W świecie pojazdów osiągających prędkości zarezerwowane dotąd dla samolotów odrzutowych jeden egzemplarz Bugatti Veyron właśnie rozpoczął drugie życie. Choć większa część hipersamochodów spędza swoje dni w klimatyzowanych garażach, ten konkretny wóz pokonał ponad 70 800 kilometrów podczas pokazów, jazd demonstracyjnych i prób rozwojowych. Dopiero po szesnastu latach intensywnej służby trafił do zakładów w Molsheim, gdzie przeszedł kompleksową rekonstrukcję, odzyskując fabryczny blask bez utraty historycznej autentyczności.
Niezwykłe przebiegi w świecie hipersamochodów
Właściciele samochodów o mocy przekraczającej 1 000 KM rzadko korzystają z pełni ich możliwości. Według danych firm ubezpieczeniowych roczna „średnia” dla tej klasy pojazdów nie przekracza 3–4 tys. kilometrów. Tym bardziej imponujący jest wynik Veyrona, którego licznik wskazał wielkość typową dla aut flotowych, a nie dla kolekcjonerskich rarytasów. Tak wysoki przebieg wynika z faktu, że auto służyło jako przedseryjny egzemplarz testowy: brało udział w sesjach pomiarowych, jazdach z dziennikarzami i prezentacjach dla potencjalnych klientów na kilku kontynentach.
Od prototypu do legendy: krótka historia opisywanego egzemplarza
Bugatti zaprezentowało pierwszy produkcyjny Veyron w 2005 r., lecz prace rozwojowe nad silnikiem W16 i dwusprzęgłową skrzynią o momencie ponad 1 500 Nm rozpoczęły się już pod koniec lat 90. Testowy samochód, o którym mowa, powstał w ramach tego programu badawczego i odegrał kluczową rolę w ustanowieniu rekordu prędkości 431,072 km/h w 2010 r. Limitowana seria World Record Edition – rozpoznawalna dzięki karbonowemu nadwoziu i kontrastowym, pomarańczowym akcentom – była hołdem dla tamtego wyczynu. Choć produkcja finalnej odmiany Super Sport została ograniczona do kilkudziesięciu sztuk, przedprodukcyjny prototyp, wciąż wyposażony w 8-litrowy silnik W16 o mocy 1 200 KM, zachował pełną zgodność z późniejszą specyfikacją drogową.
Fabryczna renowacja, czyli operacja na otwartym sercu
Po latach eksploatacji samochód trafił do programu renowacyjnego La Maison Pur Sang. Przez pół roku inżynierowie i rzemieślnicy wykonywali prace w tych samych halach, w których powstają nowe Chirony i Mistrale. Proces obejmował: • rozbiórkę nadwozia z włókna węglowego, szlifowanie i nałożenie nowoczesnego lakieru bezbarwnego z wyższą ochroną UV, • rekonstrukcję foteli, kierownicy i paneli drzwi z użyciem skór pochodzących od tego samego dostawcy co w latach produkcji Veyrona, • aktualizację oprogramowania sterującego chłodzeniem oraz systemem kontroli trakcji do najnowszych standardów bezpieczeństwa, • pełną weryfikację silnika i przekładni, które – jako elementy o największym znaczeniu kolekcjonerskim – pozostawiono w oryginalnej konfiguracji. Po zakończeniu prac pojazd przeszedł test drogowy na torze i otrzymał certyfikat potwierdzający zgodność z pierwotną specyfikacją.
Kolekcjonerska wartość i przyszłe wyzwania
Zakres prac restauracyjnych, pozycja modelu w historii marki oraz fakt, że mówimy o pojazdzie o udokumentowanym udziale w biciach rekordów, windują jego wartość do poziomu, na którym wyceny sporządzane są częściej przez domy aukcyjne niż portale ogłoszeniowe. Popyt na odrestaurowane fabrycznie hipersamochody rośnie – potwierdza to liczba zamówień na podobne usługi zgłaszanych do działów heritage w McLarenie, Ferrari czy Porsche. Wyzwanie dla właściciela pozostaje niezmienne: czy korzystać z potencjału 1 200 KM, ryzykując wzrost przebiegu, czy też traktować auto jak ruchomą rzeźbę? Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero wtedy, gdy Veyron ponownie wyruszy – lub nie – na publiczne drogi.