Jeszcze w 2018 roku spotkanie na ulicy auta wyprodukowanego w Chinach należało w Polsce do rzadkości. Dziś sytuacja odmieniła się diametralnie: pojazdy z logo BYD, MG czy Chery można zobaczyć pod galerią handlową, na stacji ładowania oraz w flotach firmowych. Zjawisko to nie jest efektem jednorazowej mody, lecz konsekwencją dobrze zaplanowanej ekspansji technologicznej, konkurencyjnej polityki cenowej i rosnącej dojrzałości samych produktów.
Globalna ekspansja chińskich producentów
Producenci z Państwa Środka od blisko dekady inwestują miliardy dolarów w badania nad bateriami, półprzewodnikami i układami napędowymi typu plug-in. Efekty widać nie tylko w Europie: według danych międzynarodowych organizacji branżowych w 2023 r. marki z Chin odpowiadały już za około jedną piątą światowej sprzedaży samochodów elektrycznych. Polska, będąca jedną z najszybciej rosnących gospodarek regionu, stanowi dla nich naturalny przyczółek. Sprzyja temu także fakt, że Unia Europejska konsekwentnie podnosi wymagania dotyczące emisji CO₂, co premiuje producentów umiejących zaoferować konkurencyjny cenowo napęd niskoemisyjny. W efekcie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy w rodzimych salonach zadebiutowało już ponad dziesięć nowych modeli z Chin, a kolejne mają zapowiedziane premiery jeszcze przed końcem roku.
Czym kuszą współczesne modele z Chin
Najważniejszym wabikiem pozostaje korzystny stosunek ceny do technologii. Przykładowy SUV segmentu C z napędem hybrydowym oferuje przyspieszenie do setki w nieco ponad osiem sekund, a średnie spalanie poniżej sześciu litrów, jednocześnie mieszcząc się w budżecie około 150 tys. zł. Standardem stały się też elementy, które do niedawna wymagały dopłaty u konkurentów: matrycowe reflektory LED, aktywny tempomat z funkcją centrowania pasa czy system kamer 360°. Nawet w bazowej wersji klient otrzymuje nierzadko łączony cyfrowy kokpit o przekątnej ponad 24 cali oraz co najmniej kilkanaście układów wspierających kierowcę w codziennym ruchu. Producenci przykładają przy tym dużą wagę do wyciszenia kabiny – w jednym z popularnych modeli zastosowano ponad czterdzieści materiałów tłumiących hałas – oraz do jakości wykończenia, aby zerwać z wciąż żywym stereotypem „taniości”.
Różnorodność oferty na polskim rynku
Szybkie zwielokrotnienie portfela modeli powoduje, że w salonie można dziś wybrać zarówno kompaktowego crossovera, jak i ponadpięciometrowego siedmiomiejscowego SUV-a. Do grona najaktywniejszych marek należą:
• BYD – koncentruje się na autach w pełni elektrycznych i plug-in, wykorzystując własne baterie typu Blade znane z wysokiego poziomu bezpieczeństwa. • MG Motor – oferuje hybrydy oraz wersje spalinowe, przyciągając klientów długą, siedmioletnią gwarancją i bogatym wyposażeniem w standardzie. • Chery z submarkami Omoda i Jaecoo – stawia na wyrazisty design oraz łatwą konfigurację, dzięki czemu klient nie gubi się w setkach opcji. • BAIC – proponuje konkurencyjne cenowo SUV-y o klasycznej stylistyce i napędzie benzynowym lub hybrydowym. • Leapmotor, Seres czy Dongfeng – wprowadzają pojedyncze modele elektryczne, najczęściej w niszy kompaktowych SUV-ów.
Ceny zaczynają się od niespełna 110 tys. zł za dobrze wyposażonego crossovera, a kończą na pułapie około 250 tys. zł za luksusowy elektryczny model z napędem 4×4 i zasięgiem przekraczającym 500 km według normy WLTP. Co istotne, dzięki dopłatom z programu „Mój Elektryk” bariera wejścia dla wielu klientów indywidualnych i przedsiębiorców dodatkowo się obniża.
Wyzwania i perspektywy
Choć dynamika wzrostu sprzedaży imponuje, chińskie marki nadal muszą budować zaufanie w zakresie jakości serwisu, dostępności części zamiennych oraz wartości rezydualnej. Sieć dilerska rozbudowuje się szybko – przykładowo jeden z producentów zapowiada 30 autoryzowanych punktów do końca przyszłego roku – lecz wciąż odbiega od gęstości oferowanej przez koncerny europejskie. Kolejną niewiadomą pozostają możliwe regulacje taryfowe oraz normy homologacyjne, które w przyszłości mogą wpłynąć na koszty importu. Z drugiej strony producenci z Azji wykazują dużą elastyczność: coraz częściej rozważają lokalną produkcję akumulatorów lub montaż końcowy pojazdów w Europie Środkowo-Wschodniej. Dla polskiego rynku oznacza to rosnącą konkurencję, a dla klientów – więcej zaawansowanych technologicznie SUV-ów w przystępnej cenie.