Administracja Stanów Zjednoczonych ogłosiła 12 lutego 2026 r. wycofanie fundamentu prawnego, który od siedemnastu lat umożliwiał Agencji Ochrony Środowiska (EPA) ustalanie limitów emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych z pojazdów. Posunięcie, prezentowane przez Biały Dom jako największa deregulacja w dziejach kraju, zaskoczyło sektor motoryzacyjny, wywołało ostry sprzeciw władz wielu stanów oraz uruchomiło lawinę pytań o przyszłość inwestycji w samochody niskoemisyjne. Poniżej analizujemy prawne konsekwencje decyzji, możliwe scenariusze procesowe oraz reakcje kluczowych interesariuszy rynku.
EPA usuwa filar regulacji
Na mocy podpisanego rozporządzenia administrator EPA Lee Zeldin uchylił tzw. endangerment finding – decyzję z 2009 r. stwierdzającą, że emisje z transportu drogowego stanowią zagrożenie dla zdrowia publicznego w rozumieniu ustawy Clean Air Act. To właśnie ten dokument pozwalał federalnym urzędnikom narzucać stopniowo zaostrzane normy spalania i wymagać od producentów wprowadzania bardziej wydajnych silników czy technologii hybrydowych. Zdaniem administracji Donalda Trumpa regulacje te „nadinterpretowały” mandat ustawowy i generowały niepotrzebne koszty, które według szacunków Białego Domu miały sięgać 1 bln USD w perspektywie dekady. Krytycy posunięcia przypominają jednak, że wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Massachusetts kontra EPA z 2007 r. jednoznacznie potwierdził kompetencje agencji do regulowania gazów cieplarnianych, co otwiera pole do zakwestionowania dzisiejszej decyzji w sądach.
Fragmentacja prawa i perspektywa pozwów
Z chwilą wycofania federalnego parasola regulacyjnego poszczególne stany odzyskują pełną swobodę w ustalaniu własnych limitów. W praktyce oznacza to groźbę mozaiki przepisów: Kalifornia już zapowiedziała utrzymanie restrykcyjnych standardów, a w ślad za nią mogą pójść Nowy Jork, Waszyngton czy Kolorado. Producenci samochodów ostrzegają, że konieczność projektowania różnych wersji tego samego modelu na poszczególne rynki podniesie koszty i skomplikuje łańcuchy dostaw. Prawnicy spodziewają się serii pozwów z dwóch kierunków – części stanów będzie bronić własnych, surowszych norm, podczas gdy stowarzyszenia branżowe mogą próbować podważać nowe regulacje jako sprzeczne z konstytucyjną klauzulą handlu międzystanowego. Eksperci od prawa administracyjnego oceniają, że sprawy mogą finalnie trafić ponownie przed Sąd Najwyższy, co zamrozi inwestycje na lata.
Głos przemysłu i stanowisko organizacji społecznych
Reakcje rynku są dalekie od jednomyślności. Lobby paliwowe i część producentów podzespołów do silników spalinowych chwalą decyzję jako wyjście naprzeciw realiom ekonomicznym: w ich ocenie poprzednie normy wymuszały kosztowne badania nad rozwiązaniami, na które popyt w USA wciąż pozostaje ograniczony. Odmienny ton płynie z największych koncernów motoryzacyjnych, które w ostatnich latach skierowały miliardy dolarów na rozwój platform elektrycznych i niskoemisyjnych – przedsiębiorstwa te podkreślają, że stabilne, jednorodne reguły są kluczowe dla długofalowego planowania produkcji. Organizacje ekologiczne, m.in. Sierra Club oraz Natural Resources Defense Council, oceniły krok EPA jako „historyczne cofnięcie wskazówek zegara klimatycznego” i sygnalizują gotowość do wejścia w spory sądowe obok koalicji stanów skupionych wokół Kalifornii.
Możliwe konsekwencje dla polityki klimatycznej i rynku motoryzacyjnego
Analitycy rynku energii zwracają uwagę, że transport odpowiada w USA za około 29% całkowitych emisji gazów cieplarnianych; bez jednolitego reżimu dla samochodów osobowych i ciężarowych osiągnięcie celów Porozumienia Paryskiego może być nierealne. Z drugiej strony część komentatorów przewiduje, że presja inwestorów instytucjonalnych i konsumentów na neutralność klimatyczną utrzyma trend elektryfikacji niezależnie od zmian regulacyjnych. Europejskie i chińskie wymogi emisji stają się bowiem globalnym standardem, a producenci, chcąc sprzedawać pojazdy na rynkach poza USA, będą i tak musieli spełniać surowsze kryteria. W praktyce o tym, czy decyzja EPA przełoży się na długoterminowe spowolnienie transformacji w amerykańskim transporcie, zadecyduje więc kombinacja wyroków sądowych, strategii stanów oraz tempa rozwoju technologii niskoemisyjnych.