Pierwotnie zakładano, że ekspresowa S16 przebije się przez Pojezierze Mazurskie jeszcze przed końcem dekady, tworząc najkrótszy ciąg między Warmią, Podlasiem a centrum kraju. Dzisiejsze realia są zdecydowanie mniej optymistyczne: Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poleciła inwestorowi – Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad – przygotowanie kolejnej koncepcji prowadzenia trasy. To już trzecie podejście, a każde wymaga pełnego raportu oddziaływania na środowisko, nowych konsultacji społecznych i weryfikacji przez organy ochrony przyrody. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe lata przyniosą raczej projektowanie niż budowanie.
Nie chodzi wyłącznie o samą drogę. S16 ma być częścią korytarza łączącego porty Trójmiasta z wschodnią granicą Unii Europejskiej, co czyni projekt istotnym również w unijnym układzie sieci TEN-T. Opóźnienia wpływają więc nie tylko na ruch turystyczny w krainie jezior, ale także na możliwości eksportowe regionu i tempo rozwoju lokalnych przedsiębiorstw. Szacuje się, że po ukończeniu inwestycji ruch tranzytowy na DK16 spadnie o ponad 40%, a średni czas przejazdu pomiędzy Olsztynem a Ełkiem skróci się o blisko pół godziny.
Dlaczego odcinek przez Mazury jest tak trudny do zaprojektowania?
Mazury to mozaika ponad trzech tysięcy jezior, rozczłonkowanej rzeźby terenu i historycznych układów urbanistycznych powiązanych siecią kanałów z XIX wieku. Każdy wariant drogi musi uwzględniać szerokie rozlewiska, torfowiska oraz gęstą zabudowę letniskową, która w ostatnich latach intensywnie rozrosła się wokół największych akwenów: Niegocina, Tałt, Śniardw i Mamr. Samo przejście przez morenowe wzgórza wymusza projektowanie licznych estakad – w niektórych propozycjach przewiduje się obiekty o wysokości ponad 40 m i łącznej długości sięgającej 3 km.
Problematyczny jest także ruch turystyczny. W szczycie sezonu letniego natężenie na istniejącej DW 598 i DK 16 potrafi przekraczać 25 tys. pojazdów na dobę, co stawia je w gronie najbardziej obciążonych dróg jednopasmowych w Polsce. Z punktu widzenia inżynierii ruchu budowa dwujezdniowej S16 jest więc oczywista. Z urbanistycznego punktu widzenia każda nowa nitka wiąże się jednak z koniecznością przebudowy istniejących układów lokalnych dróg, systemów odwadniających i węzłów w pobliżu miasteczek o wielowiekowej strukturze, takich jak Mikołajki czy Ryn.
Chronione ekosystemy kontra infrastruktura – dylemat prawny i społeczny
Teren, przez który ma przebiegać nowa trasa, w blisko 60% pokrywa się z obszarami Natura 2000 „Ostoja Piska” i „Mazury”, a także z trzema rezerwatami przyrody. Na liście gatunków priorytetowych figurują m.in. bielik, bocian czarny, zimorodek, włochatka i wydra. Dyrektywy Ptasia i Siedliskowa Unii Europejskiej narzucają rygorystyczne procedury oceny oddziaływania na środowisko, które w przypadku dużych projektów liniowych potrafią trwać kilka lat i kończyć się zobowiązaniem do sporządzenia dodatkowych analiz migracji zwierząt lub zmian hydrologicznych.
Warianty rozważane dotychczas obejmowały most przecinający jezioro Tałty, ominiecie Mikołajek wydrążonym na półtora kilometra tunelu oraz poprowadzenie części przebiegu po południowej stronie Wielkich Jezior. Każde rozwiązanie niosło jednak inny zestaw ryzyk: ingerencję w korytarze migracyjne ptaków, oddziaływanie hałasu na strefy lęgowe lub niekorzystną zmianę poziomu wód gruntowych w dolinach rzecznych. W rezultacie RDOŚ dwukrotnie odrzuciła złożone dokumentacje, a inwestor musi przedstawić nowy, dalej odsunięty od najcenniejszych siedlisk ślad drogi.
Nowy harmonogram i stawką miliardowe dotacje
W pierwotnym Programie Budowy Dróg Krajowych zakładano otwarcie mazurskiego fragmentu S16 około 2031 r. Skomplikowana procedura środowiskowa przesunęła obecnie termin ogłoszenia przetargu co najmniej na lata 2030–2031, co automatycznie przesuwa moment wbicia pierwszej łopaty na połowę lat trzydziestych. Biorąc pod uwagę średni czas realizacji podobnych projektów (5–6 lat), realny dzień udostępnienia kierowcom pełnej dwujezdniowej trasy może przypaść dopiero po 2036 r.
To z kolei rzutuje na finansowanie. W aktualnej perspektywie budżetu UE na lata 2021–2027, w programach FEnIKS i Funduszu Spójności zarezerwowano środki na projekty o wysokiej dojrzałości dokumentacyjnej. Jeżeli do końca dekady S16 nie uzyska decyzji środowiskowej i pozwolenia na budowę, rząd będzie musiał sięgnąć po środki krajowe lub liczyć na następny budżet unijny. Przy obecnych kosztach materiałów szacuje się, że 80-kilometrowy odcinek może pochłonąć nawet 8–9 mld zł, z czego blisko 25% to wydatki na obiekty inżynierskie i urządzenia ochrony środowiska.
Modernizacja DK16: krótkoterminowe wsparcie dla sieci drogowej regionu
Czekając na ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie S16, GDDKiA skierowała do realizacji rozbudowę 18-kilometrowego odcinka drogi krajowej nr 16 pomiędzy Barczewem a Biskupcem. Projekt obejmuje dobudowę drugiej jezdni, przebudowę sześciu skrzyżowań oraz powstanie ciągów pieszo-rowerowych i dróg serwisowych. Dzięki decyzji ZRID wydanej przez wojewodę warmińsko-mazurskiego wykonawca może rozpocząć roboty ziemne jeszcze w tym roku, a zakończenie przewidywane jest na 2026 r.
Choć rozbudowa DK16 poprawi bezpieczeństwo i płynność ruchu na ważnym fragmencie istniejącego korytarza, nie zastąpi ona nowej ekspresówki. Po otwarciu S16 odcinek Barczewo–Biskupiec przejmie rolę drogi zbiorczej, odciążającej ruch lokalny i obsługującej węzły Szymany–Olsztyn. Póki co jednak to jedyna inwestycja, która realnie zmieni codzienność kierowców w najbliższych latach, a o ekspresowej obwodnicy Mazur kierowcy i samorządowcy muszą wciąż mówić w trybie przyszłym.