Nie używaj świateł automatycznych w pogodę taką jak teraz. Za to jest mandat. Niewielu kierowców zdaje sobie sprawę, że pozostawienie przełącznika oświetlenia w trybie „Auto” podczas ulewy może oznaczać nie tylko realne ryzyko kolizji, lecz także spotkanie z mandatem. Elektronika jest pomocna, lecz nieomylność czujników kończy się tam, gdzie zaczyna się gwałtowna zmiana warunków atmosferycznych. W deszczu priorytetem staje się nasza widoczność – zarówno ta, którą sami mamy, jak i ta, jaką zapewniamy innym uczestnikom ruchu. Systemy automatycznego sterowania światłami powstały z myślą o komforcie, jednak w starciu z intensywnymi opadami potrafią zawieść. Kierowca, który świadomie decyduje o włączeniu świateł mijania, zyskuje natychmiast pełną sygnalizację z tyłu pojazdu i znacząco poprawia bezpieczeństwo na drodze.

Czujniki zmierzchu kontra czujniki deszczu: dlaczego elektronika się myli

Czujnik zmierzchu mierzy natężenie światła wokół samochodu, najczęściej dzięki niewielkiej fotodiodzie umieszczonej pod przednią szybą. Jego zadaniem jest ocena, czy otoczenie stało się na tyle ciemne, by przełączyć światła dzienne na mijania. Nie analizuje on przy tym ani wilgotności powietrza, ani intensywności opadów. Czujnik deszczu z kolei bada załamanie promieni podczerwonych na powierzchni szyby, dzięki czemu inicjuje pracę wycieraczek, lecz nie ingeruje w system oświetlenia. Gdy pojawia się ulewa w środku słonecznego dnia, fotodioda wcale nie „widzi” zmroku – uznaje więc, że światła dzienne wystarczą. Efekt? Przednie LED-y świecą jasno, natomiast tylne lampy pozostają wygaszone, co czyni nasz samochód praktycznie niewidocznym dla jadących z tyłu, zwłaszcza na drodze ekspresowej, gdzie za ścianą wodnej mgły liczą się ułamki sekund.

Dlaczego w deszczowe dni powinno się przejść na ręczną zmianę świateł?

Woda unosząca się nad jezdnią rozprasza promienie świetlne podobnie jak mgła, a lustra boczne i szyby błyskawicznie pokrywają się kroplami, ograniczając pole widzenia. Ręczne włączenie świateł mijania automatycznie uaktywnia tylne lampy pozycyjne, dzięki czemu sygnalizujemy swoją obecność na większą odległość. Statystyki Policji wskazują, że przy ograniczonej przejrzystości powietrza najczęstsze są uderzenia w tył pojazdu – brak oświetlenia z tyłu potrafi podnieść ryzyko takiej kolizji wielokrotnie. Z kolei przednie światła mijania generują szeroką, asymetryczną wiązkę, która skuteczniej „przecina” zasłonę deszczu niż skoncentrowany snop świateł do jazdy dziennej.

Jakie kary grożą za niewłaściwy dobór świateł?

• Jazda bez wymaganych świateł w czasie zmniejszonej przejrzystości powietrza – mandat 200 zł oraz 2 punkty karne. • Jazda bez wymaganych świateł od zmierzchu do świtu – mandat 300 zł oraz 4 punkty karne. • Jazda bez wymaganych świateł od świtu do zmierzchu – mandat 100 zł oraz 2 punkty karne. • Jazda bez wymaganych świateł w tunelu – mandat 200 zł oraz 4 punkty karne. • Postój bez wymaganych świateł w warunkach niedostatecznej widoczności – od 150 do 300 zł oraz 3 punkty karne. • Niewłaściwe użycie świateł przeciwmgłowych – mandat 100 zł oraz 2 punkty karne.

Dlaczego w deszczu nie można jeździć na światłach do jazdy dziennej?

Normy homologacyjne dla świateł do jazdy dziennej (m.in. ECE R87) zakładają ich pracę wyłącznie w porze dziennej i przy dobrej widoczności. Projektuje się je tak, by były silnie widoczne z przodu, lecz nie oślepiały innych kierowców, dlatego nie towarzyszą im tylne światła pozycyjne. W chwili, gdy pojawia się deszcz, widoczność potrafi spaść do kilkudziesięciu metrów. Samochód bez oświetlenia tylnego stapia się z tłem mokrego asfaltu i ciemnych opon ciężarówek. Kierowca jadący z tyłu ma więc mniejszą szansę na wcześniejsze dostrzeżenie hamowania. Dodatkowo, reflektory do jazdy dziennej świecą wąskim, punktowym strumieniem – w pełnym słońcu są doskonale czytelne, ale w mroku deszczowych chmur gubią się w szarej scenerii. Światła mijania, dzięki niższej temperaturze barwowej i szerokiemu rozproszonemu wiązkowi, lepiej przebijają się przez wodny aerozol, poprawiając kontrast konturów pojazdu.

Do czwartku wyłącz światła automatyczne

Prognozy synoptyków zapowiadają kilka kolejnych dni z falą opadów, a to doskonała okazja, by wyrobić w sobie nawyk świadomego sterowania oświetleniem. Zanim wyruszysz w drogę, ustaw przełącznik na tryb „Światła mijania”, sprawdź, czy z tyłu zapaliły się lampy pozycyjne, i dopiero wtedy ruszaj. Gdy deszcz ustanie i wróci pełne światło dzienne, możesz ponownie włączyć automat. Pamiętaj: **to kierowca odpowiada za to, by samochód był widoczny**, a nie algorytm, który nie potrafi przewidzieć nagłej ściany wody. Tylko świadome, ręczne włączenie odpowiednich świateł gwarantuje, że inni kierowcy dostrzegą Cię na czas, a Ty bezboleśnie ominiesz mandatową pułapkę.