całkowity koszt eksploatacji, a nie tylko cenę katalogową – komentuje Bartosz Chojnacki, wiceprezes platformy Superauto.pl. Zwraca on uwagę, że udział rejestracji flotowych rośnie, co częściowo kompensuje spadek zainteresowania wśród klientów indywidualnych po wygaszeniu dopłat. Mimo postępu udział BEV w ogólnej sprzedaży nowych samochodów osobowych i lekkich dostawczych spadł z grudniowych 11% do 5,8% w pierwszym kwartale 2026 r. – luka dotacyjna jest więc nadal widoczna.

Tankowanie coraz droższe, ładowanie wciąż tańsze

Przy średniej cenie benzyny 95 na poziomie 7,20 zł za litr i spalaniu 6,8 l/100 km przejechanie stu kilometrów autem z silnikiem benzynowym kosztuje dziś ok. 49 zł. Dla diesla – przy cenie 7,10 zł za litr i zużyciu 5,5 l/100 km – jest to niespełna 39 zł. Tymczasem właściciel samochodu elektrycznego, ładujący się głównie w domu, płaci przeciętnie 1,2 zł za kWh. Przy zużyciu 20 kWh/100 km rachunek nie przekracza 24 zł. Nawet korzystając z miejskich ładowarek AC (ok. 2 zł/kWh) koszt jest niższy od tankowania diesla. – Przy przebiegach flotowych różnica przekłada się na tysiące złotych oszczędności rocznie, co skraca okres zwrotu z wyższej ceny zakupu do trzech–czterech lat – ocenia Agata Leszczyńska z Polskiego Instytutu E-Mobilności. Ponadto rosnące marże detaliczne na stacjach paliw i wzrost kosztów uprawnień do emisji CO₂ w rafineriach mogą jeszcze pogłębić tę dysproporcję.

Rynek wtórny podąża za trendem

Zmianę nastawienia widać także w ogłoszeniach. Analiza serwisu Otomoto pokazuje, że w marcu br. liczba odsłon ofert samochodów zeroemisyjnych poszła w górę o 68% miesiąc do miesiąca, a wskaźnik dziennej aktywności użytkowników w segmencie EV podskoczył do 146% równolegle ze wzrostem cen na stacjach. Udział ogłoszeń diesli spadł o 1 punkt proc., podczas gdy hybrydy i plug-iny zyskały 1,5 pkt proc. – kupujący przenoszą zainteresowanie tam, gdzie widzą potencjalne oszczędności operacyjne – tłumaczy Agnieszka Czajka, dyrektorka Motors Professionals Europe. Wzrasta też dostępność kilkuletnich modeli elektrycznych importowanych głównie z Niemiec i Skandynawii, co dodatkowo obniża barierę wejścia dla klienta indywidualnego.

Różne strategie wsparcia: przykład Niemiec

Berlin, który w grudniu 2023 r. zamknął hojny program „Umweltbonus”, zdecydował się przywrócić subsydia od maja br. Podstawowa dopłata do samochodu w pełni elektrycznego wynosi 3000 euro, a dla hybryd plug-in lub modeli z tzw. range extenderem – 1500 euro. Gospodarstwa domowe o niższych dochodach mogą połączyć tę kwotę z lokalnym wsparciem landów, łącznie uzyskując nawet 6000 euro (ok. 26 tys. zł). – Dane z pierwszego kwartału pokazały, że po wygaśnięciu dopłat sprzedaż BEV spadła niemal o jedną trzecią, co uderzyło w dostawców komponentów – przypomina prof. Markus Thoma z Instytutu Badań Motoryzacyjnych VDA. Kontrastuje to z Polską, gdzie Ministerstwo Klimatu analizowało możliwość wykorzystania środków z KPO, lecz nie uzyskało zielonego światła od resortu funduszy. – Bez wsparcia państwa i bez szybszej rozbudowy stacji ładowania przyspieszenie rynku może wyhamować – ostrzega Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.