Nadchodząca reforma egzaminu na prawo jazdy zapowiada się jako jedna z najbardziej znaczących od lat: do części teoretycznej zostanie dodany test percepcji zagrożeń, który zweryfikuje refleks oraz zdolność rozpoznawania niebezpieczeństw w ruchu drogowym. Polska dołącza w ten sposób do grona państw, które już od dawna stosują tę metodę, a termin wprowadzenia nowego wymogu wyznaczono do 2026 r., zgodnie z unijnymi regulacjami.
Najważniejsze informacje w skrócie
• Test percepcji zagrożeń stanie się obowiązkowym elementem egzaminu teoretycznego na wszystkie kategorie prawa jazdy. • Zmiany wynikają z nowelizacji załącznika II do dyrektywy 2006/126/WE, przyjętej przez Komisję Europejską w 2023 r. • Resort infrastruktury planuje wykorzystać symulatory jazdy, aby dokładnie mierzyć czas reakcji kandydatów. • Podobne rozwiązania działają już w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii i Holandii, gdzie odnotowano spadek liczby wypadków z udziałem młodych kierowców.
Źródła zmian: dyrektywa europejska i dążenie do „Zero Vision”
Nowelizacja unijnej dyrektywy wprowadziła obowiązek oceny trzech nowych obszarów kompetencji kierowcy: postrzegania zagrożeń, obsługi pojazdów alternatywnie zasilanych oraz znajomości systemów wsparcia kierowcy. Test percepcji zagrożeń ma wesprzeć kluczowy cel Unii Europejskiej, czyli redukcję ofiar śmiertelnych do zera w perspektywie 2050 r. Według Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu, młodzi kierowcy są blisko dwukrotnie bardziej narażeni na udział w wypadku niż przeciętni użytkownicy dróg, dlatego nacisk na szkolenie percepcyjne uznano za priorytet.
Mechanika testu: od klikania myszką do zaawansowanych symulatorów
W praktyce test polega na analizie krótkich filmów lub symulacji z perspektywy prowadzącego pojazd. Zadaniem kandydata jest jak najszybsze wskazanie momentu, w którym pojawia się potencjalne niebezpieczeństwo – na przykład pieszy zbliżający się do jezdni czy pojazd wyjeżdżający z podporządkowanej drogi. W Wielkiej Brytanii uczestnik korzysta z komputera i klika w odpowiednim momencie, natomiast w Australii egzaminowani pracują z interaktywnymi scenariuszami wideo. Polska zamierza pójść krok dalej, wprowadzając kabiny symulacyjne, które odwzorują kierownicę, pedały oraz lusterka, co pozwoli odtworzyć naturalne zachowania za kierownicą i dokładnie zmierzyć czas reakcji z dokładnością do milisekundy.
Polska droga do wdrożenia
Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje obecnie projekt zmian w rozporządzeniu o egzaminowaniu kierowców. Pierwsze testy pilotażowe z udziałem ośrodków szkolenia i wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego mają ruszyć w 2024 r., a pełna implementacja planowana jest na początek 2026 r. Rozważana jest możliwość wcześniejszego wprowadzenia dobrowolnego modułu w kursach, aby branża szkoleniowa mogła stopniowo dostosować programy nauczania. Konsultacje publiczne obejmą organizacje instruktorów, psychologów transportu oraz producentów symulatorów.
Konsekwencje dla kandydatów i branży szkoleniowej
Wprowadzenie testu wymusi zmianę podejścia do nauki jazdy: nacisk zostanie przeniesiony z zapamiętywania przepisów na praktyczne rozpoznawanie dynamicznych zagrożeń. Ośrodki szkolenia już inwestują w kursy e-learningowe oraz treningi na urządzeniach VR, a wydawcy materiałów dydaktycznych aktualizują bazy pytań, dodając sekcje poświęcone mikro-mobilności i systemom ADAS. Według danych z Irlandii, odsetek niezdanych egzaminów spadł tam o 7% po wprowadzeniu testu percepcji, co wskazuje na lepsze przygotowanie kursantów do realnych sytuacji drogowych.