Polski rynek nowych aut nie zwalnia. W marcu czeka nas kolejny rekord sprzedaży

Gdy wskaźniki koniunktury wciąż balansują na granicy recesji, salony dealerskie przeżywają prawdziwe oblężenie. Dane z połowy marca pokazują, że zainteresowanie nowymi samochodami rośnie szybciej, niż jeszcze kilka miesięcy temu przewidywali analitycy. Jeśli utrzyma się obecne tempo rejestracji, marzec 2026 r. zapisze się jako najlepszy miesiąc w historii polskiego rynku motoryzacyjnego.

• Po piętnastu dniach roboczych marca liczba zarejestrowanych aut osobowych przekroczyła 37 tys., co oznacza wzrost o blisko 20% rok do roku. • Udział firm w zakupach jest nadal dominujący, jednak klienci indywidualni odpowiadają już za ponad 35% całkowitej sprzedaży. • W segmencie premium na podium awansowało szwedzkie Volvo XC60, wyprzedzając dotychczasowych liderów. • Najwięcej samochodów elektrycznych sprzedała marka BMW, a udział aut na prąd – mimo wygaszenia rządowych dopłat – zaczyna ponownie rosnąć. • Prognozy mówią o 625 tys. rejestracji nowych osobówek w całym 2026 r., co byłoby rezultatem lepszym od rekordowego 2025 r. o ok. 30 tys. sztuk.

Marzec w liczbach – tempo, które zaskakuje nawet producentów

Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, korzystając z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów, odnotował 37 924 rejestracje samochodów osobowych oraz 3 718 dostawczych w pierwszych piętnastu dniach roboczych marca. Dynamika wyniosła odpowiednio 19,7% i 14,4% rok do roku. Przy takiej trajektorii końcowy wynik miesiąca może przekroczyć 60 tys. aut osobowych i 7 tys. użytkowych – wartości, których nie widziano nawet w pandemicznym boomie na mobilność indywidualną.

Co napędza ten popyt? Po pierwsze, producenci wciąż oferują atrakcyjne rabaty wyprzedażowe na rocznik 2025, a w niektórych markach wprowadzono mechanizmy quasi-dopłat do samochodów elektrycznych, by wypełnić lukę po państwowym programie NaszEauto. Po drugie, liczne przedsiębiorstwa zamykają rok podatkowy w marcu, co tradycyjnie zwiększa liczbę rejestracji flotowych. Wreszcie, stabilizacja kursu złotego wobec euro ograniczyła podwyżki cenników, a niektóre modele wręcz staniały realnie w relacji do średniego wynagrodzenia.

Firmy napędzają rynek, ale klienci prywatni szybko nadrabiają

Nadal ponad dwie trzecie rejestracji przypada na podmioty gospodarcze, jednak struktura sprzedaży zaczyna się przesuwać. W połowie marca na klientów indywidualnych przypadło 13 422 auta, co stanowi wzrost o 22,5% względem analogicznego okresu ubiegłego roku. Skłania do tego łatwiejszy dostęp do finansowania konsumenckiego – banki i firmy leasingowe obniżają marże, a elastyczne programy abonamentowe pozwalają wymienić pojazd co dwa-trzy lata bez konieczności angażowania dużego kapitału.

Coraz większy udział mają także marki pochodzenia chińskiego, których oferta kusi bogatym wyposażeniem w relatywnie niskiej cenie. Ich łączny udział w nowo rejestrowanej flocie osiągnął już 11,7%, a według szacunków Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) Polska jest jednym z najszybciej rosnących rynków zbytu dla tych marek w regionie.

Zaskoczenia w rankingach – skandynawski SUV na podium, bawarskie elektryki zrywają słupki

Toyota pozostaje niekwestionowanym liderem sprzedaży (5 381 sztuk w połowie marca), głównie dzięki niesłabnącej popularności Corolli. Na dalszych miejscach plasują się Škoda i Volkswagen, lecz prawdziwą niespodzianką okazał się awans Volvo XC60 na podium najchętniej wybieranych modeli. Szwedzki SUV przyciąga nabywców połączeniem napędów mild-hybrid i plug-in, atrakcyjnymi pakietami serwisowymi oraz wysoką oceną bezpieczeństwa.

W segmencie samochodów elektrycznych chwilowym numerem jeden jest BMW. Bawarski producent wykorzystał dostępność modelu i4 oraz udaną premierę kompaktowego iX1, a dodatkowo wsparł zakupy promocyjnymi stawkami leasingu. Konkurenci – zwłaszcza marki koreańskie – borykają się natomiast z ograniczonymi przydziałami aut ze swoich fabryk na rynek europejski.

Elektryfikacja po dopłatach – co dalej z bezemisyjną flotą?

Wygaszenie programu NaszEauto w grudniu 2025 r. spowodowało chwilowy dołek rejestracji BEV, lecz marcowe dane sugerują powolne odbicie. Udział aut elektrycznych wyniósł 4,7%, a importerzy zapowiadają, że od II kwartału dostępność baterii LFP i tańszych wersji modelowych pozwoli na dalszą obniżkę cen katalogowych. Firmy coraz częściej włączają BEV do flot, aby sprostać politykom ESG i ograniczyć wydatki na paliwo – koszt przejechania 100 km w trybie elektrycznym, przy korzystaniu z taryf nocnych AC, pozostaje nawet trzykrotnie niższy od kosztu benzyny.

Nie można jednak pominąć ryzyka. Jeżeli w II półroczu ceny energii wzrosną wskutek napięć geopolitycznych, a Unia Europejska utrzyma cła na chińskie akumulatory, koszt całkowity posiadania elektryka (TCO) może ponownie się zrównać z wariantami hybrydowymi. Producenci starają się więc dywersyfikować łańcuch dostaw i rozwijać lokalną produkcję ogniw, by zabezpieczyć marże.

Prognozy na 2026: czy nowe rekordy są przesądzone?

Przy utrzymaniu obecnej trajektorii rynek nowych samochodów osobowych ma szansę zamknąć rok wynikiem około 625 tys. sztuk, zaś dostawczych ok. 80 tys. Główny analityk SAMAR podkreśla, że kluczowe będą trzy zmienne: tempo odbudowy europejskiego przemysłu po ubiegłorocznych zawirowaniach logistycznych, wpływ ewentualnych podwyżek stóp procentowych oraz kurs złotego wobec euro i juana.

Wyższa dostępność chipów i komponentów, rozwój fabryk baterii w Polsce i na Słowacji, a także dywersyfikacja kierunków transportu morskiego po otwarciu alternatywnych tras omijających kanał Sueski, powinny sprzyjać stabilizacji cen. Eksperci zwracają jednak uwagę, że popyt może osłabnąć w IV kwartale, gdy część firm zrealizuje już zakontraktowane wcześniej programy odnowy flot. Choć perspektywy na kolejne miesiące pozostają optymistyczne, rynek będzie uważnie obserwował sygnały z banków centralnych oraz sytuację na rynku paliw, ponieważ oba czynniki mogą w krótkim czasie odwrócić trend wzrostowy.