Rynkowe wskazania na drugi tydzień marca zapowiadają kolejne podwyżki przy dystrybutorach: zarówno benzyna, jak i olej napędowy biją tegoroczne maksima, a autogaz rośnie najszybciej od początku sezonu grzewczego. Nałożyły się na to niższe kwoty wydobycia w krajach Zatoki Perskiej, przerwy w dostawach z rejonu Morza Czerwonego oraz ograniczenia eksportowe wprowadzane okresowo przez Rosję. W rezultacie polski kierowca może już wkrótce zobaczyć na tablicach cenę diesla zaczynającą się od ósemki, a koszt pełnego baku klasycznego hatchbacka przekroczy 400 zł.
Czynniki napędzające podwyżki
Największy wpływ na marcowe notowania ma konflikt w regionie Bliskiego Wschodu, który wstrzymał część transportu morskiego i podbił ryzyko geopolityczne ujęte w cenie baryłki. Równocześnie Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Irak nadal utrzymują dobrowolne cięcia wydobycia uzgodnione w ramach OPEC+, by zdyscyplinować rynek. Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej globalna podaż ropy jest obecnie blisko 1,4 mln baryłek dziennie niższa niż rok temu. Częściowo równoważą to awaryjne interwencje: Stany Zjednoczone udostępniły z rezerw około 170 mln baryłek, a kraje OECD razem ponad 400 mln baryłek; jednak ta podaż ma charakter tymczasowy i nie zastąpi systematycznego zwiększenia wydobycia.
Ile dziś płacimy przy dystrybutorach
Średnie stawki detaliczne w połowie marca kształtują się następująco (dane polskiego biura monitoringu rynku paliw): • Benzyna 95 – 6,53 zł za litr (wzrost tygodniowy o 27 gr). • Benzyna 98 – 7,24 zł za litr (wzrost o 31 gr). • Olej napędowy – 7,64 zł za litr (wzrost o 65 gr). • Autogaz – 3,17 zł za litr (wzrost o 20 gr). Od wybuchu kryzysu w rejonie Zatoki Perskiej (początek stycznia) benzyna 95 podrożała średnio o 79 gr na litrze, diesel aż o 1,65 zł, a LPG o 39 gr. W praktyce oznacza to, że tankowanie 50-litrowego zbiornika ON jest dziś droższe o ponad 80 zł niż przed dwoma miesiącami. W kraju pojawiają się pierwsze rabaty sieciowe sięgające 20–40 gr na litrze, lecz ich znaczenie ogranicza rosnąca baza cenowa.
Prognozy na kolejne tygodnie
Analitycy krajowi spodziewają się, że w trzecim tygodniu marca średnia cena diesla przesunie się w okolice 7,85-7,90 zł za litr, a punkty przy autostradach przekroczą 8 zł. Benzyna 95 może dojść do 6,75 zł, natomiast autogaz do 3,40 zł. Na rynku międzynarodowym amerykańska EIA zakłada, że obecne poziomy powyżej 95 USD za baryłkę są przejściowe i w drugiej połowie roku ropa może spaść w okolice 70 USD, jeśli OPEC+ poluzuje limity i wróci pełny eksport z rosyjskich portów czarnomorskich. Do tego czasu presja na detal w Europie Środkowej pozostanie silna, zwłaszcza przy utrzymującym się wysokim kursie dolara wobec złotego.
Możliwe scenariusze dla rynku detalicznego
W krótkim terminie stacje będą balansować między utrzymaniem marż a koniecznością przyciągnięcia kierowców programami lojalnościowymi. Jeżeli globalne ceny surowca ustabilizują się poniżej 90 USD, sieci mogą jeszcze przed wakacjami zejść z dieslem w okolice 7 zł. Z kolei przedłużające się perturbacje logistyczne na Morzu Czerwonym lub nowe sankcje na irańską ropę mogłyby podnieść ceny w Polsce o dodatkowe 20–30 gr na litrze. Z punktu widzenia odbiorcy indywidualnego najbardziej opłacalne staje się grupowe kupowanie paliwa z wykorzystaniem aplikacji rabatowych oraz planowanie tankowań poza autostradami, gdzie marże bywają o 10–15 proc. wyższe.
Co dalej z cenami surowca na świecie
Spojrzenie średnioterminowe sugeruje, że przyszłoroczny bilans popytu i podaży może być bardziej zrównoważony. Według prognozy OPEC globalne zapotrzebowanie w 2027 r. wzrośnie o 1,6 mln baryłek dziennie, natomiast planowane projekty na szelfie brazylijskim, w Gujanie i na północy USA są w stanie dodać do podaży ponad 2 mln baryłek dziennie. Jeśli te inwestycje dojdą do skutku, realne jest obniżenie średniej ceny ropy Brent do 75 USD, co w polskich realiach – przy niezmienionych podatkach – przełożyłoby się na detaliczną cenę benzyny 95 rzędu 5,80 zł i diesla około 6,40 zł. Jednak scenariusz ten zależy od braku eskalacji nowych konfliktów oraz szybkiego odmrożenia pełnej mocy produkcyjnej w Iraku i Nigerii.