Francuski producent, dotychczas kojarzony z bezkompromisową elektryfikacją, zapowiedział wprowadzenie niewielkich silników benzynowych pełniących rolę generatora prądu w nadchodzących modelach bateryjnych. Tym samym marka zamierza odpowiedzieć na obawy kierowców dotyczące zasięgu i dostępności infrastruktury ładowania, nie porzucając przy tym strategii niskoemisyjnej mobilności.

Zwrot w strategii francuskiej marki

Przez ponad dekadę Renault stawiało na hasło „zero emisji” i rozwijało gamę pojazdów czysto elektrycznych – od miejskiego Zoe po najnowsze wcielenie Megane E-Tech. Jednak spowolnienie tempa wzrostu sprzedaży samochodów BEV w Europie, rosnące stopy procentowe ograniczające zakupy flotowe oraz niedobór publicznych ładowarek długodystansowych sprawiły, że firma zdecydowała się skorygować kurs. Nowa koncepcja, określana wewnątrz koncernu jako range-extended EV, ma pozwolić na korzystanie z napędu wyłącznie elektrycznego, a jednocześnie zagwarantować ponadtysiąckilometrowy realny zasięg dzięki dodatkowej rezerwie energii z paliwa płynnego.

Jak działa układ z generatorem

W centrum rozwiązania znajduje się niewielki, trzycylindrowy silnik benzynowy pracujący w stałym, wąskim zakresie obrotów – optymalnym pod względem sprawności cieplnej. Jednostka ta nie przekazuje momentu obrotowego na koła; zamiast tego napędza prądnicę o mocy około 50 kW, która ładuje akumulator trakcyjny. Magazyn energii ma zachować pojemność charakterystyczną dla klasycznych „elektryków” (40–60 kWh), co wystarcza na 250–300 km jazdy bez udziału paliwa. Gdy stan baterii spadnie do wyznaczonego poziomu, generator włącza się automatycznie, stabilizując zapas energii podczas dalszej podróży. Testy wewnętrzne wykazały, że przy prędkościach autostradowych system utrzymuje zużycie paliwa w granicach 4–5 l/100 km, a emisję CO₂ poniżej 30 g/km w cyklu WLTP – wartości pozwalające spełnić nadchodzącą normę Euro 7.

Motywy rynkowe i regulacyjne

Według danych ACEA udział samochodów czysto elektrycznych w europejskich rejestracjach ustabilizował się w ostatnich kwartałach na poziomie 13–15%. Badania Bloomberga pokazują jednocześnie, że ponad połowa kierowców flotowych wciąż obawia się ograniczonej autonomii i długich postojów na ładowanie. Wprowadzenie generatora eliminuje tzw. „range anxiety”, a jednocześnie nie wymaga rozbudowanej sieci dystrybutorów wodoru czy e-paliw. Co istotne, Unia Europejska pozostawia furtkę dla pojazdów zasilanych paliwem konwencjonalnym wyłącznie w charakterze źródła energii – takie samochody klasyfikowane są jako elektryczne z wydłużonym zasięgiem, dzięki czemu producent może obniżać średnie korporacyjne emisje CO₂.

Harmonogram wprowadzenia i perspektywy

Debiut technologii zaplanowano na 2025 rok w nowej generacji modelu Scenic, a rok później rozwiązanie ma trafić do większych crossoverów i lekkich aut dostawczych przeznaczonych dla klientów flotowych. Kompaktowe pojazdy miejskie, takie jak przyszłe Twingo i R5, pozostaną wyłącznie elektryczne, co odpowiada charakterystyce ich użytkowania w aglomeracjach. Inżynierowie firmy sygnalizują, że modułowa architektura AmpR umożliwi w przyszłości zastąpienie silnika spalinowego turbiną wodorową lub ogniwem paliwowym, jeśli zmienią się uwarunkowania rynkowe. Dzięki temu marka zamierza utrzymać pozycję lidera elektryfikacji, równocześnie oferując klientom potrzebującym elastyczności rozwiązanie pomostowe między światem w pełni bateryjnym a konwencjonalnym.