Jeszcze kilka lat temu kompaktowy model z Rüsselsheim brylował w rankingach sprzedaży nad Wisłą, dziś jednak musi walczyć o uwagę klientów w cieniu silnych, wewnątrzkoncernowych rywali. Zapowiadany na początek przyszłego roku lifting ma przywrócić Astrze część dawnego blasku, korzystając z odświeżonego wyglądu i unowocześnionego wyposażenia.
• Pierwsza gruntowna modernizacja obecnej generacji • Przeprojektowany grill i smuklejsze światła LED • Kabina z nowszym systemem info-rozrywki i poprawioną ergonomią • Silniki pozostają bez większych zmian, plug-in z większym zasięgiem • Trudne zadanie konkurowania z hybrydową ofensywą Golfa, Leona czy Corolli
Aktualna Astra ujrzała światło dzienne, gdy Opel wchodził właśnie w strukturę francuskiej Grupy PSA. Początkowy wzrost zainteresowania wspomagały atrakcyjna stylistyka i dynamiczne właściwości jezdne, jednak od momentu powstania koncernu Stellantis model stopniowo tracił na widoczności wobec Peugeota 308 czy DS 4. Z myślą o przywróceniu równowagi producent zdecydował się na kompleksowe odświeżenie – nie rewolucyjne, lecz na tyle widoczne, by ponownie przyciągnąć klientów szukających klasycznego hatchbacka o niemieckim rodowodzie.
Odświeżony front i subtelne zmiany z tyłu
Najbardziej rzucającym się w oczy elementem modernizacji jest zmodyfikowany pas przedni. Charakterystyczny, jednoczęściowy grill Vizor został optycznie poszerzony, a dzienne światła LED – teraz węższe i dłuższe – łączą się bezpośrednio z podświetlanym emblematem marki. Dzięki temu samochód zyskał bardziej futurystyczne oblicze, wpisujące się w aktualny język stylistyczny Opla.
Zderzak otrzymał większe wloty powietrza i eleganckie, pionowe wstawki, które obniżają wizualnie przód auta. Z tyłu modyfikacje są skromniejsze: światła zachowują dotychczasowy kształt, lecz otrzymują nową sygnaturę LED, a w dolnej części pojawia się przeprojektowana powierzchnia lakierowanego plastiku, która porządkuje proporcje zderzaka. Całość wieńczy delikatnie przemodelowany spoiler, pełniący głównie funkcję estetyczną.
Kabina: więcej cyfryzacji, umiarkowane nowości materiałowe
Choć architektura kokpitu pozostaje w dużej mierze niezmieniona, producent skupił się na poprawie codziennego kontaktu kierowcy z samochodem. Centralny ekran o przekątnej 10 cali zastąpił dotychczasowy interfejs, integrując nowe oprogramowanie znane już z większego Grandlanda. System obsługuje bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay, a mocniejszy procesor skraca czas reakcji na polecenia.
Panel klimatyzacji pozostał w formie fizycznych przycisków, co ucieszy tradycjonalistów, natomiast cyfrowe zegary przed kierowcą zyskały wyższą rozdzielczość oraz możliwość personalizacji motywów. W kabinie pojawiły się także bardziej miękkie tworzywa na górnych partiach drzwi i nowe, ekologiczne tapicerki zapożyczone z programu „Greenovation”, w którym producent wykorzystuje tkaniny częściowo wykonane z recyklingu butelek PET.
Gama napędów: sprawdzone rozwiązania i brak rewolucji
Pod maską nie czekają nas spektakularne niespodzianki. Podstawę oferty wciąż stanowi trzycylindrowy, turbodoładowany silnik 1.2 wspierany miękką hybrydą 48 V, generujący 145 KM. Jednostka współpracuje z sześciobiegową przekładnią manualną lub ośmiostopniowym automatem, zależnie od wersji wyposażenia.
Miłośnicy oszczędnego podróżowania mają do dyspozycji 1.5-litrowego diesla o mocy 130 KM, spełniającego najnowszą normę emisji Euro 6e. W gamie pozostaje również plug-in hybrid rozwijający 180 lub 225 KM; dzięki akumulatorowi 15,6 kWh zasięg w trybie elektrycznym wzrósł do deklarowanych 64–70 km, zależnie od konfiguracji kół i pakietu aerodynamicznego. Całość domyka wariant w pełni elektryczny o mocy 156 KM i baterii 54 kWh, zdolny według WLTP pokonać do 418 km na jednym ładowaniu.
Stellantis pracuje nad nową, samodoładowalną hybrydą opartą na silniku 1.2 PureTech, ale debiut tej konstrukcji przewidziano dopiero na drugą połowę dekady. Tymczasem konkurenci – od Volkswagena Golfa eTSI po Toyotę Corollę Hybrid – już dziś oferują szerokie spektrum napędów częściowo lub w pełni zelektryfikowanych, co utrudnia Astrze zdobywanie nowych rynków.
Wyzwania rynkowe i perspektywy sprzedaży
Segment kompaktowych hatchbacków przechodzi obecnie największą transformację od lat, a konsumenci coraz częściej kierują się nie tylko stylistyką, lecz także zasięgiem elektrycznym, kosztami eksploatacji i możliwościami personalizacji. Odświeżona Astra zyskała świeższy wygląd i poprawione multimedia, co pozwoli jej lepiej rywalizować o portfele klientów flotowych i prywatnych, zwłaszcza w krajach Europy Środkowej, gdzie marka zachowała lojalną bazę użytkowników.
Kluczowym sprawdzianem okaże się jednak tempo elektryfikacji gamy. Brak nowej, seryjnej hybrydy – tej, którą mogliby wybrać klienci nieposiadający domowej ładowarki – stanowi realne ograniczenie. Jeśli Stellantis nie przyspieszy prac nad rozwiązaniem tego problemu, konkurenci z bardziej zróżnicowaną ofertą napędów mogą na dłużej zająć uprzywilejowaną pozycję. Z drugiej strony, atrakcyjna polityka cenowa i dopracowane właściwości jezdne mogą sprawić, że wielu kierowców ponownie spojrzy w stronę niemieckiego kompakta.