Chwila, w której na teren stacji wjeżdża autocysterna, by uzupełnić zapasy paliwa, nie jest najlepszą porą na podjechanie pod dystrybutor. Wstrząsy towarzyszące tłoczeniu benzyny lub oleju napędowego z cysterny do podziemnych zbiorników powodują wymieszanie osadów, wody kondensacyjnej oraz innych zanieczyszczeń zalegających na dnie. W efekcie do samochodowego baku może trafić mieszanina daleka od laboratoryjnej czystości, a szkody, jakie wyrządzi w precyzyjnych układach zasilania, potrafią być dotkliwe finansowo.

Dlaczego dostawa paliwa wzbudza osady i wodę w zbiornikach

Paliwo magazynowane jest w stalowych lub z tworzywa sztucznego, zazwyczaj podziemnych zbiornikach, których pojemność sięga kilkudziesięciu tysięcy litrów. W czasie normalnej pracy stacji cięższe zanieczyszczenia – pył, drobiny rdzy, produkty korozji i mikroorganizmy – opadają na samo dno. Kiedy jednak autocysterna wtłacza nową partię paliwa pod znacznym ciśnieniem, powstaje silny prąd strumieniowy. Ten „wir” unosi drobiny do strefy ssawnej pomp zasilających dystrybutory, a także miesza wodę powstałą z kondensacji par w przestrzeni gazowej zbiornika. Jeżeli woda ta nie zostanie wcześniej odessana lub odseparowana, tworzy z paliwem niestabilną emulsję. Podczas intensywnego tankowania w krótkim czasie do baku kierowcy może trafić kilkadziesiąt mililitrów wody i cząstek stałych, co dla nowoczesnych wtryskiwaczy jest już wartością krytyczną.

Nowoczesne układy wtryskowe a mikrozanieczyszczenia

Dzisiejsze silniki benzynowe z wtryskiem bezpośrednim i diesle common-rail pracują przy ciśnieniu przekraczającym 2000 barów. W takich warunkach tolerancja luzów między zespołami ruchomymi wtryskiwacza wynosi zaledwie kilka mikrometrów – to mniej niż średnica ludzkiego włosa. Cząstka korozji o rozmiarze 10–15 µm potrafi zablokować iglicę, powodując lejący lub całkowicie zamknięty wtrysk. Z kolei woda zachowuje się w układzie paliwowym jak niewspółpracująca ciecz: wypiera film olejny chroniący elementy pompy wysokiego ciśnienia, przyspiesza zużycie cierne i sprzyja kawitacji. Objawy po zatankowaniu zanieczyszczonej partii paliwa mogą pojawić się błyskawicznie – od szarpania i utraty mocy po błąd „check engine” i tryb awaryjny. Naprawa kompletnego systemu wtryskowego często przekracza równowartość rocznego limitu kilometrów przejeżdżanych przez przeciętnego kierowcę.

Inne zagrożenia czyhające w baku: biokomponenty, mikroby, siarka

Europejskie normy (EN 590 dla diesla i EN 228 dla benzyny) dopuszczają dziś dodatki biokomponentów – estrów FAME w oleju napędowym czy etanolu w benzynie. Biokomponenty mają większe powinowactwo do wody i szybciej ulegają degradacji mikrobiologicznej. Jeżeli w zbiorniku stacji gromadzi się wilgoć, w ciepłych miesiącach może rozwinąć się środowisko sprzyjające tzw. „diesel bug” – koloniom bakterii i grzybów tworzących lepki szlam. Ten biofilm łatwo przechodzi przez filtr wstępny stacji i dociera do samochodu, gdzie zatka filtr dokładny, a nawet osiada w kanalikach wtryskiwaczy. Również siarka i popioły metaliczne, mimo że w nowoczesnych paliwach występują śladowo, pozostają zagrożeniem dla czujników NOx i filtra cząstek stałych. Dlatego jakość magazynowania paliwa jest równie ważna jak parametry samej rafinacji.

Jak ograniczyć ryzyko tankowania zanieczyszczonego paliwa

Specjaliści branży paliwowej zalecają prostą, lecz skuteczną strategię. Po pierwsze: omijaj dystrybutor, gdy na placu stoi cysterna, oraz tuż po zakończeniu rozładunku. Paliwu nie trzeba „odstawać” całą dobę – godzinny lub dwugodzinny przestój pozwala osadom opaść do strefy bezpiecznej. Po drugie: korzystaj ze stacji o dużej rotacji paliwa, najlepiej zlokalizowanych przy drogach krajowych lub autostradach, gdzie magazynowane paliwo nie zalega tygodniami. Po trzecie: utrzymuj stan paliwa powyżej jednej czwartej pojemności baku; jazda na rezerwie sprzyja zasysaniu brudu z dna własnego zbiornika. Dobrym zwyczajem jest też tankowanie wcześnie rano, kiedy temperatura paliwa jest niższa, a tendencja do tworzenia się par i wilgoci – mniejsza. Każda z tych praktyk nie eliminuje ryzyka w stu procentach, lecz konsekwentnie zmniejsza prawdopodobieństwo kosztownej awarii.