Nadchodzący tydzień – obejmujący okres od 16 do 22 lutego – zapowiada się korzystnie dla większości kierowców. Analitycy rynku paliw prognozują, że rachunki przy dystrybutorach pozostaną zbliżone do poziomów obserwowanych w pierwszej połowie lutego, a lokalne korekty będą niewielkie. Wyjątkiem może okazać się autogaz, którego cena – ze względu na specyfikę łańcucha dostaw i sezonowy popyt – może lekko wzrosnąć.
Polski rynek paliw w lutym: stabilizacja zamiast szoku cenowego
W wycenach rafineryjnych benzyna 95-oktanowa w połowie lutego kosztowała średnio około 4 377 zł za m³, natomiast jej odmiana 98-oktanowa – 4 837 zł za m³. Największą zmianę odnotował olej napędowy, który potaniał o 28 zł i znalazł się w rejonie 4 593 zł za m³. Przekłada się to na prognozę cen detalicznych mieszczącą się w przedziałach:
• benzyna 95: 5,59–5,71 zł/l
• benzyna 98: 6,38–6,49 zł/l
• olej napędowy: 5,87–5,99 zł/l
• LPG: 2,68–2,76 zł/l
Podane widełki uwzględniają marże stacji oraz regionalne różnice logistyczne. Dla większości kierowców oznacza to brak istotnych zmian w domowym budżecie – szczególnie ważne w ostatnich turnusach ferii zimowych.
Hurtowe ceny benzyny i diesla: dlaczego stacje nie reagują od razu
Choć diesel taniał w hurcie szybciej niż benzyna, jego cena przy dystrybutorach spada wolniej. Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze, właściciele stacji zwykle kupują paliwo z wyprzedzeniem, dlatego moment odzwierciedlenia obniżki w detalu jest opóźniony o kilka–kilkanaście dni. Po drugie, zimą wzrastają koszty logistyki: wyższe wydatki na ogrzewanie zbiorników oraz ryzyko utrudnień transportowych podbijają marże. Po trzecie, w lutym rośnie udział komponentów biopaliw w mieszankach, co ma charakter sezonowy i kosztowy. Efekt? Wyraźna przecena w hurcie nie zawsze oznacza natychmiastowej ulgi dla kierowcy.
Autogaz pod presją: czynniki, które mogą podnieść jego cenę
Segment LPG jest w Polsce silnie uzależniony od importu. Blisko 80% surowca pochodzi z zagranicy, głównie od producentów Europy Wschodniej i z rynku skandynawskiego. Notowania gazu płynnego rosną w styczniu i lutym, bo z jednej strony zwiększa się zużycie do celów grzewczych, a z drugiej – popyt motoryzacyjny utrzymuje się na stałym poziomie. Dodatkowa presja wynika z ograniczeń transportu kolejowego na wschodniej granicy oraz z wyższych kosztów frachtu morskiego, związanych z przekierowaniem części dostaw wokół Przylądka Dobrej Nadziei. W rezultacie eksperci spodziewają się kilkugroszowego wzrostu cen autogazu, mimo że rynek benzyn i diesla pozostaje spokojny.
Globalne tło: ropa, geopolityka i kurs złotego a portfele kierowców
Na giełdzie londyńskiej baryłka ropy Brent w drugiej dekadzie lutego spadła poniżej progu 68 USD, cofając się z lokalnego szczytu przekraczającego 70 USD. Spadek to efekt złagodzenia napięć na Bliskim Wschodzie oraz niższych prognoz popytu zaprezentowanych przez Międzynarodową Agencję Energetyczną. Równocześnie złoty utrzymuje się w relacji do dolara w pobliżu 4,0–4,05 zł, co stabilizuje koszty importu surowca dla polskich rafinerii. Jeżeli kurs walutowy oraz notowania ropy pozostaną w obecnym korytarzu, skoki cen przy stacjach nie powinny przekroczyć kilku groszy na litrze.
Wskaźniki na kolejne tygodnie: na co zwracać uwagę
Kluczowymi barometrami dla marcowych cen paliw będą: decyzje OPEC+ dotyczące limitów wydobycia, sezonowa rewizja zapasów w Stanach Zjednoczonych oraz polityka monetarna głównych banków centralnych wpływająca na kursy walut. Dodatkowo, w Polsce z początkiem wiosny tradycyjnie rośnie mobilność, co może podbijać popyt na benzynę 95-oktanową. Jeżeli jednak ceny ropy pozostaną umiarkowane, a złoty nie osłabi się wyraźnie wobec dolara, eksperci nie przewidują gwałtownych podwyżek przy dystrybutorach. Najbardziej zmienny pozostaje rynek autogazu, gdzie nawet drobne zakłócenia w łańcuchach dostaw szybko przekładają się na detaliczne widełki cenowe.