Trzy lata po zakupie samochód zaczyna pokazywać prawdziwy charakter – właśnie dlatego amerykańska firma analityczna JD Power co roku pyta tysiące kierowców o realne usterki eksploatacyjne. Najnowsze wydanie badania objęło 33 268 aut z roczników 2022 i starszych, a odpowiedzi zbierano od grudnia 2024 r. do listopada 2025 r. Zebrane dane przeliczono na liczbę problemów zgłoszonych przez właścicieli na każde sto pojazdów (PP100), co ułatwia porównanie marek i typów napędu między sobą. Rezultaty są bezlitosne dla kilku motoryzacyjnych pewniaków i – co szczególnie interesujące – dla technologii, którą wielu kierowców uznawało za przyszłość rynku.
Niezawodność marek: dominacja Lexusa i nieoczekiwane wpadki Europejczyków
Po czterech latach z rzędu na pozycji lidera Lexus ponownie udowadnia, że receptą na długowieczność jest konserwatywna inżynieria i dopracowanie detali – średnio 17 problemów mniej na każde sto aut niż kolejna marka w tabeli. Za japońskim producentem uplasowało się Subaru, a podium zamknęło brytyjskie, choć technicznie bawarskie MINI. Największym zaskoczeniem jest spadek Toyoty na ósme miejsce; choć wciąż okupuje tabelę modeli indywidualnych (Corolla, Camry czy Sienna), sama marka otrzymała gorsze noty za multimediowe niedociągnięcia w nowych generacjach swoich aut.
Dolną część zestawienia zdominowały firmy europejskie. Volkswagen, Volvo, Land Rover, Audi oraz Mercedes zanotowały wyniki od 240 do 310 PP100, czyli nawet o 60 proc. gorzej od średniej całego badania. Inżynierowie ze Starego Kontynentu od lat prowadzą wyścig technologiczny w dziedzinie elektroniki pokładowej, ale dane z JD Power pokazują, że wysoka gęstość nowinek często przekłada się na rosnącą liczbę awarii.
Hybrydy plug-in i samochody elektryczne słabsze od klasycznych benzyniaków
Jeżeli ktoś liczył, że pojazdy niskoemisyjne oznaczają mniej stresu w serwisie, tegoroczny raport studzi emocje. Hybrydy ładowane z gniazdka (PHEV) osiągnęły 281 PP100 – to aż 16 proc. więcej niż przeciętna wszystkich badanych aut i 42 proc. więcej niż samochody z tradycyjnym napędem benzynowym (198 PP100). Elektryki zasilane wyłącznie akumulatorem (BEV) wypadły nieco lepiej, ale wciąż odnotowały 237 PP100, czyli o 20 proc. gorzej od benzyniaków.
Co ciekawe, w poprzednich edycjach badania to właśnie hybrydy – zwłaszcza klasyczne układy Toyoty – świeciły przykładem solidności. Analitycy sugerują, że duża część tegorocznych problemów PHEV-ów wynika z większej złożoności systemów zarządzania energią, a także z konieczności aktualizacji aż trzech platform oprogramowania: spalinowej, elektrycznej i łączności sieciowej. W przypadku BEV-ów najsłabszym ogniwem okazała się infrastruktura ładowania oraz moduły odpowiedzialne za szybkie ładowanie prądem stałym.
Najczęstsze usterki: aktualizacje, łączność i cyfrowe rozczarowania
Respondenci wskazali dwa obszary, w których frustracja rośnie najszybciej:
• Problemowe aktualizacje OTA – 40 proc. właścicieli instalowało nową wersję oprogramowania w ostatnich dwunastu miesiącach, lecz 27 proc. z nich nie zauważyło realnej poprawy działania pojazdu. • Integracja smartfonów – niedziałające lub zawieszające się systemy Android Auto i Apple CarPlay, przerywane połączenia Bluetooth oraz kłopoty z fabrycznymi ładowarkami indukcyjnymi.
Dodatkowo, użytkownicy samochodów klasy premium coraz częściej raportują opóźnienia w reakcji ekranów dotykowych, błędy w systemach head-up display i nieprecyzyjne algorytmy wspomagania kierowcy. W segmencie popularnym dominują z kolei usterki mechaniczne związane z układami przeniesienia napędu, jednak ich skala jest mniejsza niż problemy software’owe w autach luksusowych.
Rysunek 1. Schemat PP100 według typu napędu – PHEV, BEV, benzyna. (źródło: opracowanie własne na podstawie danych JD Power)
Wnioski dla kupujących i producentów
Tegoroczny raport potwierdza, że tradycyjna niezawodność nie zawsze idzie w parze z najszybszą innowacją. Dla klientów oznacza to, że przy wyborze nowego auta warto patrzeć nie tylko na deklarowany zasięg elektryczny czy rozmiar ekranu, lecz także na historię stabilności oprogramowania i wsparcie posprzedażowe. Dla producentów – szczególnie europejskich – wyniki są jasnym sygnałem, że pogoń za funkcjami online musi iść w parze z bezkompromisową jakością testów w rzeczywistych warunkach użytkowania.