Szok w środowisku motoryzacyjnym: marka, która przez dziesięciolecia uchodziła za synonim bezpieczeństwa, straciła prowadzenie w prestiżowym rankingu Consumer Reports, a jej miejsce zajęła Mazda. Wyniki tegorocznych testów pokazują, że o sukcesie decydują dziś nie tylko strefy kontrolowanego zgniotu, lecz przede wszystkim zaawansowane układy, które potrafią uniknąć kolizji, zanim dojdzie do uderzenia. Właściciele i konstruktorzy japońskiej firmy mają powody do dumy, bo utrzymali wysoki poziom ochrony we wszystkich kluczowych segmentach, jednocześnie redefiniując to, co nazywamy nowoczesnym samochodem bezpiecznym.

Od pasów bezpieczeństwa do kamer i radarów: dlaczego dawny lider stracił prymat

Gdy w 1959 roku wprowadzono trójpunktowe pasy, branża doznała przełomu, a skandynawski producent zmonopolizował wizerunek eksperta od ochrony życia. Kilkadziesiąt lat później okazało się jednak, że solidna konstrukcja i wysoka nota w testach zderzeniowych nie gwarantują miejsca na podium. Nowa metodologia Consumer Reports silniej punktuje systemy czynne – takie jak automatyczne hamowanie awaryjne, adaptacyjny tempomat czy utrzymywanie toru jazdy – oraz porównuje ich skuteczność w różnych scenariuszach ruchu. To właśnie w tej części rankingu europejska marka straciła cenne punkty; w niektórych modelach czas reakcji układu AEB okazał się dłuższy niż u konkurencji, a funkcje asystenta pasa działały mniej płynnie. Efekt? Spadek na dwunastą pozycję i konieczność przyspieszenia prac nad nową generacją oprogramowania.

Mazda na szczycie: równowaga między konstrukcją a inteligentnymi asystentami

Zwycięzca zestawienia zabłysnął konsekwencją – od miejskiej „Dwójki” po rodzinnego SUV-a CX-90 wszystkie modele oferują pakiet i-Activsense w standardzie lub za niewielką dopłatą. W testach zderzeniowych auta utrzymały znakomite wyniki uzyskane wcześniej w laboratoriach IIHS, a systemy czynne wykazały się szczególnie wysoką skutecznością w wykrywaniu pieszych nocą. Inżynierowie Mazdy postawili na połączenie radarów fal milimetrowych z szerokokątnymi kamerami, dzięki czemu reakcji układu automatycznego hamowania nie ogranicza słaba widoczność. Ważny okazał się także aspekt niezawodności – statystycznie mniej usterek elektroniki oznacza, że technologie bezpieczeństwa pozostają dostępne przez cały okres eksploatacji pojazdu. Japońska marka pokazała, iż można oferować wysoki poziom ochrony bez konieczności sięgania po skomplikowane rozwiązania półautonomiczne z najwyższej półki cenowej.

Jak oceniano: nowe kryteria i wpływ na globalny krajobraz rynku

Tegoroczne badanie Consumer Reports łączyło wyniki laboratoryjne, jazdę testową oraz dane dotyczące awaryjności z ponad 300 000 ankiet od kierowców. Zależnie od kategorii przeznaczano od 40 do 60 procent końcowej oceny na systemy aktywne, co wyraźnie faworyzowało producentów, którzy montują pełen pakiet radarów, lidarów i kamer już w bazowych wersjach aut. Na liście znalazło się jedynie dwadzieścia dwie marki oferowane oficjalnie w Ameryce Północnej – dlatego zabrakło regularnie chwalonych w europejskich testach Francuzów czy wybranych modeli niemieckich. Różnice metodologiczne są znaczące: podczas gdy Euro NCAP ocenia pojedyncze konstrukcje, amerykańskie zestawienie uśrednia wyniki w całej gamie, co premiuje spójność strategii bezpieczeństwa.

Statystyki pokazują, że producentom z Azji sprzyja nie tylko szeroka oferta, ale również tempo aktualizacji oprogramowania. Hyundai, Kia, Honda i Nissan uplasowały się tuż za Mazdą, głównie dzięki szybkiemu wdrażaniu poprawek przez sieć dealerską i możliwości aktualizacji zdalnych. Z kolei kilku europejskich konkurentów, mimo świetnych wyników w testach zderzeniowych, poniosło straty punktowe z powodu ograniczonej funkcjonalności asystentów w standardzie oraz wyższego wskaźnika usterek czujników.

Co dalej z bezpieczeństwem: technologie, które wkrótce staną się standardem

Eksperci przewidują, że w ciągu najbliższych pięciu lat lista kryteriów ponownie się wydłuży. Już dziś organizacje badawcze zapowiadają oddzielne oceny dla systemów monitorowania koncentracji kierowcy czy prewencyjnego przygotowania kabiny do zderzenia, znanego z limuzyn segmentu premium. W praktyce oznacza to, że automatyczne otwieranie szyb i dociąganie pasów przed uderzeniem trafi wkrótce do kompaktów. Kolejnym kamieniem milowym będzie spersonalizowany asystent AI, który na podstawie danych z kamer na podczerwień oraz czujników biometrycznych ma rozpoznawać zmęczenie i przekazywać ostrzeżenia w bardziej indywidualny sposób.

Regulatorzy także zwiększają tempo. Komisja Europejska wymaga od 2024 roku montażu inteligentnego ogranicznika prędkości we wszystkich nowych samochodach, a amerykańska NHTSA pracuje nad obowiązkowym standardem komunikacji V2V, pozwalającym pojazdom wymieniać informacje o zagrożeniach w czasie rzeczywistym. Producenci, którzy zrozumieją te trendy i wprowadzą jednolitą, skalowalną architekturę elektroniczną, mają szansę nie tylko zdobyć kolejny ranking, lecz także znacząco zmniejszyć liczbę ofiar na drogach. Walka o bezpieczeństwo przestała być domeną pionierów – teraz stała się globalnym wyścigiem technologicznym, w którym zwycięzcą jest ostatecznie kierowca i pasażer.