500 zł, 12 punktów karnych i bezlitosne oko drona – od najbliższego weekendu kierowcy sięgający po telefon za kierownicą ryzykują najdotkliwszą od lat kampanię kontrolną, która potrwa cztery tygodnie na terenie całego kraju.

W skrócie

• Miesięczna akcja rusza 1 marca i obejmie drogi krajowe, wojewódzkie oraz większość największych miast.

• Za korzystanie z telefonu podczas jazdy grozi 500 zł i 12 punktów karnych – połowa maksymalnego limitu dla doświadczonych kierowców.

• Wykroczenia będą rejestrowane z powietrza przez drony, a nagrania natychmiast trafią do patroli naziemnych.

• Kampania ma także wymiar edukacyjny: quiz w aplikacji Yanosik i komunikaty na ekranach LED przypomną o ryzyku rozproszenia uwagi.

• W zeszłym roku test wiedzy wypełniło 135 tys. osób, a prawidłowych odpowiedzi było tylko nieco ponad 60%.

Dlaczego rozproszenie uwagi zabija

Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu wskazuje, że dekoncentracja odpowiada za około 10% śmiertelnych zdarzeń drogowych w Unii Europejskiej. Już dwusekundowe spojrzenie na ekran przy 50 km/h to blisko 28 m pokonane bez kontroli sytuacji. „Kiedy mózg przełącza się z obserwacji drogi na czytanie wiadomości, czas reakcji wydłuża się nawet o jedną trzecią” – podkreśla dr Anna Kowalska z Instytutu Transportu Samochodowego. Według Światowej Organizacji Zdrowia używanie telefonu zwiększa ryzyko wypadku od trzech do czterech razy, a w grupie kierowców w wieku 18–24 lat to jeden z głównych czynników ciężkich kolizji.

Mandat i punkty: rachunek, który boli bardziej niż 500 zł

Obowiązujący od września 2022 r. taryfikator przewiduje 500 zł mandatu za trzymanie telefonu w dłoni lub przy uchu w trakcie jazdy. O wiele dotkliwsze są jednak punkty karne: 12 trafia do ewidencji kierowcy natychmiast po przyjęciu mandatu. Przekroczenie progu 24 pkt (lub 20 pkt, jeśli prawo jazdy ma się krócej niż rok) skutkuje skierowaniem na ponowny egzamin lub nawet utratą uprawnień. W praktyce oznacza to, że dwa podobne wykroczenia mogą zakończyć karierę kierowcy na wiele miesięcy.

Wykrywanie wykroczeń: drony, nieoznakowane radiowozy i kamerowe patrole

Policja od kilku lat stawia na mobilny nadzór z powietrza. Operator drona, znajdujący się zwykle w oznakowanym busie kilkaset metrów od skrzyżowania, obserwuje obraz z kamery 4K o dużym powiększeniu. Gdy tylko zauważy kierowcę z telefonem, przekazuje koordynaty radiowozowi w terenie, który zatrzymuje pojazd. Mandat wystawiany jest na podstawie zapisu wideo, co ogranicza liczbę odmów przyjęcia kary. Oprócz dronów drogówka wykorzystuje nieoznakowane radiowozy z rejestratorami i kamery montowane na sygnalizacjach świetlnych.

Akcja „Łapki na kierownicy”: kontrole w terenie, wiedza w sieci

Tegoroczna edycja prowadzona jest przez Komendę Główną Policji we współpracy z firmami Yanosik oraz Screen Network. Na tablicach LED przy głównych trasach wyświetlane będą krótkie komunikaty ostrzegawcze, a użytkownicy popularnej aplikacji otrzymają dostęp do quizu weryfikującego znajomość zasad bezpiecznej jazdy. Ci, którzy odpowiedzą poprawnie na komplet pytań, odbiorą cyfrowy Certyfikat Odpowiedzialnego Kierowcy i punkty w rankingu aplikacji. Według danych ITS kampanie łączące kontrolę z edukacją potrafią zmniejszyć liczbę podobnych wykroczeń nawet o 20% w ciągu roku.

Gdzie i kiedy spodziewać się wzmożonych patroli

Nadzór obejmie w pierwszej kolejności stołeczną aglomerację, trójmiejską obwodnicę, węzeł S8 w rejonie Wrocławia oraz główne ekspresówki prowadzące do przejść granicznych. Policyjne drony będą operowały głównie w godzinach porannego i popołudniowego szczytu, kiedy natężenie ruchu i ryzyko dekoncentracji kierowców są najwyższe. Kampania potrwa do 31 marca, a przedstawiciele drogówki zapowiadają, że dobre rezultaty mogą uczynić z powietrznych patroli stały element kontroli drogowych.