Rodzinny Volkswagen Touran żegna się z taśmą produkcyjną. To znak czasów – po dwóch dekadach obecności w salonach jeden z najpopularniejszych europejskich minivanów zostanie wycofany bez planowanego następcy, co dobitnie pokazuje, jak gwałtownie rynek zwrócił się w stronę SUV-ów i elektryfikacji.
Decyzja niemieckiego koncernu kończy rozdział, który jeszcze dziesięć lat temu wydawał się trwały: przestronne, siedmioosobowe samochody rodzinne miały stanowić fundament oferty wielu producentów. Dziś większość z nich – od Opla Zafiry po Forda C-Maxa – albo już zniknęła, albo przeobraziła się w crossovery.
Dlaczego minivany tracą na popularności?
Zmiana gustów klientów to w dużej mierze efekt wzrostu segmentu SUV. Według danych JATO Dynamics udział SUV-ów w europejskich rejestracjach wzrósł z około 8% w 2008 r. do ponad 50% w 2023 r., podczas gdy minivany spadły poniżej 4%. Klienci otrzymują w crossoverach podobną ilość miejsca, a jednocześnie wyższą pozycję za kierownicą, bardziej „lifestylowy” wizerunek i bogatszą ofertę napędów hybrydowych.
Na spadek zainteresowania MPV wpływają również regulacje emisji CO₂. Wyższy, pudełkowaty kształt nadwozia utrudnia osiąganie niskiego oporu powietrza, co podnosi zużycie paliwa i kary za nadmiarowe gramy CO₂. Producenci wolą więc inwestować w platformy SUV, które łatwiej skalować pod wersje hybrydowe i elektryczne.
Dwadzieścia lat historii Tourana
Touran zadebiutował w 2003 r., bazując na komponentach Golfa V i natychmiast trafił do rodzin potrzebujących trzech pełnowymiarowych miejsc w drugim rzędzie. Druga i ostatnia generacja, pokazana w 2015 r., korzysta z modułowej płyty MQB, co pozwoliło zaoferować dwa warianty foteli (5- i 7-miejscowy) bez znacznego wydłużania karoserii (4,53 m długości).
Funkcjonalność była kluczowa: trzy niezależne siedzenia w drugim rzędzie, aż pięć punktów Isofix i bagażnik rosnący z 633 do 1 857 l po złożeniu foteli. Łącznie sprzedano ponad 2,6 mln egzemplarzy, co czyni Tourana jednym z najlepiej sprzedających się minivanów w historii Europy, choć lata świetności przypadały na pierwszą dekadę XXI wieku.
Ostatnia szansa na nowy egzemplarz
Volkswagen poinformował dealerów, że zamówienia będą przyjmowane jedynie do 15 marca 2026 r. Później model zniknie z konfiguratorów, a linia produkcyjna w Wolfsburgu zostanie przygotowana pod kolejne elektryczne projekty grupy.
Katalog obejmuje dwa napędy: benzynowy 1.5 TSI (110 kW/150 KM) oraz wysokoprężny 2.0 TDI w wariantach 122 KM i 150 KM. Klienci mogą wybrać sześciobiegową skrzynię manualną lub siedmiobiegowe DSG. Producent utrzymał trzy poziomy wyposażenia – od wersji Comfortline przez Comfortline Plus po Highline – przy czym już bazowy wariant zawiera trójstrefową klimatyzację automatyczną.
Na finiszu kariery obowiązują rabaty dochodzące do około 24 tys. zł. Cennik otwiera 1.5 TSI z manualem w okolicach 132 tys. zł; dopłata do DSG to 10 tys. zł. Najtańszy diesel startuje od około 142 tys. zł, a bogate konfiguracje Highline potrafią przekroczyć 170 tys. zł brutto.
Co dalej w ofercie Volkswagena?
Pustkę po Touranie mają częściowo wypełnić modele z rodziny ID – siedmioosobowy ID.Buzz w wersji przedłużonej oraz przyszły elektryczny crossover planowany na koniec dekady. Volkswagen liczy, że klienci poszukujący rodzinnej przestrzeni i nowoczesnego napędu przerzucą się właśnie na te konstrukcje.
Eksperci rynku zwracają jednak uwagę, że prawdziwym następcą filozofii minivana mogą stać się kompaktowe, trzyrzędowe SUV-y o napędzie hybrydowym plug-in, łączące praktyczność z niższą emisją. Jeśli tak się stanie, Touran trafi do galerii klasyków – jako ostatni przedstawiciel gatunku, który wywindował przestronność na nowy poziom, zanim zmieniły się priorytety kierowców.</p