1 marca ruszyła ogólnopolska ofensywa służb drogowych wymierzona w kierowców, którzy w czasie jazdy trzymają telefon w dłoni lub spoglądają na jego ekran. Intensywne kontrole potrwają do końca miesiąca, a funkcjonariusze zapowiadają wykorzystanie zarówno patroli nieoznakowanych, jak i obserwacji z powietrza. Za jedno wykroczenie grozi 500 zł mandatu oraz 12 punktów karnych, co w praktyce oznacza, że dwa takie incydenty mogą pozbawić kierowcę prawa jazdy. Akcja ma charakter nie tylko represyjny – równolegle prowadzona jest kampania informacyjna podkreślająca, jak dekoncentracja związana ze smartfonem zwiększa ryzyko wypadku.

Geneza i cele ogólnokrajowej operacji

Według najnowszych danych Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, czynnik „rozproszenie uwagi” odpowiada już za około jedną piątą zdarzeń drogowych skutkujących obrażeniami. Smartfon stał się tu głównym winowajcą: rozmowa, pisanie wiadomości czy przewijanie mediów społecznościowych zabiera kierowcy wzrok i uwagę średnio na 3–5 sekund. Przy prędkości miejskiej 50 km/h oznacza to przejechanie długości boiska piłkarskiego „na ślepo”. Stąd decyzja Policji o skoordynowanej, miesięcznej kontroli, której celem jest zarówno wykrywanie wykroczeń, jak i uświadamianie, że kilka sekund nieuwagi może kosztować życie – własne lub innych uczestników ruchu.

Akcję wspiera szereg partnerów: Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad udostępnia miejsca do wzmożonych kontroli, Inspekcja Transportu Drogowego monitoruje flotę pojazdów ciężarowych, a aplikacje nawigacyjne promują komunikaty ostrzegające przed używaniem telefonu. „Chcemy, by kierowcy uznali korzystanie ze smartfona podczas jazdy za społecznie nieakceptowalne – podobnie jak dziś postrzegamy jazdę po alkoholu” – przekonuje ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu dr inż. Marek Szymański.

Mandaty, punkty karne i ryzyko finansowe

Obowiązujący taryfikator zakłada karę 500 zł oraz 12 punktów karnych za trzymanie urządzenia w ręku w trakcie prowadzenia pojazdu. Biorąc pod uwagę, że maksymalny limit dla kierowców z dłuższym stażem wynosi 24 punkty, dwa wykryte naruszenia w ciągu roku oznaczają utratę prawa jazdy i konieczność ponownego zdawania egzaminu. W skrajnym przypadku – jeśli telefon stał się przyczyną wypadku – sąd może dodatkowo orzec obowiązek zapłaty nawiązki na rzecz ofiar lub długotrwały zakaz prowadzenia pojazdów.

Kary pieniężne odczuwają także przedsiębiorcy: w razie zatrzymania kierowcy samochodu służbowego mandat trafia bezpośrednio do prowadzącego, lecz firma ponosi koszty przestojów, opóźnień czy utraty zaufania kontrahentów. Coraz więcej flot wprowadza więc systemy blokujące możliwość prowadzenia rozmów poza zestawem głośnomówiącym albo premiuje bezpieczny styl jazdy w programach motywacyjnych.

Nowe technologie w służbie bezpieczeństwa

Najbardziej spektakularnym narzędziem tegorocznej akcji są drony z kamerami o wysokiej rozdzielczości. Urządzenia patrolują skrzyżowania, przejścia dla pieszych i węzły drogowe, przekazując obraz do operatora, który w razie potrzeby kieruje na miejsce patrol naziemny. Nagranie staje się dowodem, dzięki czemu kierowca nie może zakwestionować zarzutu „bo funkcjonariusza nie było w zasięgu wzroku”.

Oprócz dronów mundurowi korzystają z kamer wysokiego montażu umieszczanych przy mostach, radarów wyposażonych w moduły rozpoznawania gestów oraz pojazdów nieoznakowanych z zestawem kamer 360°. Systemy wspierane algorytmami sztucznej inteligencji wstępnie filtrują materiał, wskazując momenty, w których kierowca odrywa wzrok od jezdni i pochyla głowę w typowy dla korzystania ze smartfona sposób. Tak zautomatyzowane podejście pozwala prowadzić nadzór przez całą dobę, również poza godzinami szczytu.

Sytuacje graniczne: korek, sygnalizacja, postój

Wielu kierowców błędnie sądzi, że w korku lub na czerwonym świetle można bez konsekwencji przeglądać telefon. Tymczasem przepisy zabraniają trzymania urządzenia w dłoni zawsze, gdy pojazd znajduje się „w ruchu drogowym”, a to pojęcie obejmuje także chwilowe zatrzymania wynikające z warunków drogowych. Jedynie całkowite wyłączenie się z ruchu – czyli zaparkowanie w miejscu do tego przeznaczonym i unieruchomienie pojazdu – zwalnia z tego obowiązku.

Podobnie rygorystycznie traktowane jest używanie telefonu przez rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych. Choć taryfikator dla tych grup jest niższy (mandat do 200 zł), konsekwencje wypadku przy prędkości kilkunastu kilometrów na godzinę potrafią być tragiczne. Eksperci wskazują, że stosowanie słuchawek dousznych również ogranicza percepcję dźwiękową, dlatego rekomendacją pozostaje korzystanie z zestawów głośnomówiących lub zatrzymywanie się w bezpiecznym miejscu na czas rozmowy.

Dlaczego warto zmienić nawyki już dziś

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że ryzyko kolizji rośnie trzykrotnie, gdy kierowca korzysta z telefonu, a czas reakcji wydłuża się średnio o 30 %. Doświadczenia państw, które wprowadziły surowe kary i szerokie kampanie edukacyjne – jak Australia czy Wielka Brytania – pokazują, że połączenie represji i profilaktyki przynosi szybki spadek liczby wypadków. Dlatego tegoroczna akcja ma być impulsem do trwałej zmiany zachowań, nie tylko chwilowego podporządkowania się surowszym kontrolom.

„Telefon w uchwycie i połączony z zestawem głośnomówiącym to wciąż najlepszy kompromis pomiędzy potrzebą bycia online a odpowiedzialną jazdą” – podkreśla psycholog transportu Anna Kozłowska. Eksperci dodają, że najmłodsi kierowcy powinni szczególnie uważać: posiadają zaledwie 20-punktowy limit karny i brak doświadczenia za kierownicą, co czyni ich bardziej narażonymi na utratę uprawnień i udział w wypadkach. W obliczu surowszych kontroli lepiej więc wyrobić w sobie odruch odłożenia telefonu niż ryzykować mandat, punkty, a przede wszystkim bezpieczeństwo własne i innych.