Tankowanie samochodu jeszcze nigdy nie było tak nieprzewidywalne. Jeszcze na początku roku na tablicach przy stacjach widzieliśmy względnie stabilne ceny, dziś cyfry potrafią zmieniać się co kilka dni, a analitycy nie wykluczają dalszych podwyżek. Jednocześnie w Polsce pojawiła się ciekawa alternatywa dla komercyjnych sieci: w kilku miastach, w tym w Chełmie, funkcjonują samorządowe stacje paliw oferujące niższe stawki za litr benzyny i oleju napędowego. Pomysł budzi rosnące zainteresowanie, bo kierowcy poszukują sposobów na zmniejszenie wydatków, a lokalne władze – na zwiększenie konkurencji.

Geopolityczny impuls do rekordowych stawek

Źródłem ostatniego skoku cen jest eskalacja napięć w Zatoce Perskiej. Niepokoje społeczne w Iranie, groźba blokady Cieśniny Ormuz oraz kolejne sankcje gospodarcze doprowadziły do sytuacji, w której na globalnym rynku ropy zagościł strach przed przerwą w dostawach. Dziennie przez Ormuz transportuje się około 17 milionów baryłek surowca – to blisko jedna piąta światowej podaży. Każda informacja o możliwej blokadzie sprawia, że inwestorzy wyceniają ryzyko i podnoszą kontrakty terminowe na ropę.

Swoje dokładają także decyzje OPEC+, które od ubiegłego roku sukcesywnie ograniczają wydobycie, aby stabilizować ceny powyżej 80 USD za baryłkę. Droższy surowiec natychmiast przekłada się na wyższe hurtowe notowania paliw, a wzmacniający się dolar jeszcze powiększa koszt importu dla rafinerii w Europie. Choć polscy operatorzy zapewniają o alternatywnych kierunkach zakupów surowca, sam fakt, że benzyna i diesel są towarami globalnymi, powoduje niemal automatyczny wzrost cen na stacjach.

Rynek krajowy: od giełdowych kontraktów do dystrybutora

Na początku kwietnia hurtowa cena benzyny 95 w Polsce przekroczyła 6,20 zł za litr, co w niektórych rejonach kraju przełożyło się na detaliczne stawki zbliżające się do 7 zł. Eksperci rynku paliw przypominają, że marże detaliczne zwykle stanowią kilkanaście groszy z ceny litra – kluczowe są więc notowania w Rotterdamie oraz kurs złotego do dolara. Gdy te dwa wskaźniki rosną jednocześnie, dystrybutorom trudno utrzymać atrakcyjne ceny bez ryzyka strat.

Konsultanci firm doradczych sugerują kierowcom zachowanie spokoju i tankowanie „do pełna” jedynie wtedy, gdy rzeczywiście potrzebują paliwa. Szturm na stacje bywa samospełniającą się przepowiednią: nagły popyt zwiększa rotację zapasów, zmuszając operatorów do szybszych i droższych zakupów hurtowych. W dłuższym horyzoncie najlepszą ochroną przed skokami cen ma być dywersyfikacja źródeł dostaw oraz większa przejrzystość w kalkulacji marż – to zadanie zarówno dla rządu, jak i dla samorządów.

Miejskie stacje paliw – studium przypadku z Chełma

Chełm uruchomił własną stację paliw na początku 2024 r. dzięki inwestycji Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Obiekt jest w pełni zautomatyzowany, czynny 24 h na dobę, a krótką przerwę techniczną wykorzystuje się na uzupełnienie zasobów i serwis urządzeń. Z założenia nie chodziło o maksymalizację zysków, lecz o wprowadzenie bodźca konkurencyjnego na lokalny rynek. Już pierwsze tygodnie działania pokazały, że litr benzyny 95 oraz diesla bywa tam tańszy o 20–40 groszy w porównaniu z komercyjnymi sieciami.

Niższe ceny wywołały efekt domina: pobliskie stacje prywatne, aby nie tracić klientów, obniżyły własne marże. Według szacunków ratusza średni koszt tankowania w Chełmie spadł o około 25 groszy na litrze. Mieszkańcy doceniają także fakt, że zysk ze sprzedaży wraca do budżetu miasta, wspierając lokalne projekty, a nie korporacyjne dywidendy.

Inne miasta włączają się do gry o tańsze paliwo

Za przykładem Chełma poszły kolejne ośrodki. W Toruniu stację prowadzi Miejski Zakład Komunikacji, a osoby posiadające kartę mieszkańca zyskują dodatkową zniżkę w wysokości 9 groszy na litrze. Płock uruchomił podobny punkt przy bazie transportu publicznego, stopniowo rozszerzając dostępność także dla kierowców indywidualnych. Samorządy widzą w tym nie tylko sposób na ulżenie portfelom obywateli, lecz także na promowanie przejrzystych zasad kształtowania cen.

Rozwiązanie nie jest jednak wolne od wyzwań. Utrzymanie konkurencyjnej oferty wymaga odpowiedniej skali zakupów, a więc znacznych obrotów. Dlatego część miast łączy siły w grupy zakupowe, aby negocjować lepsze warunki z hurtownikami. Niezbędne jest również sprawne zarządzanie logistyką i wysoki poziom automatyzacji, który ogranicza koszty operacyjne. Gdy te warunki są spełnione, samorządowa stacja może stać się realnym narzędziem wpływu na lokalny rynek.

Perspektywy rozwoju lokalnych sieci paliwowych

Aktualne trendy wskazują, że model miejskich stacji może zyskiwać na znaczeniu, zwłaszcza w średnich miastach, w których konkurencja między dużymi sieciami jest ograniczona. Rosnące ceny surowca, transformacja energetyczna i rosnący udział podatków w cenie litra sprzyjają poszukiwaniu nowych form kontroli kosztów. Samorządy dysponujące odpowiednim zapleczem logistycznym i kapitałem inwestycyjnym mogą wykorzystać tę niszę, wprowadzając większą transparentność cenową oraz wspierając mieszkańców w okresach gwałtownych wahań na rynku paliw.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że miejskie inicjatywy nie rozwiążą systemowego problemu zależności od ropy. Kluczowe pozostają inwestycje w transport publiczny, sieć ładowarek dla pojazdów elektrycznych i stopniowe odchodzenie od paliw kopalnych. W krótkiej perspektywie samorządowe stacje stają się jednak ważnym buforem, który łagodzi skutki międzynarodowych kryzysów i wzmacnia pozycję konsumenta wobec dużych koncernów.