Piętnaście fabrycznie nowych samochodów elektrycznych, przywiezionych koleją z Państwa Środka, zostało w ostatnich dniach zatrzymanych w kolejowym oddziale celnym w Małaszewiczach. Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej uznali, że zgłoszenie importera zawierało znaczące nieprawidłowości: pojazdy zostały zadeklarowane jako używane, a ich wartość celna – według obliczeń urzędników – była zaniżona łącznie o ponad 85 000 zł. Brakowało też podstawowych dokumentów homologacyjnych, wymaganych przy wprowadzaniu nowych aut do obrotu na terenie Unii Europejskiej.

Regulacje unijne i obowiązki importerów

Zgodnie z prawem europejskim każdy nowy pojazd trafiający na rynek Wspólnoty musi posiadać świadectwo homologacji typu oraz certyfikat zgodności (CoC). Dokumenty te potwierdzają, że auto spełnia szereg wymagań technicznych – od bezpieczeństwa czynnego i biernego, przez emisję hałasu, po kompatybilność elektromagnetyczną i standardy ładowania w przypadku modeli elektrycznych. Bez nich samochód nie zostanie zarejestrowany, a jego eksploatacja w ruchu drogowym jest niedopuszczalna.

Dodatkowym obciążeniem są należności fiskalne. Towary przywożone z Chin podlegają 10-procentowemu cłu na samochody osobowe, a w przypadku pojazdów elektrycznych dochodzi podatek VAT oraz – w zależności od konstrukcji – opłaty recyclingowe. Komisja Europejska analizuje również możliwość wprowadzenia tymczasowych ceł antysubsydyjnych, co mogłoby podnieść stawkę nawet o kilkanaście punktów procentowych. Właśnie dlatego część firm stara się przedstawiać nowe pojazdy jako używane, ponieważ auta mające na liczniku powyżej 6 000 km lub będące w użytkowaniu ponad pół roku kwalifikują się do uproszczonej procedury importowej z niższymi opłatami.

Jak wyglądała kontrola w Małaszewiczach

W trakcie rutynowej odprawy celnej funkcjonariusze poprosili o okazanie pełnej dokumentacji. Importer dostarczył jedynie tłumaczenia chińskich faktur i deklarację, że samochody są egzemplarzami „poużytkowymi”. Szybka weryfikacja numerów VIN w międzynarodowej bazie producenta wykazała brak wykonanych przeglądów, co wzbudziło podejrzenia. Po otwarciu kontenera ujawniono, że auta wciąż są pokryte fabryczną folią ochronną, a przebieg odczytany z liczników nie przekraczał 30–40 km, czyli standardu testowego.

Równolegle Transportowy Dozór Techniczny wydał opinię o braku europejskiej homologacji. Tymczasem obowiązujące rozporządzenia nie dopuszczają rejestracji pojazdu, jeżeli choć jeden z istotnych systemów bezpieczeństwa (np. układ ABS, kontrola trakcji czy poduszki powietrzne) nie posiada certyfikatu zgodnego z Dyrektywą 2007/46/WE. W efekcie służba celna zatrzymała całą partię samochodów, sporządzając protokół o podejrzeniu przestępstwa celno-skarbowego.

– Naszym zadaniem jest nie tylko pobór należności, ale przede wszystkim ochrona rynku i użytkowników dróg – podkreśla Marcin Kruk, rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie. – Każdy pojazd bez homologacji stwarza ryzyko dla bezpieczeństwa publicznego. Kontrole będą kontynuowane, zwłaszcza że liczba prób obejścia przepisów wyraźnie rośnie.

Skala zjawiska i metody obejścia przepisów

Mechanizm zaniżania wartości celnej opiera się najczęściej na dwóch filarach. Po pierwsze, importer deklaruje zaniżoną cenę zakupu, powołując się na rzekome rabaty promocyjne lub fikcyjne pośrednictwo. Po drugie, przedstawia pojazdy jako używane, co automatycznie obniża podstawę opodatkowania. Tymczasem statystyki Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów pokazują, że w 2023 r. udział chińskich aut elektrycznych w rejestracjach państw UE wzrósł do 8 %. Im szybciej rośnie popyt, tym częściej pojawiają się nieuczciwe praktyki.

Źródła z branży logistycznej zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt – część eksporterów pakuje do wnętrza samochodów dodatkowe, niezgłoszone części zamienne. Elementy te, choć opodatkowane większą stawką celną niż gotowy pojazd, w statku lub kontenerze „znikają” podczas odprawy, o ile nie zostaną zauważone. W ostatnim ujawnionym przypadku funkcjonariusze znaleźli komplety reflektorów LED, jednostki sterujące oraz zestawy akumulatorów trakcyjnych o łącznej wartości 120 000 zł.

Kluczowe konsekwencje dla rynku i konsumentów

Zatrzymane pojazdy mogą zostać ostatecznie zajęte na rzecz Skarbu Państwa, jeżeli importer nie uzupełni dokumentów i nie uiści prawidłowych opłat. Kodeks karny skarbowy przewiduje za oszustwo celne grzywnę stanowiącą wielokrotność uszczuplonego podatku, a przy większej skali czynu – karę pozbawienia wolności do pięciu lat. Postępowania mogą objąć też odbiorców końcowych, jeśli świadomie uczestniczą w transakcji.

Dla nabywców prywatnych największym zagrożeniem jest utrata pojazdu bądź konieczność ponownego przejścia badań homologacyjnych na własny koszt. Firmy leasingowe i banki coraz uważniej analizują pit-sta­­tus sprowadzanych aut, żądając dodatkowych poświadczeń producenta lub certyfikowanych tłumaczeń CoC. Eksperci rynku motoryzacyjnego wskazują, że w razie upadłości importera roszczenia klientów mogą pozostać niezaspokojone, bo pojazd nie zostanie dopuszczony do ruchu, a środki z ewentualnej licytacji najpierw pokryją zaległe cła i podatki.

Perspektywa na przyszłość

Administracje celne państw UE zapowiadają wzmożone kontrole w zintegrowanych węzłach kolejowych Nowego Jedwabnego Szlaku, a także na terminalach morskich w Hamburgu, Rotterdamie i Koperze. W Polsce od lipca 2024 r. wdrażany jest nowy moduł analityczny KAS, który krzyżuje dane z systemu ICS2, deklaracji Intrastat oraz rejestru VIN. Pozwala to szybciej wychwytywać anomalie cenowe i brak homologacji.

Producenci chińskich aut, którzy chcą budować stabilną pozycję w Europie, już przystępują do procedur pełnego zatwierdzenia typu i otwierają centra badawcze w Niemczech, Hiszpanii czy Szwecji. Rynek oczekuje też jasnych decyzji Komisji Europejskiej w sprawie ewentualnych ceł wyrównawczych. Do czasu wejścia nowych regulacji importerzy będą działać w podwyższonym reżimie kontroli, a kupujący powinni zachować szczególną ostrożność, domagając się od sprzedawców pełnego pakietu oryginalnych dokumentów homologacyjnych oraz potwierdzenia opłacenia należności celno-podatkowych.