Po rekordowo trudnym dla Stellantisa roku, w którym koncern wykazał miliardową stratę i rozpoczął głęboką przebudowę modelu biznesowego, styczeń 2026 przyniósł pierwsze oznaki realnej poprawy. Sprzedaż samochodów osobowych i lekkich dostawczych w Polsce wzrosła do 4 390 egzemplarzy, co oznacza skok o 31,75 proc. względem analogicznego miesiąca ubiegłego roku. Udział grupy w krajowym rynku urósł w tym czasie z 6,78 proc. do 9,61 proc., a w segmencie aut osobowych dynamika sięgnęła imponujących 45,31 proc. Wyniki te zbiegły się z wdrażanymi w Europie środkowo-wschodniej programami flotowymi, lepszą dostępnością podzespołów oraz agresywną polityką cenową mającą przyspieszyć monetizację synergii po fuzji PSA z FCA.
Na poziomie globalnym zarząd Stellantisa nadal kontynuuje plan Dare Forward 2030, zakładający m.in. 50-procentowy udział pojazdów bezemisyjnych w sprzedaży europejskiej do końca dekady i 200 mld euro skumulowanych przychodów rocznych. Wyraźne odbicie w Polsce może więc być testem efektywności prowadzonej strategii na jednym z najbardziej konkurencyjnych rynków w regionie.
Silny początek roku na polskim rynku
Wzrost do 4 390 sprzedanych aut sprawił, że styczeń 2026 był dla Stellantisa najlepszym otwarciem roku, odkąd grupa zintegrowała sieci sprzedaży marek odziedziczonych po FCA i PSA. Zdecydowaną większość wolumenu wygenerowały kontrakty flotowe, przy czym sprzedaż klientom indywidualnym odpowiadała za około 37 proc. transakcji, co zbliża koncern do struktury obserwowanej u głównych konkurentów. Na tle stagnacji ogólnego rynku, którego wzrost wyniósł niespełna 4 proc., dynamika Stellantisa pokazuje, że wdrażane rabaty dealerskie i elastyczne finansowanie (np. wynajem konsumencki z gwarantowanym odkupem) przynoszą pożądany efekt.
Marki z najszybszym tempem odbicia
Liderem wolumenowym okazał się Opel ze sprzedażą 1 009 aut, co przełożyło się na 42-procentowy wzrost rok do roku. Sukces napędziły głównie Astra w wersji hybrydowej plug-in oraz odświeżony Grandland. Fiat ulokował się tuż za Oplem z wynikiem 936 sztuk (+43 proc.), korzystając z dobrej dostępności modeli Panda i 500 Hybrid. Citroën zwiększył rejestracje do 928 aut (+33 proc.), czerpiąc korzyści z flotowego popytu na Berlingo. Jeep (213 sztuk, +20 proc.) wciąż bazuje na popularności Avengera, a DS Automobiles, choć niszowy, odnotował największą dynamikę procentową (+86 proc.), co pokazuje, że segment premium w Polsce pozostaje odporny na spowolnienie gospodarcze.
Elektryki jako katalizator wzrostu
Strategia elektryfikacji przyniosła szczególnie widoczne efekty w klasach miejskich. W segmencie A elektryczny Leapmotor T03 – pierwszy model chińskiego partnera Stellantisa homologowany w Europie – zebrał 70 rejestracji i 20,35 proc. udziału w tej niszy. Jeszcze mocniejsze uderzenie nastąpiło w klasie B, gdzie Citroën ë-C3 osiągnął 164 rejestracje (35,27 proc. udziału), a Fiat e-Grande Panda 112 sztuk (24,09 proc.). Przy cenach startujących poniżej 100 tys. zł oba modele stały się jednymi z najtańszych EV na rynku, co, w połączeniu z rządowym programem dopłat do aut bezemisyjnych dla osób fizycznych, zwiększyło ich atrakcyjność. Koncern liczy, że dzięki planowanym lokalnym inwestycjom w ogniwa LFP uda się utrzymać przewagę kosztową w najniższych segmentach.
Na tle ligowej czołówki
Mimo solidnego skoku sprzedaży żadna z marek Stellantisa nie przedostała się do pierwszej dziesiątki rankingów rejestracji w Polsce. Zestawienie otwiera Toyota z 7 859 autami, przed Škodą (4 324), Volkswagenem (3 316), Audi (2 253) i BMW (1 932). Aby zbliżyć się do czołówki, grupa musi utrzymać dwucyfrową dynamikę przez kolejne miesiące, jednocześnie poprawiając marżowość – to kluczowe w kontekście ogłoszonych w ubiegłym roku oszczędności kosztowych sięgających 2 mld euro rocznie. Analitycy podkreślają, że wejście do top-10 wymagałoby podniesienia miesięcznej sprzedaży do około 5 500–6 000 egzemplarzy, co jest ambitne, lecz możliwe przy dalszym rozwoju oferty crossoverów oraz utrzymaniu konkurencyjnych programów finansowania.
Perspektywy na resztę roku
Oczekiwania co do kolejnych kwartałów pozostają ostrożnie optymistyczne. Premierowe wprowadzenie platformy STLA Small z rozszerzoną architekturą 400 V ma pomóc w zwiększeniu zasięgu elektryków i obniżce kosztów produkcji o nawet 15 proc. Grupa deklaruje też, że przeznaczy 40 proc. krajowych przydziałów produkcyjnych na pojazdy napędzane alternatywnie, aby wykorzystać rosnący popyt stymulowany unijnymi normami emisji. Jeśli utrzyma się stabilność łańcucha dostaw półprzewodników, a zapowiadane nowelizacje dopłat do e-aut wejdą w życie, Stellantis ma szansę nie tylko utrwalić wzrost, lecz również powalczyć o miejsce wśród dziesięciu największych dostawców samochodów w Polsce.