Koncern Stellantis nakazał natychmiastowe unieruchomienie około 225 000 samochodów sprzedanych w Stanach Zjednoczonych, w których mogą znajdować się wybuchowe generatory gazu firmy Takata. Do sieci serwisowej mają trafić egzemplarze popularnych modeli takich marek, jak Jeep, Dodge i Chrysler, z lat produkcji 2003–2016. Choć formalnie wezwanie obejmuje rynek amerykański, część aut mogła zostać sprowadzona indywidualnie do Europy, dlatego komunikat budzi zainteresowanie również w Polsce. Producent oferuje bezpłatną naprawę, ale do czasu wymiany elementów zaleca całkowite wstrzymanie jazdy, aby wyeliminować ryzyko poważnych obrażeń spowodowanych niekontrolowanym rozdarciem poduszki.
Natychmiastowy zakaz jazdy: dlaczego został wydany i kogo obejmuje
Instrukcja „do not drive” jest środkiem wyjątkowym, zarezerwowanym wyłącznie dla sytuacji, w których istnieje bezpośrednie zagrożenie życia kierowcy lub pasażerów. Inżynierowie Stellantis potwierdzili, że w części pojazdów generatory gazu marki Takata mogą po latach eksploatacji ulec degradacji chemicznej. Wysoka wilgotność powietrza oraz częste wahania temperatur przyspieszają rozkład użytego w nich azotanu amonu. Gdy wadliwy inflator otrzyma impuls z jednostki sterującej, reaguje z nadmierną siłą, rozrywając metalową obudowę i wyrzucając odłamki do kabiny. Globalnie z tym zjawiskiem powiązano już kilkadziesiąt śmiertelnych wypadków, dlatego Stellantis zdecydował się na prewencyjne wyłączenie z ruchu wszystkich aut, w których nie przeprowadzono jeszcze wymiany. Naprawa polega na montażu nowego generatora gazu, który nie wykorzystuje niestabilnych materiałów wybuchowych.
Poduszki Takata: tło największej kampanii przywoławczej w dziejach motoryzacji
Afera wybuchła w 2013 r., kiedy amerykańska agencja NHTSA ujawniła serię incydentów z udziałem różnych marek samochodów. Szybko okazało się, że wspólnym mianownikiem jest dostawca poduszek powietrznych – japońska firma Takata. W celu obniżenia kosztów zakład zastąpił droższe propelenty stabilizowanym azotanem amonu pozbawionym odpowiednich dodatków chemicznych. Substancja ta, choć skuteczna w laboratorium, w długim okresie traciła stabilność, zwłaszcza w klimacie podzwrotnikowym. Kolejne testy wykazały potencjalne niebezpieczeństwo w dziesiątkach milionów samochodów. Producenci ogłaszali falę akcji naprawczych, a sam koncern Takata w 2017 r. złożył wniosek o upadłość. Do dziś światowe wytwórnie wehikułów wymieniły ponad 70 mln inflatorów, lecz setki tysięcy sztuk wciąż czekają na obsługę w serwisie, a część pojazdów trafia na rynek wtórny bez uregulowanej kampanii.
Modele objęte decyzją Stellantis
Zagrożenie dotyczy głównie aut amerykańskich roczników 2003–2016. Wśród nich znajdują się: Jeep Wrangler (2007–2016); Dodge Ram 1500/2500/3500 (2003–2016) oraz powiązany Sprinter pierwszej generacji; Dodge Durango (2004–2009); Dodge Dakota (2005–2012) i spokrewniony Mitsubishi Raider; Dodge Magnum (2005–2008); Dodge Charger (2006–2015); Dodge Challenger (2008–2014); Chrysler 300 (2008–2014) oraz SUV Chrysler Aspen (2007–2009). Część z tych egzemplarzy, zwłaszcza pick-upów i dużych sedanów, przyjechała do Polski jako tzw. używki poleasingowe z USA lub import prywatny.
Instrukcje dla właścicieli w Europie i poza nią
Posiadacze wymienionych modeli powinni niezwłocznie sprawdzić numer VIN w ogólnodostępnych bazach producenta lub skontaktować się z autoryzowanym serwisem marki. Jeżeli pojazd pochodzi z prywatnego importu, dealer może potrzebować dokumentu rejestracyjnego, by poprawnie zidentyfikować wersję wyposażenia. Wizyta w warsztacie jest bezpłatna, a czas wymiany inflatora zwykle nie przekracza godziny. Do chwili wykonania naprawy zaleca się odstawienie samochodu na parking i unikanie uruchamiania go nawet na krótkich dystansach. W przypadku braku części zamiennych dealerzy w Stanach Zjednoczonych często udostępniają auto zastępcze; w Europie decyzja w tej sprawie zależy od krajowej reprezentacji Stellantis. Priorytetowo obsługiwani są kierowcy mieszkający w strefach o gorącym, wilgotnym klimacie, jednak koncern podkreśla, że nie ma „bezpiecznego regionu” dla przeterminowanych poduszek.
Stale rosnące znaczenie kampanii serwisowych
Historia z wadliwymi inflatorami uwydatnia potrzebę regularnego monitorowania ogłoszeń serwisowych, zwłaszcza gdy samochód zmienia właściciela lub trafia z innego kontynentu. Dane Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów wskazują, że niespełna połowa użytkowników realizuje akcje przywoławcze w pierwszym roku od ich ogłoszenia. Wysokie przebiegi, wieloletnia ekspozycja na promieniowanie UV i korozję pogarszają stan komponentów bezpieczeństwa biernego, dlatego nawet modele uchodzące za bezproblemowe mogą po dekadzie wymagać pilnej interwencji. Producenci tworzą dziś coraz bardziej rozbudowane platformy cyfrowe, które umożliwiają automatyczne powiadamianie właścicieli przez aplikacje mobilne lub system infotainment. W obliczu problemu Takaty branża liczy, że nowoczesne narzędzia przyspieszą tempo wymian i zapobiegną podobnym tragediom w przyszłości.