Plotka, że giełdy mandatów omijają ekspresówki, utrzymuje się wśród kierowców od miesięcy. Tymczasem od 3 marca 2026 r. funkcjonuje zaktualizowany przepis, który pozwala policji zatrzymać prawo jazdy na trzy miesiące również poza obszarem zabudowanym, jeżeli droga ma tylko jedną jezdnię i przekroczenie dopuszczalnej prędkości wyniesie ponad 50 km/h. Dotyczy to między innymi nielicznych, ale wciąż istniejących jednojezdniowych odcinków tras ekspresowych, gdzie podstawowy limit wynosi 100 km/h. Wystarczy więc 151 km/h, aby kierowca musiał pożegnać się z dokumentem, mimo że jedzie „ekspresówką”.

Zmiana ma na celu uszczelnienie systemu kar i odpowiada trendom wyznaczonym przez unijną politykę Vision Zero. Według najnowszych danych Instytutu Transportu Samochodowego nadmierna prędkość pozostaje głównym czynnikiem w ponad jednej trzeciej wypadków ze skutkiem śmiertelnym poza obszarem zabudowanym. Rozszerzenie katalogu miejsc, w których stosuje się administracyjne cofnięcie uprawnień, ma więc funkcję prewencyjną: kierowca ma zwolnić, zanim zaskoczy go radar lub patrol.

Jak dokładnie zmodyfikowano ustawę Prawo o ruchu drogowym

Do początku 2026 r. obligatoryjne zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h obowiązywało wyłącznie w terenie zabudowanym. Nowelizacja dodała do art. 135 ust. 1a punkt dotyczący „drogi jednojezdniowej dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym”. W praktyce obejmuje to:

– drogi krajowe i wojewódzkie z maksymalnym limitem 90 km/h, – jednojezdniowe odcinki dróg ekspresowych z limitem 100 km/h, – lokalne fragmenty, gdzie zarządca nie zastosował znaku ograniczającego prędkość, lecz droga spełnia definicję jednojezdniowej.

Autostrady omija ta konkretna regulacja, gdyż są zawsze dwujezdniowe, jednak przejazd 200 km/h tam, gdzie obowiązuje 140 km/h, pozostaje ryzykowny z uwagi na wysoki wymiar grzywny i punkty karne. Kierowcy muszą więc rozróżniać nie tyle nazwę drogi, ile jej konstrukcję.

Pułapka jednojezdniowej ekspresówki – teoria i praktyka

Trasy ekspresowe budowane w Polsce po 2015 r. otrzymują zazwyczaj dwie jezdnie, ale starsze fragmenty – choć krótkie – nadal mają tylko jeden pas ruchu w każdą stronę bez fizycznego rozdzielenia. Przykłady to odcinki S10 w rejonie Torunia, część S17 pomiędzy Kurów Zachód a Piaskami oraz S74 koło Opatowa. Kierowca widzi charakterystyczny zielony znak „droga ekspresowa” i często, siłą przyzwyczajenia, podnosi prędkość do 120–130 km/h. Tymczasem ustawowy limit dla jednojezdniowej ekspresówki wynosi 100 km/h i już przy 151 km/h dochodzi do przekroczenia o ponad 50 km/h, które uruchamia procedurę zatrzymania dokumentu.

Wielu użytkowników dróg uważa, że te odcinki są tymczasowe i niepodległe pełnym restrykcjom, lecz zmieniona ustawa nie czyni wyjątków. Statystyki GDDKiA mówią, że łączna długość jednojezdniowych ekspresówek to zaledwie nieco ponad 70 km, ale ich niejednoznaczny status w świadomości kierowców sprawia, że inspekcje drogowe lubią tam prowadzić kontrole.

Mandaty, punkty i recydywa – skala ryzyka finansowego

Stawki obowiązujące od 2025 r. pozostawiono bez zmian, ale w połączeniu z nową podstawą do zatrzymania prawa jazdy tworzą dotkliwy system kar. Za przekroczenie limitu:

– do 30 km/h grozi od 50 zł do 400 zł oraz 1–7 pkt, – 31–40 km/h: 800 zł (1600 zł przy recydywie) i 9 pkt, – 41–50 km/h: 1000 zł (2000 zł recydywa) i 11 pkt, – 51–60 km/h: 1500 zł (3000 zł) i 13 pkt, – 61–70 km/h: 2000 zł (4000 zł) i 14 pkt, – powyżej 70 km/h: 2500 zł (5000 zł) i 15 pkt.

Utrata uprawnień dotyczy wyłącznie dwóch najwyższych progów na omawianych drogach. Jeśli kierowca w ciągu dwóch lat ponownie przekroczy prędkość w tym samym przedziale, mandat ulega podwojeniu na mocy zasady recydywy. Warto pamiętać, że prowadzący pojazd z przyczepą podlega dodatkowym ograniczeniom – 80 km/h na autostradzie i ekspresówce. W tym przypadku nie działa mechanizm trzymiesięcznej utraty prawa jazdy, ale za 140 km/h mandat wynosi 1500 zł i 13 pkt.

Jak ma się Polska do reszty Europy

Europejski Rzecznik ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wskazuje na rosnącą liczbę państw, które stosują administracyjne zatrzymanie prawa jazdy za rażące naruszenia prędkości. W Niemczech cofnięcie uprawnień następuje już przy 31 km/h powyżej limitu w terenie zabudowanym i 41 km/h poza nim. Czechy oraz Słowacja stosują punkty karne w połączeniu z obligatoryjną grzywną przekraczającą równowartość 2500 zł. Francja, pionier w dziedzinie automatyzacji kar, wprowadziła rozwiązania umożliwiające natychmiastowe zatrzymanie dokumentu w przypadku przekroczenia o ponad 40 km/h na każdej drodze. Polska zaktualizowana ustawa wpisuje się więc w ogólnoeuropejski trend zaostrzania sankcji, choć próg 50 km/h pozostaje jednym z wyższych.

Praktyczne wskazówki dla kierowców, aby nie stracić prawa jazdy

Specjaliści z ITS zalecają, by przed dalszą podróżą sprawdzić w aplikacjach lub na stronach zarządcy drogi, czy planowana trasa nie obejmuje jednojezdniowego odcinka ekspresówki. Warto ponadto:

– ustawić tempomat z marginesem bezpieczeństwa kilku kilometrów na godzinę, – regularnie aktualizować mapy w nawigacji – starsze wersje mogą nie uwzględniać nowej geometrii drogi i błędnie sygnalizować ograniczenia, – zwracać uwagę na biało-czarne tablice kierunku ruchu, które często zastępują tradycyjne bariery rozdzielające pasy – ich brak bywa pierwszą wskazówką, że jedziemy po jezdni dwukierunkowej, – pamiętać, że samochód z przyczepą lub lawetą zawsze ma niższy limit, niezależnie od rodzaju drogi, – w razie wątpliwości, np. na remontowanym fragmencie, przyjąć zasadę „90 + 10”, czyli uznać 90 km/h za wartość bezpieczną: w razie dodatkowych ograniczeń nie przekroczymy wtedy progu 50 km/h.

Nowelizacja nie zmieniła jednego: to kierowca ponosi pełną odpowiedzialność za dostosowanie prędkości do znaków i warunków. Znajomość konstrukcji drogi – jednojezdniowa czy dwujezdniowa – stała się dziś równie ważna, jak świadomość obowiązującego limitu. W epoce szybkich pojazdów i coraz sprawniejszych kontroli takich detali nie można już traktować jak nieistotnych drobiazgów.