Elektroniczny strażnik prędkości, który pojawia się w nowych samochodach, stał się tematem gorących dyskusji w całej Europie. Dla części kierowców Intelligent Speed Assist (ISA) to pożyteczny sprzymierzeniec, pomagający uniknąć mandatów i wypadków; inni odczuwają ciągłe dźwiękowe upomnienia jako ingerencję w swobodę prowadzenia pojazdu. Najczęściej zadawane pytanie brzmi: czy można tę funkcję wyłączyć – i czy pozwalają na to przepisy?

Czym właściwie jest Intelligent Speed Assist?

ISA to zintegrowany z pojazdem system, który porównuje aktualną prędkość z obowiązującym ograniczeniem na danym odcinku drogi. Odczyt limitu odbywa się w czasie rzeczywistym dzięki połączeniu trzech technologii: kamery rozpoznającej znaki, danych map cyfrowych oraz – w droższych modelach – danych „crowdsourcingowych” przesyłanych z innych pojazdów. Jeżeli algorytm stwierdzi przekroczenie prędkości, włącza się strategia ostrzegawcza: najpierw wizualny piktogram na zestawie wskaźników, chwilę później sygnał akustyczny lub wibracja pedału gazu. Według rekomendacji Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) poziom głośności i częstotliwość dźwięku są określone tak, by kierowca zareagował w ciągu dwóch sekund, ale nie czuł się zaskoczony gwałtownym alarmem.

Przepisy, które zmieniły rynek: kalendarz wprowadzania ISA

Fundament prawny dla tego rozwiązania stworzyło rozporządzenie (UE) 2019/2144, uzupełnione późniejszymi aktami delegowanymi. Od lipca 2022 r. obowiązek instalacji ISA objął wszystkie nowe typy pojazdów homologowanych w Unii, natomiast od 7 lipca 2024 r. dotyczy on już każdego fabrycznie nowego samochodu rejestrowanego na terenie Wspólnoty. Zgodnie z prawodawcą system ma pozostawać domyślnie włączony przy każdym uruchomieniu silnika i musi spełniać wymogi określone w regulaminie UNECE nr 157 dotyczące dokładności odczytu znaków.

Jak system reaguje na przekroczenie limitu

Producenci otrzymali kilka dopuszczalnych trybów interwencji. Najczęściej spotykany to tzw. tryb informacyjny, w którym pojawia się dźwięk i piktogram. W samochodach klasy premium można również trafić na tryb „calming”, lekko cofający pedał przyspieszenia, a w pojazdach użytkowych niektórzy wytwórcy stosują ograniczenie momentu obrotowego silnika po kilku sekundach ciągłego przekroczenia limitu. Prawo europejskie wymaga, aby alert pojawiał się już przy przekroczeniu o 1 km/h, lecz dopuszcza tolerancję błędu pomiaru – stąd w praktyce próg wynosi od 2 do 5 km/h, zależnie od kalibracji danego modelu.

Czy i jak można go wyłączyć?

Zarówno przepisy, jak i organizacje testujące pojazdy (np. ADAC oraz Euro NCAP) uznały, że kierowca powinien mieć możliwość tymczasowego uciszenia systemu. Wyłączenie jest jednak jednorazowe: po ponownym rozruchu silnika ISA automatycznie wraca do ustawień fabrycznych. Właściciel nie ma legalnej możliwości trwałego odinstalowania tej funkcji ani zmiany jej parametrów poza procedurą zatwierdzoną przez producenta. Samodzielne manipulowanie oprogramowaniem może prowadzić do utraty homologacji, problemów z ubezpieczycielem, a nawet do kar administracyjnych w razie kontroli drogowej.

Rozwiązania stosowane przez producentów

Choć prawo jest wspólne, sposób obsługi różni się w zależności od marki:

• Mazda umieszcza fizyczny przycisk na centralnej konsoli, który jednorazowo dezaktywuje sygnał. • Toyota wymaga wejścia do zaawansowanego menu na ekranie dotykowym, dostępnego wyłącznie przy zatrzymanym pojeździe. • BMW pozwala wyciszyć ISA, przytrzymując przycisk tempomatu na kierownicy przez trzy sekundy. • Mercedes-Benz stosuje ikonę na ekranie, którą kierowca musi dotknąć po każdym rozruchu silnika. • Kia i Hyundai oferują programowalny przycisk na wieńcu kierownicy; użytkownik może przypisać mu funkcję szybkiego przełączania ISA.

Badania konsumenckie wskazują, że im prostszy i bardziej intuicyjny sposób dezaktywacji, tym mniejsza frustracja kierowców, a co za tym idzie – wyższa akceptacja całego rozwiązania.

Co dalej z asystentem prędkości?

Komisja Europejska przewiduje, że skutecznie działający ISA pozwoli ograniczyć liczbę wypadków śmiertelnych nawet o 20 proc. Do 2030 r. planowane są kolejne etapy rozwoju: integracja z adaptacyjnymi tempomatami, prewencyjne dostosowanie prędkości przed zakrętami oraz możliwość zdalnej aktualizacji map ograniczeń. Eksperci zwracają jednak uwagę, że kluczem do sukcesu pozostaje wiarygodność danych o limitach – błędne rozpoznanie znaku może nie tylko zirytować kierowcę, ale też sprowokować niebezpieczną reakcję. Dlatego producenci inwestują dziś w dokładniejsze czujniki i algorytmy łączące obraz z lokalizacją GPS. W rezultacie kierowcy mogą spodziewać się systemu coraz mniej uciążliwego, a jednocześnie skuteczniejszego w zapobieganiu groźnym sytuacjom na drodze.