3 marca 2024 r. zaczął obowiązywać znowelizowany taryfikator wykroczeń drogowych, który po raz pierwszy wprowadził obligatoryjne zatrzymanie prawa jazdy również poza terenem zabudowanym. Już pierwsze tygodnie pokazały, że zapisy nie są martwe – przykładem jest motocyklista z Drobinia, który zaledwie kilka dni po rozpoczęciu sezonu został wykluczony z ruchu na trzy miesiące.
Nowe granice tolerancji prędkości
Najważniejszą zmianą jest rozszerzenie uprawnienia policji wynikającego z art. 135 ust. 1 pkt 2 lit. b ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Funkcjonariusz zatrzymuje dokument, gdy kierowca przekroczy limit o więcej niż 50 km/h na jednojezdniowej drodze dwukierunkowej – niezależnie od tego, czy znajduje się w obszarze zabudowanym, czy poza nim. Sankcja nie dotyczy autostrad i dróg ekspresowych dwujezdniowych, gdzie obowiązują wyższe dopuszczalne prędkości.
Odebranie prawa jazdy następuje administracyjnie na 3 miesiące. Gdy kierujący zostanie przyłapany w tym okresie za kółkiem ponownie, okres zawieszenia wydłuża się do pół roku, a trzecia recydywa skutkuje cofnięciem uprawnień i koniecznością ponownego egzaminu.
Przypadek z Drobinia: 159 km/h przy limicie 90
Na drodze krajowej nr 10, w okolicach Drobinia, patrol „Speed” dysponujący wideorejestratorem zauważył motocykl przyspieszający dynamicznie tuż za znakiem D-43 kończącym obszar zabudowany. Rejestrator wskazał 159 km/h – o 69 km/h za dużo względem obowiązujących 90 km/h. Kierowcą okazał się 26-latek z powiatu płockiego.
Zgodnie z nowymi zasadami mężczyzna natychmiast stracił dokumenty. Otrzymał mandat w wysokości 2000 zł i 14 punktów karnych – do dopuszczalnego maksimum 24 pkt pozostało mu jedynie dziesięć. Policja podkreśliła w komunikacie, że w okresie wzmożonego ruchu jednośladów patrole nie będą stosować taryfy ulgowej.
Cel ustawodawcy i szerszy kontekst bezpieczeństwa
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że nadmierna prędkość odpowiada za około jedną trzecią śmiertelnych wypadków w Polsce. Kraj – podobnie jak pozostałe państwa Unii Europejskiej – zadeklarował obniżenie liczby zabitych na drogach o 50 % do 2030 r., a docelowo dąży do wizji „zero ofiar”. Ministerstwo Infrastruktury ocenia, że surowsze kary, wraz z rozbudową fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości, mają przynieść wymierny spadek liczby wypadków już w ciągu dwóch–trzech lat.
Oprócz kar finansowych i punktów, kluczową rolę odgrywa efekt psychologiczny: utrata prawa jazdy na kwartał dla wielu zawodowych kierowców oznacza utratę źródła dochodu. Według badania Instytutu Transportu Samochodowego ryzyko ponownego przekroczenia prędkości spada nawet o 40 % po realnym doświadczeniu utraty uprawnień.
Ile kosztuje zbyt mocne odkręcenie manetki?
Aktualny taryfikator przewiduje następujące sankcje finansowe i punktowe:
– do 10 km/h ponad limit: 50 zł i 1 pkt;
– 11–15 km/h: 100 zł, 2 pkt;
– 16–20 km/h: 200 zł, 3 pkt;
– 21–25 km/h: 300 zł, 5 pkt;
– 26–30 km/h: 400 zł, 7 pkt;
– 31–40 km/h: 800 zł (1600 zł przy recydywie) i 9 pkt;
– 41–50 km/h: 1000 zł (2000 zł recydywa), 11 pkt;
– 51–60 km/h: 1500 zł (3000 zł recydywa), 13 pkt;
– 61–70 km/h: 2000 zł (4000 zł recydywa), 14 pkt;
– powyżej 70 km/h: 2500 zł (5000 zł recydywa) i maksymalne 15 pkt.
Po przekroczeniu progu 24 punktów kierowca kierowany jest na ponowny egzamin państwowy. Dzięki nowej tabeli podwojone stawki dla recydywistów mają wyeliminować tych, którzy świadomie lekceważą przepisy.