Nowoczesne samochody, choć wydają się solidne, coraz częściej wykazują drobne, ale irytujące usterki już po kilku latach eksploatacji. Najnowsza edycja badania Vehicle Dependability Study (VDS) firmy J.D. Power, obejmująca ponad 33 000 właścicieli pojazdów z rocznika 2023, odsłania najwyższy od czterech lat poziom zgłaszanych problemów: średnio 204 nieprawidłowości na każde 100 samochodów. Sygnał jest czytelny – elektronika i oprogramowanie stały się słabym ogniwem, a niezawodność mechaniczna przestaje gwarantować bezproblemowe użytkowanie.

Jak mierzona jest niezawodność

VDS analizuje 184 potencjalne usterki podzielone na dziewięć grup tematycznych – od układu napędowego i zawieszenia, przez klimatyzację, po systemy informacyjno-rozrywkowe. Podstawową miarą jest wskaźnik PP100 (problems per 100 vehicles): im niższa wartość, tym lepszy wynik marki lub modelu. Tegoroczna średnia 204 PP100 oznacza nie tylko wzrost o dwa punkty rok do roku, ale również odwrócenie kilkuletniego trendu spadkowego. Dla porównania, na początku dekady średnia oscylowała wokół 180 PP100, co pokazuje, że postęp w klasycznej inżynierii został „skonsumowany” przez rosnącą liczbę modułów elektronicznych.

Ankiety były zbierane pomiędzy grudniem 2024 a listopadem 2025 roku, a więc w momencie, kiedy większość badanych aut ma za sobą trzy pełne sezony eksploatacji i pierwsze poważniejsze przeglądy serwisowe. Dzięki temu badanie lepiej od testów długodystansowych czy gwarancyjnych statystyk odzwierciedla realne problemy kierowców – zarówno te kwalifikujące się do napraw, jak i drobne niedomagania niewymagające wizyty w serwisie.

Elektronika w centrum uwagi

Dział infotainment odpowiada w tym roku za 56,7 PP100 – to przeszło jedna czwarta wszystkich zanotowanych nieprawidłowości. Najczęściej wracają skargi na zawieszanie się ekranów dotykowych, utratę połączenia z telefonem oraz nieprawidłowe działanie nawigacji. Integracja ze smartfonami – Android Auto, Apple CarPlay, Bluetooth i ładowanie indukcyjne – generuje niemal połowę zgłoszeń w tej kategorii. Obraz potwierdzają inne badania, w tym tegoroczny raport amerykańskiego stowarzyszenia AAA, według którego około 60% usterek w pojazdach nieprzekraczających czwartego roku użytkowania dotyczy oprogramowania lub osprzętu multimedialnego.

Aktualizacje bezprzewodowe (OTA) miały rozwiązywać problemy „po cichu”, jednak zaledwie jedna czwarta respondentów zauważyła poprawę po wgraniu nowego oprogramowania. Co więcej, około 15% użytkowników oceniło, że po aktualizacji liczba problemów wręcz wzrosła. Sugeruje to, że szybki cykl wprowadzania nowych funkcji często odbywa się kosztem stabilności, a producenci nadal uczą się procedur kontroli jakości znanych z branży IT.

Segment premium i napędy alternatywne pod lupą

Paradoksalnie to najdroższe modele okazują się w wielu kategoriach mniej bezawaryjne niż popularne konstrukcje. Samochody premium osiągnęły w tym roku średnio 217 PP100, czyli o 17 punktów więcej niż marki masowe. Różnicę widać zwłaszcza w obszarze komfortu, systemów wspomagania oraz jakości montażu nadwozia. Podobny obraz rysuje niezależne badanie Consumer Reports, które odnotowuje, że luksusowe SUV-y należą do najbardziej usterkowych pojazdów na rynku północnoamerykańskim.

Jeszcze bardziej zauważalny jest rozstrzał pomiędzy rodzajami napędu. Hybrydy plug-in notują w badaniu 281 PP100, a samochody w pełni elektryczne 237 PP100 – dla porównania pojazdy z klasycznym silnikiem benzynowym zatrzymały się na poziomie 198 PP100. Źródłem kłopotów w autach zelektryfikowanych nie jest jednak sam układ napędowy, lecz powiązane z nim systemy zarządzania energią, aplikacje mobilne oraz oprogramowanie sterujące ładowaniem. Wielu użytkowników skarży się na błędne szacowanie zasięgu, dezaktywowaniem planowania trasy pod ładowarki i problemy z komunikacją pomiędzy pojazdem a domową stacją Wallbox.

Kontekst globalny i konsekwencje dla producentów

Wzrost liczby drobnych usterek elektronicznych ma wymierne skutki finansowe. Z danych Insurance Institute for Highway Safety wynika, że przeciętna naprawa systemu kamer i czujników po niegroźnej stłuczce potrafi podnieść koszt likwidacji szkody o 30%. Z kolei firmy flotowe zwracają uwagę na wydłużający się czas przestoju pojazdów w oczekiwaniu na części elektroniczne, co przekłada się na wyższy całkowity koszt użytkowania (TCO).

Presja klientów i instytucji regulacyjnych sprawia, że marki inwestują w rozszerzone gwarancje na oprogramowanie, a także w transparentne polityki zarządzania aktualizacjami. Unijne rozporządzenie w sprawie cyberbezpieczeństwa pojazdów (UN R155), które wchodzi w życie dla wszystkich nowych homologacji w 2026 roku, wymusi na producentach utrzymanie aktualizacji zabezpieczeń przez minimum siedem lat. Oznacza to, że trwałość „cyfrowej warstwy” samochodu stanie się równie ważna jak żywotność silnika czy skrzyni biegów.

Długofalowo o sukcesie rynkowym może zadecydować nie tyle liczba koni mechanicznych, ile dojrzałość platformy software’owej oraz tempo reagowania na zgłoszenia użytkowników. Przemysł motoryzacyjny stoi więc przed koniecznością przyjęcia procesów znanych z branży technologicznej: ciągłej integracji, testów w czasie rzeczywistym i regularnych poprawek bezpieczeństwa. W erze elektryfikacji i łączności to właśnie te kompetencje mogą stać się kluczowym wyróżnikiem niezawodności.