Dzięki szybkiemu postępowi algorytmów wizji komputerowej zwykły fotoradar zamienia się w wielozadaniową stację badania zachowań kierowców. Najnowsze urządzenia potrafią jednocześnie mierzyć prędkość, wychwytywać korzystanie z telefonu, kontrolować zapięcie pasów, a nawet wskazywać, którzy prowadzący mogą znajdować się pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Tego rodzaju kombajn diagnostyczny ma zastąpić patrol drogówki w najbardziej rutynowych kontrolach, odciążając policjantów i – jak wskazują analizy Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu – realnie obniżając ryzyko wypadków.

Ewolucja drogowego nadzoru: od radarów do inteligentnych systemów

Pierwsze radarowe pistolety z lat 50. mierzyły jedynie chwilową prędkość pojazdu. Następna dekada wniosła montowane przy drodze skrzynki rejestrujące wykroczenia na kliszy fotograficznej. Od tamtej pory głównym kierunkiem rozwoju była dokładność pomiaru i odporność na warunki pogodowe. Rewolucję przyniósł jednak dopiero skok mocy obliczeniowej oraz tanie kamery wizyjne HD, które otworzyły drogę do automatycznej analizy obrazu w czasie rzeczywistym.

Dzisiaj taki system integruje radar dopplerowski, kilka kamer w świetle widzialnym i podczerwieni oraz moduł LTE/5G. Sztuczna inteligencja analizuje każdą klatkę, wyszukując charakterystyczne wzorce: uniesioną dłoń ze smartfonem, zgiętą sylwetkę bez pasów czy nieregularny tor jazdy. Jeśli algorytm przekroczy zadany próg pewności, zapisuje materiał dowodowy i natychmiast przesyła go do centralnego serwera, gdzie jest weryfikowany przez inspektora lub dodatkowy model ML. Cała procedura trwa krócej niż czas potrzebny do ręcznego zatrzymania pojazdu.

Laboratorium przyszłości na brytyjskich drogach

Jednym z najbardziej zaawansowanych projektów pilotażowych jest program realizowany w Wielkiej Brytanii z wykorzystaniem platformy Acusensus „Heads-Up”, opracowanej pierwotnie w Australii. Zestaw składa się z kamery o rozdzielczości 12 Mpix, oświetlacza podczerwieni i radaru LIDAR, zamkniętych w moduł, który policjanci mogą zamontować na wiadukcie lub przewieźć na przyczepie w inne miejsce w ciągu kilkudziesięciu minut.

System rozpoznaje między innymi brak pasów i korzystanie z telefonu z dokładnością przekraczającą 95%. Co ważne, platforma analizuje także mikrozmiany w torze i prędkości pojazdu. Dane te, skorelowane z porą dnia oraz ruchem na sąsiednich pasach, mogą wskazywać na potencjalne prowadzenie pod wpływem alkoholu bądź środków odurzających. W takiej sytuacji patrol otrzymuje sygnał, a zatrzymanie następuje kilkaset metrów dalej, zanim kierowca zdąży spowodować zagrożenie.

Według brytyjskiego Department for Transport pierwsze sześć miesięcy testów przyniosło ponad 19 tys. potwierdzonych naruszeń i pozwoliło skierować do policji drogowej 300 przypadków podejrzenia jazdy po alkoholu. Jednocześnie liczba kolizji w strefach objętych nadzorem spadła średnio o 17% rok do roku.

Poligon technologiczny w Polsce

W Polsce rolę operatora sieci urządzeń do automatycznego nadzoru pełni Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) działające przy Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego. Sieć liczy już przeszło 500 stacjonarnych punktów kontrolnych oraz kilkadziesiąt zestawów mobilnych i jest stale rozbudowywana ze środków Krajowego Funduszu Drogowego oraz funduszy unijnych.

Najnowszym nabytkiem jest MESTA Fusion RN – multisensor, który jednym radarem kontroluje do 32 pojazdów na ośmiu pasach i rozróżnia między samochodem osobowym, ciężarówką czy motocyklem. Oprócz prędkości potrafi mierzyć odległość między pojazdami, rejestrować wjazd na czerwonym świetle i wykrywać nieprawidłowe zawracanie. Urządzenia pracują w trybie 24/7, a materiał dowodowy zapisywany jest w rozdzielczości 4K, co upraszcza identyfikację tablic rejestracyjnych.

Równolegle CANARD instaluje fotoradary TraffiStar SR390. Kontrakt o wartości 16,7 mln zł obejmuje 70 sztuk, z których pierwsze działają już w Warszawie, Bytomiu i Lublinie. Każde urządzenie może funkcjonować stacjonarnie lub w trybie mobilnym, a koszt pojedynczej instalacji wynosi około 240 tys. zł. Poza nimi w eksploatacji są m.in. Fotorapid CM, MultaRadar CD i TraffiStar SR520, co czyni polską sieć jedną z najbardziej różnorodnych w Europie Środkowej.

Ku erze multimandatów i proaktywnej prewencji

Eksperci zgodnie przewidują, że wysoka rozdzielczość obrazu i precyzyjne czujniki połączone z uczeniem maszynowym otwierają drogę do tzw. multimandatów. Oznacza to, że zamiast kilku oddzielnych kar kierowca otrzyma jedno kompleksowe rozliczenie obejmujące wszystkie wykryte naruszenia: nadmierną prędkość, korzystanie z telefonu, zapięcie pasów czy niewłaściwy odstęp. Taki model już testują agencje w Holandii i Norwegii, gdzie system automatycznie grupuje przewinienia w ramach jednego zdarzenia.

Paradoksalnie jednak nie liczba mandatów jest tu najważniejsza. Celem nadrzędnym pozostaje redukcja wypadków. Badania Europejskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wskazują, że każdorazowe zwiększenie prawdopodobieństwa wykrycia wykroczenia o 10 % wpływa na spadek liczby poważnych kolizji o 3–4%. Jeśli do tego dodać możliwość szybkiego wyłapywania osób prowadzących po alkoholu, skala potencjalnych korzyści rośnie wielokrotnie.

W kolejnych latach najważniejszym trendem będzie integracja urządzeń przydrożnych z pokładowymi systemami pojazdów oraz infrastrukturą V2X. Dzięki bezpośredniej komunikacji kierowca otrzyma ostrzeżenie o monitorowanym odcinku lub zbyt szybkiej jeździe zanim jeszcze popełni wykroczenie. Tym samym kamery i radary staną się nie tylko narzędziem represji, ale przede wszystkim elementem proaktywnej prewencji, która ma szansę zmienić kulturę jazdy na zdecydowanie bezpieczniejszą.