Rodzinne SUV-y średniej wielkości są dziś motorem napędowym sprzedaży koncernu Volkswagen. W oczekiwaniu na europejski debiut nowego modelu o nazwie Tayron, w salonach marki Skoda znaleźć już można drugą generację Kodiaqa. Choć oba auta korzystają z tej samej platformy MQB Evo, turbodiesla 2.0 TDI o mocy 193 KM, siedmiobiegowej przekładni DSG i sprzęgła Haldex szóstej generacji, różnią się charakterem, sposobem obsługi oraz polityką cenową. W praktyce to niuanse decydują, które z bliźniaczych konstrukcji lepiej odpowiadają na konkretne potrzeby użytkowników flotowych i prywatnych.
Stylistyka i aerodynamika
Volkswagen konsekwentnie rozwija język stylistyczny oparty na miękkich przetłoczeniach i szerokim pasie świetlnym. Tayron wpisuje się w ten kod, ale w porównaniu z krótszym Tiguanem otrzymał dłuższy zwis tylny, łagodniej opadającą linię dachu i dekoracyjnie podświetlane logo. Nadwozie mierzy nieco ponad 4,75 m długości i uzyskuje współczynnik oporu powietrza około 0,29, co poprawia stabilność przy wysokich prędkościach.
Projektanci Skody postawili na ostrzejsze krawędzie i mocniej zarysowane nadkola podkreślające masywną sylwetkę. Kodiaq drugiej generacji urósł do 4,76 m, ale dzięki sprytnie poprowadzonej linii bocznej wydaje się bardziej zwarty. Koeficjent Cd poprawiono do 0,282, m.in. poprzez aktywne żaluzje chłodnicy i dokładki przy progach. W efekcie czeski SUV lepiej izoluje kabinę od szumu wiatru, co potwierdzają pomiary hałasu przeprowadzane w laboratoriach TÜV Rheinland.
Ergonomia oraz jakość wnętrza
Oba modele wykorzystują minimalistyczną deskę rozdzielczą, w której większość funkcji przeniesiono na centralny ekran. W Tayronie ma on przekątną 15 cal, a w Kodiaqu 13 cal, ale to rozmiar nie przesądza o komforcie – ważniejsze okazują się płynność animacji i przejrzystość menu. Volkswagen zachował klasyczne przyciski na kierownicy, co ułatwia obsługę w rękawiczkach. Skoda postawiła na trzy obrotowe przełączniki z konfigurowalnymi ekranikami, pozwalające w sekundę zmienić temperaturę, siłę wentylacji lub tryb masażu foteli.
Materiały wykończeniowe różnią się filozofią: Tayron łączy wstawkę z naturalnego drewna z wielokolorowym oświetleniem ambientowym, natomiast Kodiaq w wersji Sportline wykorzystuje mikrofibrę Suedia i kontrastowe przeszycia inspirowane motorsportem. W obu kabinach przednia dźwignia automatu powędrowała na kolumnę kierownicy, uwalniając miejsce na dwa schowki, bezprzewodową ładowarkę z aktywnym chłodzeniem i gniazda USB-C 45 W, pozwalające zasilić nawet laptopa.
Układ napędowy, zawieszenie i realne spalanie
Silnik 2.0 TDI z serii EA288 evo otrzymał dwustopniowy układ wtryskowy o ciśnieniu 2200 bar, co poprawiło kulturę pracy i obniżyło emisję tlenków azotu. Z nominalnym momentem 400 Nm obydwa SUV-y rozpędzają się do 100 km/h w niespełna osiem sekund, a prędkość maksymalna sięga 220 km/h. Za przeniesienie napędu odpowiada DSG typu DQ381 z mokrymi sprzęgłami – w codziennym ruchu skrzynia unika szarpnięć, jednak szybki kick-down wciąż wymaga krótkiego namysłu elektroniki.
Najbardziej odczuwalna różnica kryje się pod karoserią. Kodiaq może być zamówiony z adaptacyjnymi amortyzatorami dwuzaworowymi DCC-Plus, które w testach organizacji DEKRA wykazały o 26% szerszy zakres tłumienia niż dotychczasowe rozwiązanie. Volkswagen stosuje klasyczne DCC z jedną elektrozaworową ścieżką przepływu oleju; różnicę widać przede wszystkim na poprzecznych nierównościach, gdzie czeski SUV skuteczniej wygasza drgania nadwozia.
Zużycie paliwa podczas zimowych prób na odcinku 700 km wyniosło średnio 7,8 l/100 km w mieście i 6,3 l/100 km na autostradzie dla obu pojazdów. Dzięki 58-litrowemu bakowi przekłada się to na realny zasięg przekraczający 900 km. Warto pamiętać o regularnym uzupełnianiu 14,8 l płynu AdBlue – komputer pokładowy przypomina o tym z wyprzedzeniem około 2400 km.
Finanse, wyposażenie i sytuacja rynkowa
Aktualny cennik w polskich salonach ustawia Tayrona w wersji Elegance na poziomie około 238 tys. zł, czyli niemal 32 tys. więcej niż startowa odmiana Kodiaqa Selection. Doposażenie obu aut w matrycowe reflektory LED, zawieszenie adaptacyjne i rozbudowany pakiet asystentów winduje rachunek do okolic 300 tys. zł, lecz tu Skoda zwykle dorzuca kilkuprocentowe rabaty flotowe oraz pakiety przeglądów 4 lata/60 tys. km.
Dane Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców pokazują, że w 2023 roku sprzedano w Polsce ponad 65 tys. samochodów marki Skoda, przy nieco ponad 43 tys. rejestracji modeli Volkswagena. Kodiaq trafił do pierwszej dwudziestki najchętniej wybieranych aut osobowych, co ułatwia późniejszą odsprzedaż – analizy Eurotax wskazują, że po trzech latach i 90 tys. km utrzymuje on średnio 58% pierwotnej wartości, o cztery punkty procentowe więcej niż jego koncernowy krewniak.
Sumując parametry techniczne, koszty utrzymania oraz ceny katalogowe, łatwo dostrzec, że oba SUV-y spełniają wysokie wymagania rodzin i użytkowników firmowych, tyle że każdy wykuwa przewagę w innym obszarze. Volkswagen punktuje spokojniejszym designem i większym ekranem multimediów, Skoda odpowiada bardziej rozbudowanym zawieszeniem adaptacyjnym i atrakcyjniejszym poziomem wejścia cenowego. Wybór należy więc do tego, kto wyżej stawia pierwiastek emocjonalny, a kto siłę argumentów ekonomicznych.