Polska stoi u progu największej od kilkudziesięciu lat przebudowy systemu szkolenia i egzaminowania kierowców. Według zapowiedzi Ministerstwa Infrastruktury od przyszłego roku kandydaci na prawo jazdy będą zdawali część praktyczną wyłącznie w ruchu drogowym, a test teoretyczny zostanie odchudzony z pytań o procedury administracyjne. Reformatorzy przekonują, że nowy model ma zmniejszyć stres zdających i lepiej przygotować ich do realnych zagrożeń, co w konsekwencji powinno obniżyć liczbę wypadków z udziałem młodych kierowców, dziś o jedną trzecią wyższą niż średnia unijna.
Dlaczego obecny model się nie sprawdza
Obowiązująca do tej pory formuła egzaminu praktycznego została opracowana w latach siedemdziesiątych, gdy po polskich drogach jeździło niespełna cztery miliony samochodów. Obecnie park pojazdów przekroczył 25 milionów, a infrastruktura i technologia motoryzacyjna zmieniły się nie do poznania. Mimo to kandydaci nadal rozpoczynają egzamin od manewrów na wyznaczonym placu, ćwicząc łuk czy zatrzymanie pod wzniesieniem, które w ruchu miejskim mają marginalne znaczenie.
Według statystyk Centralnej Ewidencji Kierowców aż 50% osób oblewa egzamin praktyczny przy pierwszym podejściu, z czego jedna trzecia kończy test na placu. Krytycy zwracają uwagę, że tak wysoka bariera wstępna sprzyja „nauce pod egzamin”, a nie kształtowaniu nawyków defensywnej jazdy. Podobne wnioski płyną z badań Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu, która wskazuje, że w krajach stawiających na ocenę w normalnym ruchu współczynnik wypadków w grupie 18-24 lata spadł nawet o 20%.
Presja na zmiany narastała również ze strony ośrodków szkolenia. Instruktorzy argumentowali, że czas poświęcony na dopracowanie perfekcyjnego najazdu na linię blokową można skuteczniej wykorzystać na naukę obserwacji martwych pól, oceny odległości czy radzenia sobie ze stresem w godzinach szczytu.
Najważniejsze zmiany w części praktycznej
Kluczową nowością będzie rezygnacja z całego etapu placu manewrowego. Egzamin rozpocznie się natychmiast po opuszczeniu ośrodka, a egzaminator oceni m.in. sposób włączania się do ruchu, płynność jazdy, umiejętność przewidywania zachowań innych uczestników i stosowanie zasad pierwszeństwa. Środowisko egzaminatorów podkreśla, że dzięki temu kandydat zaprezentuje umiejętności w bardziej naturalnych warunkach, a nie w sterylnym, zamkniętym otoczeniu.
Plan zakłada wprowadzenie punktów kontrolnych w wybranych miejscach miasta, gdzie kandydat będzie musiał np. zaparkować równolegle, zawrócić na skrzyżowaniu z ruchem okrężnym czy pokonać strefę ograniczonej prędkości. Takie rozwiązanie już od lat działa w Niemczech i Holandii, pozwalając ustandaryzować ocenę bez konieczności korzystania z dedykowanego placu.
Dodatkowo resort rozważa włączenie do programu szkolenia obowiązkowych godzin na płycie poślizgowej oraz w symulatorach jazdy nocą. Polska Izba Gospodarcza Ośrodków Szkolenia Kierowców wskazuje, że umiejętność wyprowadzania auta z poślizgu czy rozpoznawania pieszych przy ograniczonej widoczności ma większy wpływ na bezpieczeństwo niż precyzyjny najazd na linię zatrzymania.
Odświeżona teoria: nacisk na bezpieczeństwo zamiast encyklopedii silnika
Zmiany obejmą również test teoretyczny. Z bazy pytań mają zniknąć zagadnienia dotyczące np. liczby biegów w skrzyni konkretnego modelu pojazdu czy terminu ważności badań technicznych. Zastąpią je scenariusze sytuacyjne, w których kandydat musi wskazać najbezpieczniejszą reakcję. Podobne rozwiązania funkcjonują w Wielkiej Brytanii, gdzie część teoretyczna zawiera interaktywny test „hazard perception” bazujący na krótkich filmach z realnego ruchu.
Ministerstwo zapowiada włączenie do bazy pytań analiz nagrań z kamer monitoringu i rejestratorów samochodowych, aby kandydaci uczyli się rozpoznawać zagrożenia, zanim staną się ich uczestnikami. Według ekspertów Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego takie podejście lepiej kształtuje prawidłowe odruchy niż tradycyjny test pamięciowy.
Nowe zasady mają również ograniczyć liczbę pytań „pomyłkowych”, w których jeden przecinek zmienia sens odpowiedzi. Ustandaryzowane będą także ilustracje i animacje, dzięki czemu kandydat nie będzie musiał domyślać się kontekstu kadru, jak bywało w dotychczasowej bazie pytań.
Co mówią branża i organizacje pozarządowe
Propozycje resortu przyjęto z umiarkowanym optymizmem. Stowarzyszenie Egzaminatorów RP popiera odejście od placu, lecz podkreśla, że egzamin w ruchu wymaga dokładnie opracowanych kryteriów, aby ocena była jednakowa w małym miasteczku i w metropolii. Z kolei Automobilklub Polski obawia się, że rezygnacja z manewrów bez wprowadzenia obowiązkowego szkolenia parkingowego może pogorszyć kulturę parkowania w miastach.
Organizacje zajmujące się bezpieczeństwem ruchu, takie jak Fundacja Zapobiegania Wypadkom Drogowym, zwracają uwagę, że sam egzamin nie wystarczy. Ich zdaniem kluczowe jest wprowadzenie okresu próbnego dla nowych kierowców – rozwiązania stosowanego m.in. w Austrii – oraz systemu punktów karnych „na kredyt”, które szybciej eliminują z ruchu najbardziej ryzykowne jednostki.
Kolejne kroki i przewidywany harmonogram
Projekt ustawy został skierowany do międzyresortowych uzgodnień, a w II kwartale ma trafić pod obrady Sejmu. Ministerstwo liczy, że prace legislacyjne zakończą się do końca roku, co pozwoli rozpocząć szkolenie według nowych zasad od stycznia lub marca 2025. Ośrodki egzaminacyjne otrzymały wstępną listę wymagań dotyczących wyznaczania tras egzaminacyjnych i zakupu dodatkowych urządzeń, takich jak kamery pokładowe rejestrujące przebieg egzaminu.
Przewidziano półroczny okres przejściowy. Osoby, które zdążyły rozpocząć kurs według starych zasad, będą mogły wybrać, czy chcą przystąpić do egzaminu w dotychczasowej czy już zmienionej formule. Zdaniem resortu pozwoli to uniknąć spiętrzenia terminów i chaosu organizacyjnego, który towarzyszył poprzednim modyfikacjom egzaminu w 2013 roku.
Jeśli reformy wejdą w życie zgodnie z planem, Polska dołączy do grupy państw, które zrezygnowały z testów manewrowych w zamkniętych ośrodkach. Zwolennicy zmian podkreślają, że doświadczenia Finlandii czy Szwecji pokazują spadek liczby wypadków z udziałem kierowców w pierwszym roku po uzyskaniu prawa jazdy nawet o 15%. Przeciwnicy apelują z kolei, aby w ferworze modernizacji nie zatracić rzetelnej kontroli umiejętności podstawowych, które – ich zdaniem – nadal stanowią fundament bezpiecznej jazdy.