Nowa obwodnica metropolitalna otwarta tuż przed Bożym Narodzeniem miała usprawnić ruch w aglomeracji gdańskiej, jednak już po kilku tygodniach eksploatacji kierowcy alarmują o zanikających liniach prowadzących. Oznakowanie poziome, kluczowe dla bezpiecznej zmiany pasów i orientacji na rozbudowanym węźle, niemal całkowicie zniknęło, a niskie temperatury uniemożliwiają natychmiastowe odtworzenie pasów.

Niewidoczne linie sześć tygodni po otwarciu

Zgodnie z relacjami użytkowników największe kłopoty występują w miejscach, gdzie trasa ekspresowa rozdziela się na łącznice w stronę S7 oraz południowej obwodnicy Trójmiasta. Kierowcy mówią o „domyślaniu się przebiegu pasa”, szczególnie nocą i przy opadach. Choć w okresie świątecznym natężenie ruchu nie należało do najwyższych, farba uległa starciu zaskakująco szybko. Według ekspertów ds. inżynierii drogowej tak szybkie zużycie może świadczyć o zastosowaniu zbyt cienkiej warstwy materiału lub niepełnym wyschnięciu nawierzchni przed dopuszczeniem ruchu.

Dlaczego oznakowanie nie wytrzymało?

Do malowania pasów najczęściej wykorzystuje się farby rozpuszczalnikowe, hybrydowe lub cienkowarstwowe tworzywa chemoutwardzalne. Wszystkie wymagają suchej, oczyszczonej nawierzchni i dodatniej temperatury, aby prawidłowo związać się z asfaltem. Gdy termometr wskazuje poniżej 5°C, spoiwo stygnie wolniej, a wilgoć pozostająca w mikrostrukturze asfaltu osłabia przyczepność. Jeśli dodatkowo inwestorowi zależy na szybkim oddaniu drogi, proces utwardzania często odbywa się równolegle z ruchem ciężkich pojazdów, co przyspiesza ścieranie powłoki. Fachowcy zwracają też uwagę, że w sezonie zimowym częściej stosuje się środki odladzające, które wchodzą w reakcję z pigmentem i powodują jego łuszczenie.

Warunki zimowe blokują naprawę

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad deklaruje gotowość do poprawienia oznakowania, lecz podkreśla, że prace można rozpocząć dopiero przy stabilnej pogodzie z temperaturą na poziomie co najmniej 10°C. W niższych wartościach dochodzi do zjawiska tzw. kraterowania – mikropęcherzyki powietrza zamknięte w warstwie farby pękają, tworząc drobne dziurki, a każda opadająca kropla wody dodatkowo wypłukuje pigment. Tymczasem trójmiejski odcinek, jako fragment korytarza północ–południe, musi pozostać w ruchu, dlatego zarządca ogranicza się do obserwacji i tymczasowego ustawienia tablic ostrzegawczych.

Planowane prace wiosną i ich zakres

Po ustabilizowaniu się warunków atmosferycznych wykonawca przewiduje nałożenie grubowarstwowego tworzywa chemoutwardzalnego o podwyższonej odporności na sól drogową i ścieranie. Technologia ta, choć droższa, ma wydłużyć trwałość pasów do nawet sześciu–ośmiu lat. Dodatkowo w krytycznych miejscach – na przykład na zbiegu pasów węzła Gdańsk Południe – mają zostać wbudowane elementy strukturalne poprawiające odblaskowość w deszczu. Do czasu renowacji zarządca apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności, utrzymywanie większych odstępów i ograniczenie prędkości podczas manewrów zmiany pasa.