Trzymiesięczny zakaz za zbyt ciężką nogę: pierwsze dane po zmianach w kodeksie drogowym

Od 3 marca 2026 r. policjanci z pełnym rygorem odbierają uprawnienia kierowcom, którzy na jednojezdniowych drogach dwukierunkowych poza terenem zabudowanym przekroczą prędkość o ponad 50 km/h. W ciągu zaledwie dwóch tygodni od wejścia w życie zmian do urzędów trafiło 509 zatrzymanych praw jazdy – liczba, która już dziś sygnalizuje, że nowelizacja nie pozostaje martwym przepisem.

Jak działa nowe prawo i kogo obejmuje

Mechanizm jest prosty: funkcjonariusz stwierdzający wykroczenie wystawia mandat i jednocześnie fizycznie zatrzymuje dokument. Trafia on następnie do starosty lub prezydenta miasta, który go wydał. Przerwa w prowadzeniu pojazdów trwa trzy miesiące, a w razie jazdy mimo zakazu okres ten przedłuża się do sześciu miesięcy. Kolejne takie złamanie skutkuje już cofnięciem uprawnień i koniecznością ponownego zdawania egzaminu.

Nowe regulacje dotyczą wyłącznie dróg jednojezdniowych dwukierunkowych poza terenem zabudowanym. Nie obejmują autostrad ani większości dróg ekspresowych, gdzie obowiązują wyższe limity (140 km/h na autostradzie i 120 km/h na dwujezdniowej ekspresówce). Wyjątek stanowią krótkie odcinki ekspresówek w przekroju jednojezdniowym – tam również można stracić dokument.

Statystyki z pierwszych tygodni: ostrzegawczy sygnał dla kierowców

Komenda Główna Policji podaje, że w dniach 3–17 marca zanotowano 509 przypadków kwalifikujących się do obligatoryjnego zatrzymania prawa jazdy. To średnio 36 zatrzymań dziennie. Dla porównania, w analogicznym okresie poprzedniego roku na drogach pozamiejskich odnotowano 147 takich wykroczeń – wzrost przekracza 240%. Służby zwracają uwagę, że liczbę tę osiągnięto jedynie przy rutynowych patrolach oraz fotoradarach; w kolejnych tygodniach planowane są zmasowane kontrole prędkości.

Zeszłoroczne statystyki wypadków potwierdzają potrzebę zmian. W 2025 r. niedostosowanie prędkości do warunków było przyczyną 4 278 wypadków, w których zginęło 536 osób, a 5 427 zostało rannych. Według Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) nadmierna prędkość odpowiada za około jedną trzecią wszystkich śmiertelnych zdarzeń drogowych w Unii Europejskiej.

Wyjątki i kontrowersje: autostrady, pojazdy uprzywilejowane, motocykliści

Choć nowy zapis nie obejmuje autostrad, policja podkreśla, że tam również odnotowuje skrajne przypadki brawury. W pierwszym tygodniu obowiązywania ustawy funkcjonariusze grupy SPEED namierzyli motocyklistę pędzącego 253 km/h – niemal dwukrotność dopuszczalnego limitu. Kierujący nie posiadał jednak prawa jazdy kategorii A, dlatego zamiast zatrzymania dokumentu czeka go postępowanie za jazdę bez uprawnień.

Przepisy nie dotyczą także karetek, radiowozów i pojazdów straży pożarnej wykonujących zadania ratunkowe. Te mogą przekraczać limity, o ile zachowują szczególną ostrożność i używają sygnałów uprzywilejowania. Ustawodawca zdecydował się na takie wyłączenie, argumentując konieczność szybkiej interwencji służb.

Nadchodzące rozszerzenia listy wykroczeń

Od 30 marca katalog przewinień skutkujących trzymiesięcznym zakazem prowadzenia pojazdów będzie szerszy. Policja będzie mogła zatrzymywać prawo jazdy również za:

• celowe wprowadzanie samochodu w poślizg na drodze publicznej (tzw. drifting) • unoszenie przedniego koła motocykla lub oderwanie kół samochodu od nawierzchni (wheelie lub „bunny hop”)

Poza zakazem prowadzenia przewidziano grzywnę nie mniejszą niż 1 500 zł, a w razie recydywy – nawet podwojenie tej kwoty. Resort infrastruktury zapowiada, że będzie monitorował skuteczność nowych narzędzi i w razie potrzeby zaproponuje kolejne zaostrzenia.

Szerszy kontekst: prędkość a bezpieczeństwo na polskich drogach

Polska od lat znajduje się w niechlubnej czołówce państw Unii Europejskiej pod względem liczby ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na miliard przejechanych kilometrów. Dane ETSC pokazują, że w 2024 r. wskaźnik ten wyniósł 76, podczas gdy unijna średnia to 46. Eksperci zwracają uwagę, że głównym problemem jest tolerowanie „lekkiego” przekraczania prędkości i zbyt mała obawa przed konsekwencjami. Surowsze przepisy mają zmienić ten stan rzeczy, a pierwsze tygodnie ich obowiązywania zdają się potwierdzać, że ryzyko utraty uprawnień działa mocniej niż wysoka grzywna.

Równolegle trwa rozbudowa sieci urządzeń pomiarowych. Główny Inspektorat Transportu Drogowego planuje do końca roku postawić 150 nowych fotoradarów, w tym 40 na drogach wojewódzkich. Dodatkowo policja testuje mobilne systemy LIDAR montowane na nieoznakowanych radiowozach – mają one wykrywać nie tylko prędkość, ale i gwałtowne przyspieszenia czy drift.

Według Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego redukcja średniej prędkości o zaledwie 5 km/h może obniżyć liczbę wypadków śmiertelnych o około 10%. Jeżeli więc nowelizacja utrzyma obecne tempo egzekwowania prawa, możliwe będzie realne zbliżenie się do celu „Zero Vision” zakładającego wyeliminowanie ofiar śmiertelnych na drogach do 2050 r.