Od niedzieli 17 marca największy polski koncern paliwowy wprowadził nowe stawki w hurcie, co natychmiast zwróciło uwagę rynku: pierwszy raz od miesięcy cena oleju napędowego w cenniku hurtowym przekroczyła poziom 8 zł za litr w ujęciu brutto. Oznacza to, że przy niezmienionych marżach detalicznych coraz więcej stacji może wkrótce pokazywać na dystrybutorach „ósemkę z przodu”, a popularna benzyna 95-oktanowa zbliży się do granicy 7 zł. Poniżej kluczowe liczby w ujęciu hurtowym (ceny netto, a w nawiasie wartości po doliczeniu VAT):– benzyna 95: 5,56 zł (6,84 zł)– olej napędowy: 6,58 zł (8,09 zł)
Hurtowe stawki paliw na tle konkurencji
Nowe cenniki Orlenu zbiegły się z korektą w hurtowniach Aramco Fuels, które utrzymują ceny na bardzo zbliżonym poziomie. W segmencie benzyny różnice wynoszą zwykle kilka groszy na litrze, natomiast w przypadku diesla oba podmioty są obecnie niemal zbieżne. Taki układ ogranicza możliwość szybkiej korekty cen w dół przez niezależne stacje, które – pozbawione tańszej alternatywy – muszą brać pod uwagę rosnący koszt zakupu paliwa w całym kraju. Według danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego marża detaliczna dla stacji wolnorynkowych w pierwszej połowie marca oscylowała wokół 20–25 gr za litr, co przy obecnym poziomie hurtu oznacza, że detaliczny diesel powyżej 8 zł stanie się normą, jeśli hurt nie zacznie spadać.
Globalne czynniki napędzające wzrost cen
Głównym motorem podwyżek pozostaje drożejąca ropa Brent, która od 14 marca utrzymuje się powyżej 100 USD za baryłkę. W krótkim czasie notowania skoczyły z 97 USD do blisko 103 USD, co według analityków EIA i Międzynarodowej Agencji Energetycznej wynika ze zbiegu kilku czynników:
– napięcia geopolityczne w rejonie Zatoki Perskiej, zwłaszcza ryzyko ograniczenia żeglugi w Cieśninie Ormuz, przez którą płynie około 20% globalnego eksportu ropy;– zapowiedź przedłużenia dobrowolnych cięć wydobycia przez Arabię Saudyjską i Rosję co najmniej do końca drugiego kwartału, co zmniejsza podaż na rynku fizycznym;– wyższy od oczekiwań popyt na produkty rafineryjne w Azji, sygnalizowany m.in. przez wzrost importu ropy do Indii i Chin.
Rynek frachtu morskiego dodatkowo podbija stawki: według Baltic Exchange koszt czarteru tankowca klasy VLCC z Zatoki do Europy jest dziś o ponad 30% wyższy niż w styczniu. Droższy transport surowca szybko przekłada się na koszty polskich importerów, a kurs złotego wobec dolara – utrzymujący się powyżej 4,0 – niweluje ewentualne korzyści wynikające z siły krajowej waluty.
Reakcja Unii Europejskiej i Polski na ryzyko w Cieśninie Ormuz
Szefowie dyplomacji państw UE podczas marcowej narady w Brukseli omawiali możliwość dołączenia do międzynarodowej koalicji mającej zabezpieczyć żeglugę w rejonie Ormuz. Choć oficjalnej decyzji nie podjęto, kilku ministrów – w tym polski wicepremier i minister spraw zagranicznych – zadeklarowało, że otwarta i bezpieczna trasa dla tankowców jest kluczowa z punktu widzenia europejskich dostaw energii oraz stabilności cen żywności transportowanej szlakami morskimi. Warszawa sygnalizuje gotowość rozmów z Waszyngtonem na temat ewentualnego udziału Unii w misji ochronnej, co – jeżeli dojdzie do skutku – mogłoby ograniczyć część premii ryzyka w cenach ropy.
Wpływ drogiej ropy na wyniki i wycenę Orlenu
Obawy kierowców o ceny na dystrybutorach nie oznaczają, że spółka traci zainteresowanie inwestorów. W marcu kurs akcji Orlenu wyznaczył nowe historyczne maksimum, przekraczając 134 zł. Wzrost napędzają oczekiwania wyższych marż rafineryjnych oraz dodatkowe przychody z wydobycia w Norwegii, które – przy cenie Brent powyżej 100 USD – staje się szczególnie rentowne. Jednocześnie rynek zakłada, że krajowy regulator nie powróci do mechanicznego ograniczania marż hurtowych, co w ubiegłym roku przełożyło się na niższe wyniki segmentu downstream.
Analitycy kilku domów maklerskich podkreślają, że przy utrzymaniu obecnych notowań ropy i gazu EBITDA spółki w 2024 r. może przekroczyć 60 mld zł, a sam segment poszukiwawczo-wydobywczy odpowiadałby nawet za jedną trzecią tego wyniku. Ryzykiem pozostaje jednak malejąca konsumpcja paliw w kraju – według danych GUS wolumen sprzedaży w lutym spadł o 4,5% r/r – oraz presja społeczna na zahamowanie wzrostu cen detalicznych, co w przeszłości prowadziło do interwencji politycznych w politykę cenową koncernu.