Oto nowa Skoda 100. Czesi pokazali sedana inspirowanego klasykiem
Wizja kompaktowego sedana Skody, nawiązująca do bestsellerowej „setki” z lat siedemdziesiątych, pokazuje, że stylistyczna przeszłość może stanowić fundament dla elektrycznej przyszłości marki. Projekt powstał w ramach wewnętrznego studium designu i łączy minimalistyczny język Modern Solid z detalami przywołującymi oryginał, dzięki czemu przypomina zarówno wehikuł z muzeum, jak i zapowiedź samochodu jutra.
Kamienie milowe pierwowzoru
Produkowana w latach 1969–1977 Skoda 100/110 była ważnym krokiem w rozwoju czechosłowackiej motoryzacji: ponad milion egzemplarzy, tylny napęd i prosta konstrukcja, którą dało się serwisować w przydomowym garażu. Samochód uchodził za przystępny cenowo, a przy tym zapewniał rodzinom przestrzeń i trwałość – cechy, które w bloku wschodnim decydowały o popularności. Koncepcja silnika zamontowanego za tylną osią i chłodzonego powietrzem, choć dziś kojarzona głównie z autami sportowymi, w tamtym czasie była kompromisem pomiędzy kosztami produkcji a praktycznością.
Nowa interpretacja w duchu Modern Solid
Projektant postawił na czyste powierzchnie, pozbawione zbędnych przetłoczeń, co współgra z aktualną filozofią stylistyczną Skody. Charakterystyczny dla pierwowzoru kształt klapy silnika stał się wyrazistym przetłoczeniem na pokrywie bagażnika, a wloty powietrza ukryto w smukłej listwie LED biegnącej przez całą szerokość auta. Czteroelementowe reflektory z matrycowymi diodami zarysowują futurystyczny „podpis świetlny”, natomiast przesunięcie kabiny delikatnie ku tyłowi optycznie wydłuża maskę, zbliżając proporcje do klasycznych gran turismo.
Od mechaniki do mobilności elektrycznej
Współczesna „setka” trzyma się koncepcji napędu umieszczonego z tyłu, choć zamiast czterocylindrowego silnika spalinowego pracuje tu modułowa jednostka elektryczna MEB, pozwalająca na rozkład mas bliski idealnemu 50:50. Dzięki baterii ułożonej w podłodze środek ciężkości znajduje się niżej niż w większości tradycyjnych sedanów, co poprawia prowadzenie i umożliwia uzyskanie przestronnego „frunka” z przodu. Oczekiwany zasięg – przy baterii około 77 kWh – to ponad 550 km w cyklu WLTP, a odzysk energii podczas hamowania sprawia, że układ chłodzenia jest mniej obciążony niż w klasycznych konstrukcjach chłodzonych wodą.
Szanse na debiut rynkowy
Choć przedstawiony model pozostaje projektem studialnym, wpisuje się w szerszy trend powrotu do historycznych nazw i sylwetek – wystarczy wspomnieć takie przypadki, jak Renault 5 E-Tech czy elektryczne Mini. W przypadku Skody atutem jest lojalna baza klientów w Europie Centralnej, dla których nazwa „100” wciąż budzi pozytywne skojarzenia z niezawodnością. Decyzję o wejściu do produkcji mogłyby ułatwić wspólne platformy koncernu Volkswagen, jednak priorytetem czeskiego producenta pozostają w tej dekadzie SUV-y i crossovery. Dla wiernych fanów marki sama prezentacja konceptu jest jednak sygnałem, że Skoda nie zapomina o swoich korzeniach – i być może jeszcze do nich powróci.