Przekroczenie prędkości o zaledwie 17 km/h wystarczyło, by 36-letni mieszkaniec Rudzicy na stałe pożegnał się z prawem jazdy. Podczas rutynowej kontroli w Międzyrzeczu Górnym policjanci odkryli, że kierowca Audi A6 wsiadł za kółko pomimo prawomocnego, sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Zastosowanie nowych przepisów obowiązujących od 29 stycznia sprawiło, że sprawa trafiła do sądu w trybie przyspieszonym i zakończyła się wyrokiem pięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz dożywotnim zakazem prowadzenia.
W skrócie:• przekroczenie prędkości: 17 km/h• złamany sądowy zakaz prowadzenia• wyrok: 5 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata• dożywotni zakaz prowadzenia i 10 000 zł świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym
Kontrola drogowa, która przerodziła się w zatrzymanie
Do zdarzenia doszło w rejonie zabudowanym w Międzyrzeczu Górnym, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Patrol drogówki z bielskiej komendy zmierzył, że Audi A6 porusza się o 17 km/h szybciej, niż pozwalają przepisy. W toku sprawdzeń w policyjnych bazach wyszło na jaw, że 36-latek ma już prawomocny, wydany przez Sąd Rejonowy w Pszczynie zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę i, korzystając z procedury „trybu przyspieszonego”, przewieźli go bezpośrednio do sądu, co w myśl nowelizacji ma zapobiegać dalszemu łamaniu prawa przez sprawców.
Wyrok i konsekwencje finansowe
Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej nie miał wątpliwości, że doszło do przestępstwa z art. 244 § 1 Kodeksu karnego, czyli złamania sądowego zakazu prowadzenia. Zastosowano górną strefę odpowiedzialności przewidzianą w nowych przepisach: pięć miesięcy pozbawienia wolności, jednak z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata. Na tym jednak sankcje się nie skończyły. Kierowca został obciążony dożywotnim zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, obowiązkiem wpłaty 10 000 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz pełnymi kosztami postępowania sądowego.
Nowe przepisy – surowsze narzędzia dla sądów i policji
Od 29 stycznia obowiązuje pakiet zmian, który znacząco podwyższył kary za wykroczenia drogowe. Ustawodawca wprowadził możliwość orzekania od 3 miesięcy do 5 lat więzienia wobec kierowców, którzy rażąco przekraczają prędkość, stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia albo – jak w tym przypadku – łamią sądowy zakaz prowadzenia. Jednocześnie rozszerzono katalog sytuacji, w których sąd może orzec dożywotnie pozbawienie uprawnień. Obejmuje to prowadzenie po alkoholu lub narkotykach, udział w nielegalnych ulicznych wyścigach, ucieczkę z miejsca wypadku oraz każde ponowne złamanie zakazu.
Statystyki i skutki zaostrzenia przepisów
Dane Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2023 roku liczba zatrzymań kierowców prowadzących mimo sądowego zakazu wzrosła o blisko 20%. Resort Infrastruktury tłumaczy tę tendencję skuteczniejszym egzekwowaniem prawa i większą liczbą kontroli prędkości. Według Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu kara pozbawienia wolności w zawieszeniu, połączona z dożywotnim zakazem, działa odstraszająco, szczególnie w grupie kierowców notorycznie łamiących przepisy. Eksperci podkreślają jednak, że samo zaostrzenie sankcji to nie wszystko – kluczowa pozostaje nieuchronność kary, a więc częstsze kontrole i szybka ścieżka sądowa, którą ilustruje opisany przypadek.
Praktyczne znaczenie zmian dla kierowców
Nowelizacja wysyła jasny sygnał: nawet niewielkie przekroczenie prędkości w połączeniu z innymi naruszeniami może uruchomić pełną paletę surowych konsekwencji. Kierowcy powinni pamiętać, że przy każdym zatrzymaniu policja rutynowo sprawdza ewidencję uprawnień, a samo wsiadanie za kółko z sądowym zakazem jest przestępstwem, niezależnie od stylu jazdy. Organy ścigania zapowiadają dalsze wzmożone kontrole, zwłaszcza w rejonach o podwyższonym ryzyku wypadków. W praktyce oznacza to, że możliwość „jeżdżenia bez prawa jazdy” kurczy się do zera, a nawet drobne wykroczenie drogowe może skutkować poważnymi zarzutami karnymi.