Dobrze utrzymany pojazd to nie tylko wymóg prawny, ale przede wszystkim gwarancja bezpieczeństwa własnego i innych uczestników ruchu. Wielu kierowców zapomina jednak, że każda, nawet drobna nieprawidłowość może zakończyć się cyfrowym zablokowaniem dowodu rejestracyjnego, a w skrajnych przypadkach — unieruchomieniem auta na poboczu. Poniższy artykuł syntetycznie opisuje, w jakich sytuacjach funkcjonariusze różnych służb mają prawo odebrać dokument, jakie usterki pojawiają się najczęściej oraz co należy zrobić, aby odzyskać możliwość legalnej jazdy.
Dlaczego służby mogą zatrzymać dowód rejestracyjny?
Policja, Straż Graniczna i Krajowa Administracja Skarbowa dysponują wspólnym upoważnieniem wynikającym z krajowych przepisów o ruchu drogowym. Uprawnienie to pozwala zatrzymać dowód rejestracyjny w chwili, gdy pojazd:
– stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa, zwłaszcza po kolizji naruszającej elementy nośne konstrukcji; – może utrudniać porządek ruchu, na przykład przez niestabilny ładunek albo niesprawne oświetlenie; – przekracza dopuszczalne normy emisji spalin lub hałasu, czym szkodzi środowisku.
Zatrzymanie odbywa się dziś głównie „elektronicznie” — fizyczny blankiet zwykle zostaje w kieszeni kierowcy, ale w centralnym systemie pojawia się blokada uniemożliwiająca rejestrację przeglądu czy sprzedaż auta.
Najczęstsze usterki techniczne spotykane podczas kontroli
Statystyki stacji kontroli pojazdów i obserwacje patroli drogowych pokazują, że kierowcy najczęściej tracą dokument z powodu kilku powtarzających się problemów:
– pęknięta lub odpryśnięta przednia szyba; nawet niewielki „pajączek” może się rozszerzyć, dlatego funkcjonariusze zazwyczaj nie wystawiają czasowego pozwolenia na dalszą jazdę, – zbyt głęboko przyciemnione szyby boczne przednie, ograniczające pole widzenia kierowcy, – bieżnik opony starty poniżej 1,6 mm, co wydłuża drogę hamowania i sprzyja aquaplaningowi, – różne typy lub rozmiary ogumienia na jednej osi, zaburzające przyczepność w zakrętach, – układ wydechowy generujący hałas powyżej homologowanej wartości; przerobione tłumiki skutkują nie tylko mandatem, ale też badaniem technicznym w trybie natychmiastowym, – wystające poza obrys nadwozia koła, ostrzej traktowane po wprowadzeniu norm Euro w zakresie bezpieczeństwa pieszych, – niehomologowane reflektory LED lub dodatkowe listwy świetlne montowane bez przełącznika obniżającego snop światła.
Każda z wymienionych usterek może na pierwszy rzut oka wydawać się drobiazgiem, ale w ruchu drogowym często decydują ułamki sekund i milimetry. Stąd rosnąca surowość kontroli.
Niedopatrzenia urzędowe również grożą odebraniem dokumentu
Nie tylko fizyczny stan auta sprowadza kłopoty. Dokument można stracić także za błędy formalne:
– brak ważnego badania technicznego; system informatyczny natychmiast sygnalizuje upływ terminu, a policjant widzi to podczas kontroli, – nieaktualne dane właściciela po zmianie nazwiska czy adresu; ustawodawca przewiduje na korektę 30 dni od zaistnienia zmiany, – nieuwzględnione w dowodzie istotne modyfikacje, np. instalacja LPG, hak holowniczy lub zmiana koloru nadwozia.
Przepisy wymagają, aby każdy wpis odpowiadał bieżącemu stanowi faktycznemu. Nieaktualne informacje utrudniają identyfikację pojazdu i dochodzenie ewentualnych roszczeń, dlatego traktowane są na równi z usterkami bezpieczeństwa.
Procedura po zatrzymaniu: co musi zrobić kierowca?
Po elektronicznym zatrzymaniu dowodu kierowca otrzymuje pokwitowanie, w którym wskazany jest maksymalny termin usunięcia nieprawidłowości. W wypadku pękniętej szyby albo poważnej awarii hamulców pokwitowanie zwykle nie uprawnia do samodzielnej jazdy, dlatego konieczne jest skorzystanie z lawety. Po naprawie należy udać się do okręgowej stacji kontroli pojazdów, gdzie diagnosta sprawdzi wskazane elementy i wystawi elektroniczny raport. Dopiero na tej podstawie urząd komunikacji odblokowuje dokument w systemie CEPiK. Całość często można załatwić w ciągu jednego dnia, o ile usterek jest niewiele.
Warto pamiętać, że ignorowanie obowiązku naprawy może skutkować wnioskiem o wyrejestrowanie pojazdu, dodatkowymi karami finansowymi, a przy ewentualnej kolizji — odmową wypłaty pełnego odszkodowania przez ubezpieczyciela. Dlatego najkorzystniej jest traktować przegląd techniczny oraz każdą drobną naprawę nie jako uciążliwy wydatek, lecz jako inwestycję w bezpieczeństwo i spokój za kierownicą.