Od 3 marca 2026 r. w życie wchodzą przepisy, które rozszerzają dotychczasowy katalog sankcji za drastyczne przekroczenie prędkości. Kierowca, który poza obszarem zabudowanym – a więc już za znakiem D-43 – rozpędzi pojazd o ponad 50 km/h powyżej limitu dozwolonego dla danej drogi jednojezdniowej dwukierunkowej, musi liczyć się z natychmiastowym zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące. Regulacja ma zastąpić sam mandat i punkty karne surowszą konsekwencją administracyjną, znaną dotąd wyłącznie z terenu zabudowanego.
Najważniejsze zmiany w kodeksie drogowym
Podstawowy zapis nowelizacji stanowi, że policjant lub inspektor transportu drogowego może wydać decyzję o zatrzymaniu dokumentu w chwili kontroli, gdy pomiar prędkości wykaże przekroczenie o więcej niż 50 km/h na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej znajdującej się poza obszarem zabudowanym. Zatrzymanie następuje na 92 dni i nie wymaga odrębnego orzeczenia sądu – organ administracji wydaje decyzję z urzędu, a kierowca ma prawo do odwołania, jednak dokument pozostaje do dyspozycji organu do czasu rozstrzygnięcia. Nowe przepisy wprowadzają też obowiązek elektronicznego odnotowania zdarzenia w Centralnej Ewidencji Kierowców, co uniemożliwia obejście kary poprzez jazdę z duplikatem dokumentu.
Dlaczego jedna jezdnia i dwa kierunki znalazły się w centrum uwagi
Zgodnie z diagnozą przedstawioną przez Ministerstwo Infrastruktury oraz Komendę Główną Policji, to właśnie odcinki jednojezdniowe dwukierunkowe generują największe ryzyko kolizji czołowych i wypadków z udziałem niechronionych uczestników ruchu. Według raportu policji za 2025 r. na tego typu drogach miało miejsce ponad 79% wszystkich wypadków drogowych w kraju, a odsetek ofiar śmiertelnych przekroczył 86%. Analizy Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu pokazują, że ryzyko śmiertelne przy zderzeniu czołowym w prędkości 100–120 km/h jest blisko czterokrotnie wyższe niż na drogach rozdzielonych barierą. Dlatego polski ustawodawca zdecydował się podnieść dolegliwość sankcji właśnie na tych trasach.
Kary finansowe i procedura administracyjna – jak to będzie wyglądać w praktyce
Zatrzymanie prawa jazdy nie znosi odpowiedzialności wykroczeniowej. Kierowca nadal otrzyma mandat adekwatny do skali przewinienia – aktualna taryfikacja przewiduje do 2500 zł za przekroczenie o ponad 50 km/h, a w warunkach recydywy kwotę podwójną. Punkty karne (13 za to wykroczenie) pozostają na koncie kierującego przez dwa lata od dnia opłacenia grzywny lub uprawomocnienia się wyroku, co w praktyce wydłuża czas ryzyka utraty prawa jazdy po raz kolejny. Jeżeli osoba zatrzymana zdecyduje się prowadzić pojazd mimo cofniętych uprawnień, popełnia przestępstwo z art. 180a k.k., zagrożone karą do dwóch lat pozbawienia wolności.
Drogi wyłączone spod nowych sankcji
Odebranie prawa jazdy za przekroczenie o ponad 50 km/h nie obejmie autostrad, dróg ekspresowych dwujezdniowych ani klasycznych dróg dwujezdniowych krajowych. Intencją ustawodawcy było rozróżnienie odcinków, na których ruch odbywa się w przeciwnych kierunkach bez fizycznego rozdzielenia pasów. W praktyce oznacza to, że jadąc ekspresówką o dwóch jezdniach, kierowca przekraczający prędkość na przykład o 60 km/h poniesie «tylko» konsekwencje finansowe i punktowe, chyba że równocześnie dopuści się innych poważnych naruszeń (np. wyprzedzania na zakazie). Odmiennie wygląda sytuacja na ekspresówkach jednojezdniowych – tam limit wynosi 100 km/h dla aut osobowych, więc prędkość 151 km/h zakończy się obligatoryjną konfiskatą prawa jazdy na kwartał.
Efekty spodziewane przez ustawodawcę i służby
Ministerstwo liczy, że połączenie sankcji finansowych i czasowego wyłączenia z ruchu najbardziej ryzykanckich kierowców zmniejszy liczbę wypadków śmiertelnych na drogach jednojezdniowych o 15% w ciągu pierwszych dwóch lat obowiązywania ustawy. Takie założenia oparto na doświadczeniach Szwecji i Francji, gdzie analogiczne rozwiązania – choć oparte na nieco innych progach prędkości – pozwoliły ograniczyć nadmierną prędkość w obszarach wiejskich o jedną czwartą. Eksperci ruchu drogowego podkreślają, że sama sankcja nie wystarczy; potrzebne są także inwestycje w infrastrukturę (odseparowanie kierunków ruchu, modernizacja przejść dla pieszych) oraz niezmienne wsparcie dla systemu nadzoru: więcej patroli mierzących prędkość, rozbudowa sieci fotoradarów i regularne kampanie edukacyjne skupione na skutkach zderzeń przy dużej prędkości.