Niewiele samochodów potrafi jednocześnie wstrząsnąć tradycją i uhonorować ją z taką finezją, jak najnowsza odsłona Continentala w specyfikacji Supersports. Odchudzony poniżej dwóch ton, uzbrojony w zestaw elementów aerodynamicznych rodem z padoku GT3 i pozbawiony wsparcia elektrycznego, model ten wyznacza dla marki nowe granice definicji gran turismo.
Dziedzictwo, które pojawia się tylko w wyjątkowych momentach
Historia nazwy Supersports to opowieść o ekskluzywności i inżynieryjnej brawurze. Po raz pierwszy oznaczenie to zagościło na Bentleyu 3 Litre z 1925 r., limitowanym do zaledwie osiemnastu sztuk i uznawanym za jeden z pierwszych europejskich samochodów seryjnych, które przekroczyły 160 km/h. W erze nowożytnej nazwę wskrzeszono dopiero w 2009 r. wraz z pierwszym Continentalem Supersports, lżejszym o 100 kg od wersji GT i napędzanym podwójnie doładowanym W12. Kolejne wcielenie z 2017 r. podniosło poprzeczkę do 710 KM, udowadniając, że luksus może bez kompleksów rywalizować z rasowymi supersamochodami. Dzisiejsza, czwarta generacja korzysta z tych doświadczeń, ale jednocześnie odcina się od hybrydowego trendu w gamie Bentleya, stawiając na czystą mechanikę i redukcję masy jako filary wyjątkowości.
Czterolitrowe V8 i napęd wyłącznie na tylną oś
Sercem nowego Supersports jest 4-litrowy silnik V8 biturbo, generujący 666 KM oraz 800 Nm. Zasilany wyłącznie benzyną motor współpracuje z ośmiobiegową skrzynią dwusprzęgłową, przekazując moment wyłącznie na tylne koła – po raz pierwszy w historii współczesnego Continentala. Rezygnacja z modułu hybrydowego, tytanowy układ wydechowy i dach wykonany z kompozytu węglowego pozwoliły zredukować masę własną do niespełna 2000 kg. Choć w świecie ultrasportowych coupé nadal jest to wartość pokaźna, w kontekście modeli Bentleya oznacza najlżejszą konstrukcję od lat czterdziestych ubiegłego wieku, co przekłada się na bezpośredniejsze reakcje na gaz i wyczuwalną zwinność.
Wygląd inspirowany wyścigami długodystansowymi
Karoseria nie pozostawia złudzeń co do ambicji auta. Rozbudowany splitter wykonany z włókna węglowego to największy element tego typu, jaki trafił do modelu drogowego marki. Wloty powietrza w przednim zderzaku kierują strumień do chłodnic oraz karbonowo-ceramicznych tarcz hamulcowych. Na progach i tylnych błotnikach pojawiły się kanały redukujące ciśnienie w nadkolach, a w osłonie chłodnicy zagościła symboliczna ósemka przypominająca o układzie cylindrów. Z tyłu uwagę zwraca dyfuzor o podwójnym profilu oraz pokaźny spojler generujący do 300 kg docisku przy prędkościach autostradowych, co w połączeniu z rozstawem tylnych kół zwiększonym o 16 mm stabilizuje auto podczas szybkich zmian obciążenia.
Liczby, które robią różnicę na torze i autostradzie
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 3,7 s, a wskazówka prędkościomierza zatrzymuje się dopiero przy 310 km/h. Kluczową rolę odgrywa w tym układ jezdny z aluminiowymi, podwójnymi wahaczami z przodu i adaptacyjnymi amortyzatorami dwukomorowymi, zarządzanymi przez centralną elektronikę. System aktywnej stabilizacji przechyłów z zasilaniem 48 V minimalizuje kąt odchyłu nadwozia, a skrętna tylna oś poprawia zwrotność podczas wolnych sekwencji łuków i usztywnia samochód przy wyższych prędkościach. Za zwolnienie z prędkości autostradowych odpowiadają 440-milimetrowe tarcze z przodu i 410-milimetrowe z tyłu, współpracujące z zaciskami o dziesięciu tłoczkach.
Kabina dla dwóch osób i setek możliwości personalizacji
Najbardziej radykalną zmianą we wnętrzu jest konfiguracja 2+0. Tylna kanapa ustąpiła miejsca przegrodzie z kompozytu, dzięki czemu uzyskano dodatkowe oszczędności masy oraz miejsce na zestaw kasków i odzieży torowej. Przednie fotele kubełkowe wykonano z jednego odlewu włókna węglowego i opatrzono regulacją w jedenastu kierunkach oraz ogrzewaniem, by nie rezygnować z komfortu charakterystycznego dla marki. W kabinie dominuje matowe wykończenie z włókna węglowego zestawione z perforowaną skórą i alcantarą, a każdy egzemplarz otrzyma tabliczkę z indywidualnym numerem. Katalog obejmuje kilkadziesiąt lakierów w standardowej ofercie i pełną paletę opcji Mulliner dla klientów oczekujących absolutnej unikatowości.
Miejsce w gamie i perspektywa rynkowa
Producent zamierza zbudować jedynie 500 sztuk, a pierwsze konfiguracje mają zostać potwierdzone w marcu, przy czym produkcja ruszy w ostatnim kwartale 2026 r. Pozycjonowanie powyżej hybrydowego GT Speed, lecz poniżej ekstremalnych modeli torowych pokroju Bacalary, tworzy dla Supersports niszę skierowaną do kierowców ceniących bardziej analogowe doznania. Szacunkowa cena na poziomie około dwóch milionów złotych stawia auto w bezpośrednim starciu z takimi rywalami, jak Ferrari 812 GTS czy Aston Martin DBS 770 Ultimate, ale Bentley liczy, że połączenie luksusowej manufaktury z wyścigową estetyką okaże się dla dotychczasowych i nowych nabywców argumentem rozstrzygającym. Niezależnie od sukcesu sprzedażowego, powrót Supersports potwierdza, że w epoce elektryfikacji wciąż istnieje miejsce na samochód, który celebruje masę, moc i mechanikę w najczystszej postaci.