Drożejąca ropa na światowych rynkach, konsekwencje napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie oraz osłabienie złotego wobec dolara sprawiły, że w połowie marca koszty tankowania w Warszawie przekroczyły kolejne bariery psychologiczne. Litr benzyny 95-oktanowej w dużych sieciach oscylował wokół 7 zł, natomiast diesel zbliżał się do 8 zł. Postanowiliśmy sprawdzić, czy w stołecznym obszarze – i poza nim – istnieją punkty, w których kierowcy zdołają zapłacić zauważalnie mniej, a przy okazji zrozumieć, skąd biorą się różnice w cennikach.
W poszukiwaniu tańszej benzyny: stacja rządowa na Sadybie
Centrum Obsługi Administracji Rządowej przy ulicy Powsińskiej to miejsce, o którym słyszy się głównie w rozmowach kierowców zorientowanych na oszczędności. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zaplecze techniczne, a nie ogólnodostępna stacja – nie ma sklepu, funkcjonuje jedynie w dni robocze od 7:00 do 19:00, a w ofercie znajdują się wyłącznie „podstawowe” wersje benzyny i oleju napędowego. W dniu wizyty benzyna 95 kosztowała 7,12 zł, a diesel 7,71 zł za litr. Choć cena wydaje się akceptowalna, w tym samym czasie na wybranych placówkach największego koncernu w kraju litr benzyny można było kupić za 6,99 zł, a oleju napędowego za 7,74 zł, nie wspominając o weekendowych rabatach wynikających z programów lojalnościowych. Efekt? Przy dystrybutorach panował spokój – po odjeździe jednego autokaru przez kilkanaście minut nie zjawił się żaden klient.
Kasy fiskalne przy kasach spożywki: stacje supermarketowe
Drugim przystankiem była stacja paliw zlokalizowana przy dużym hipermarkecie na Ursynowie. Tego typu punkty handlowe często wykorzystują niższą marżę paliwową, aby przyciągać klientów do sklepów spożywczych. Rzeczywiście: benzyna 95 kosztowała tu 6,91 zł za litr, czyli o kilka groszy mniej niż w sieciowych placówkach. Diesel wyceniono na 7,69 zł, co również oznaczało symboliczne oszczędności. Podobne stawki odnotowano w Piasecznie (6,88 zł za benzynę i 7,68 zł za olej napędowy). Gdy jednak uwzględnić koszt dojazdu z odleglejszych dzielnic oraz możliwość uzyskania rabatów w aplikacjach koncernów, faktyczna korzyść stopniała do poziomu kilkudziesięciu groszy na całym baku.
Samorządowe dystrybutory: czy miejska stacja to recepta na oszczędność?
W niektórych częściach Polski samorządy prowadzą własne, samoobsługowe stacje, deklarując niższe ceny dzięki uproszczonej strukturze kosztów. Praktyka pokazuje, że nie jest to regułą. W Płocku – mieście z największą w kraju rafinerią – litr benzyny na miejskim obiekcie Komunikacji Miejskiej kosztował 6,99 zł, a diesel 7,99 zł. Paradoks wysokich cen w sąsiedztwie zakładów rafineryjnych wynika głównie z polityki marżowej hurtowni oraz ograniczonej skali sprzedaży. Zupełnie inaczej jest w Chełmie, gdzie Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej oferowało w badanym dniu benzynę po 6,71 zł i olej napędowy po 7,73 zł. Oszczędność przekraczająca 20 gr na litrze może mieć znaczenie dla mieszkańców regionu, choć już dla kierowców z dalszych miast traci na atrakcyjności po doliczeniu kosztu przejazdu.
Dlaczego ceny tak rosną i co wpływa na różnice?
Ceny na pylonach reagują przede wszystkim na notowania ropy Brent, która w marcu przekraczała 85 USD za baryłkę, podbita decyzją OPEC+ o utrzymaniu limitów wydobycia oraz utrudnieniami transportowymi w rejonie Morza Czerwonego. Kurs złotego wobec dolara, w którym fakturowana jest większość transakcji importowych, dodał kilka groszy do każdego litra. Do tego dochodzą elementy krajowe: 23 proc. VAT, stawka akcyzy (1,54 zł na benzynę i 1,15 zł na diesel), opłata paliwowa oraz biokomponentowa. Sieci detaliczne na ogół operują na marży rzędu 20–30 gr, ale mogą ją krótkotrwale zmniejszać, licząc na wzrost sprzedaży w sklepach przy stacjach. Małe lub miejskie punkty kupują paliwo od tych samych hurtowników bez rabatów skali, przez co często nie są w stanie konkurować cenowo. Ostateczna kwota widoczna przy dystrybutorze jest więc mieszaniną czynników międzynarodowych, podatkowych i czysto handlowych.
Strategie dla kierowców na trudny sezon
Choć spektakularne okazje zdarzają się rzadko, kilka prostych zasad pozwala ograniczyć wydatki: sprawdzanie cen w aplikacjach monitorujących stacje w okolicy, korzystanie z programów lojalnościowych dużych sieci oraz unikanie tankowania w miejscach przy autostradach, gdzie marże są najwyższe. Warto też planować większe zakupy paliwa w dni, gdy sieci ogłaszają akcje promocyjne, zazwyczaj w weekendy lub przy okazji świąt. Kierowcy flot i firm transportowych coraz częściej stosują karty paliwowe, które agregują rabaty hurtowe. Długofalowo zaś, wyższe i bardziej zmienne ceny mogą przyspieszyć zainteresowanie napędami alternatywnymi: hybrydami, autami elektrycznymi oraz gazem LPG, który – mimo także rosnących stawek – wciąż pozostaje tańszą opcją na 100 km przebiegu.