Rosnące napięcie geopolityczne w rejonie Zatoki Perskiej oraz kurczące się globalne zapasy surowca już przełożyły się na wyraźny skok notowań ropy, co w kolejnych dniach odczują kierowcy przy dystrybutorach w Polsce. Eksperci podkreślają jednak, że mimo spodziewanej podwyżki o kilkanaście–kilkadziesiąt groszy na litrze, krajowy system zaopatrzenia w paliwa pozostaje stabilny dzięki dywersyfikacji importu i strategicznym rezerwom.

Globalne czynniki windujące ceny ropy

Od początku tygodnia kontrakty na ropę Brent zdrożały o około 8%, chwilowo przekraczając poziom 86 USD za baryłkę. Wzrostowi sprzyja perspektywa możliwej blokady Cieśniny Ormuz, którą codziennie przepływa ponad 20% światowych dostaw surowca. Rynek reaguje również na utrzymujące się cięcia wydobycia wprowadzone przez państwa OPEC+ oraz na zimową falę mrozów w Stanach Zjednoczonych, która chwilowo ograniczyła produkcję z części szybów łupkowych. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii bilans popytu i podaży w 2024 r. może pozostać napięty, zwłaszcza jeśli globalna gospodarka uniknie głębszego spowolnienia.

Bezpieczeństwo dostaw do polskich rafinerii

Polskie koncerny od kilku lat intensywnie uniezależniają się od jednego kierunku importu. Surowiec trafia nad Wisłę m.in. z Norwegii, USA, Nigerii oraz basenu Morza Śródziemnego, a regularne dostawy uzupełniają kontrakty długoterminowe z Saudi Aramco i Equinorem. Dodatkowo krajowe zapasy obowiązkowe przekraczają 90 dni średniego zużycia, co zapewnia kilkumiesięczną poduszkę na wypadek zaburzeń w logistyce. Agencja Rezerw Strategicznych informuje, że pojemność krajowych kawern solnych i zbiorników naziemnych pozwala na bezpieczne przechowywanie zarówno ropy, jak i benzyn oraz oleju napędowego.

Wpływ na ceny hurtowe i detaliczne

Podwyżka notowań na giełdach towarowych trafia do cenników polskich hurtowni z kilkudniowym opóźnieniem. Według szacunków firm monitorujących rynek, takich jak BM Reflex i e-petrol, olej napędowy może w tym tygodniu podrożeć w hurcie o ok. 40–50 gr/l, a benzyna 95 o 10–20 gr/l. Dalsza korekta w górę będzie zależała od utrzymania się wysokich kwotowań Brent oraz kursu złotego wobec dolara. Kurdystan i Oman, główni dostawcy lekkich gatunków ropy dla regionu, zapowiadają co prawda stabilne wysyłki w marcu, lecz rynek obawia się, że ewentualna eskalacja konfliktu w Jemenie mogłaby zakłócić transport w całym regionie.

Jak reagują stacje paliw

Operatorzy detaliczni przenoszą zmiany cen hurtowych na dystrybutory stopniowo, aby uniknąć gwałtownych skoków, które zniechęciłyby kierowców. W efekcie średnia cena benzyny 95 w kraju może w najbliższych dniach wzrosnąć do 6,60 – 6,70 zł/l, zaś oleju napędowego do 6,70 – 6,90 zł/l. Część sieci wykorzystuje jednak własne zapasy zakupione wcześniej w niższej cenie, co chwilowo hamuje dynamikę zmian. Analitycy zwracają uwagę, że marże detaliczne na tle Europy pozostają relatywnie niskie, dlatego pole manewru stacji w dłuższym okresie jest ograniczone.

Perspektywy na drugi kwartał

Jeżeli napięcia w regionie Bliskiego Wschodu nie przerodzą się w poważniejsze zakłócenia, rynek oczekuje korekty w dół jeszcze przed rozpoczęciem letniego sezonu podróży. Kluczowe będzie jednak przedłużenie lub rozluźnienie limitów wydobycia OPEC+ na czerwcowym szczycie organizacji oraz tempo odbudowy rezerw ropy w Stanach Zjednoczonych po zimowych przerwach produkcyjnych. Polska pozostaje stosunkowo odporna na krótkoterminowe wstrząsy dzięki szerokiej siatce dostaw i rezerwom, lecz konsumenci powinni przygotować się na utrzymywanie się wyższych niż w styczniu poziomów cen przynajmniej do połowy wiosny.