Rosnąca obecność chińskich marek w polskich salonach wywróciła do góry nogami dotychczasową hierarchię cen. Przywożone z Państwa Środka samochody kuszą nie tylko kwotami widniejącymi na cennikach, lecz także zaskakująco bogatym wyposażeniem podstawowym i wieloletnią gwarancją, która jeszcze kilka lat temu była domeną segmentu premium. W efekcie granica stu tysięcy złotych – niegdyś punkt wyjścia do dyskusji o nowym aucie – dziś wystarcza, by przebierać w ponad tuzinie modeli rodem z Chin. Poniżej przyglądamy się, ile faktycznie kosztują najbardziej przystępne propozycje, co dostajemy w standardzie i gdzie wciąż można znaleźć tańszą alternatywę spoza Azji.
Chińska ofensywa cenowa na polskim rynku
Tempo, z jakim nowe marki z Azji rozwijają sieć sprzedaży nad Wisłą, przypomina największe ekspansje sprzed lat – tyle że tym razem dotyczy segmentu popularnego. W połowie dekady w Polsce działa już ponad 40 autoryzowanych punktów marek takich jak BYD, MG, BAIC czy Chery, a importerzy ścigają się w promocjach finansowych i długości gwarancji (zwykle 5–7 lat lub 150 000 km). Strategia jest prosta: zaoferować lepszy stosunek ceny do wyposażenia niż europejska konkurencja i przyciągnąć klientów, którzy dotąd kupowali auta używane. Kluczową barierą – poza wciąż budowaną siecią serwisową – pozostaje reputacja jakościowa, jednak znaczna część modeli posiada już pełne homologacje EU, komplet systemów bezpieczeństwa czynnego oraz wyniki testów NCAP na poziomie 4-5 gwiazdek.
Najtańsze auto z Chin w polskich salonach
Tytuł najbardziej przystępnego cenowo samochodu z Chin należy obecnie do miejskiego hatchbacka Leapmotor T03. Wersja bazowa rocznik 2025 kosztuje od 69 900 zł (cennik z 2 kwietnia 2026 r.). Przy długości 3,62 m i rozstawie osi 2,40 m samochód wpisuje się w segment A+, oferując kabinę dla czterech dorosłych. Elektryczny zespół napędowy o mocy 80 kW pozwala osiągnąć 100 km/h w nieco ponad 12 s, a akumulator 36,5 kWh zapewnia według WLTP 280 km zasięgu. Lista standardowych elementów obejmuje m.in. przeszklony dach o powierzchni 42 cal, manualną klimatyzację, kamerę cofania z tylnymi czujnikami, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka, bezkluczykowy rozruch, adaptacyjny tempomat, cyfrowy zestaw wskaźników 8 cal oraz ekran multimediów 10,1 cal, a także 15-calowe felgi aluminiowe. Producent dorzuca pięcioletnią lub 120-tysięczną gwarancję na całe auto oraz ośmioletnią ochronę baterii.
Modele, które mieszczą się w budżecie 100 000 zł
Oprócz Leapmotora klienci dysponujący kwotą do stu tysięcy złotych mogą wybierać spośród dwunastu innych propozycji – od miejskich hatchbacków po kompaktowe SUV-y i sedany. Najtańsze warianty katalogowe (również na dzień 2 kwietnia 2026 r.) wyglądają następująco: MG3 73 500 zł, BAIC 3 74 900 zł (rocznik 2025) lub 84 900 zł (2026), SWM G03F 78 400 zł, Dongfeng Shine 84 900 zł, MG ZS 85 500 zł, JAC J7 Plus 89 900 zł (2025) lub 94 900 zł (2026), Bestune T77 89 900 zł, Chery Tiggo 4 95 900 zł, BYD Dolphin Surf 97 700 zł, Dongfeng Box 99 900 zł, Bestune B70 99 900 zł (2025) oraz Leapmotor B10 99 900 zł (2025). Większość z nich w bazowych konfiguracjach oferuje automatyczną klimatyzację, pakiet systemów ADAS drugiego poziomu, pełne oświetlenie LED i ekrany multimedialne o przekątnej co najmniej 10 cal.
Europejscy rywale – czy wciąż potrafią być tańsi?
Mimo atrakcyjnej oferty z Chin absolutny cenowy rekord nadal należy do sprawdzonych klasyków segmentu A i B. Fiat Panda w podstawowej specyfikacji wyceniony jest od 63 600 zł, a Dacia Sandero startuje z pułapu 63 900 zł. Oba modele dysponują jednak znacznie skromniejszym wyposażeniem seryjnym, a w przypadku Dacii dopłaty wymagają nawet proste elementy stylistyczne czy radio. Co więcej, gwarancje europejskich producentów rzadko przekraczają okres dwóch–trzech lat. Po wyrównaniu poziomu wyposażenia różnica cenowa między chińską a europejską ofertą topnieje, a czasem wręcz obraca się na korzyść nowych graczy z Azji.
Na co zwrócić uwagę przed podpisaniem umowy
Przed zakupem warto sprawdzić sieć autoryzowanych serwisów – nie wszystkie marki mają punkty w każdym województwie. Istotne są również realne terminy dostaw części zamiennych i dostępność aut zastępczych w przypadku napraw gwarancyjnych. Klienci powinni zapytać o warunki przedłużonej gwarancji na układ napędowy, możliwość aktualizacji oprogramowania „over-the-air” oraz certyfikaty potwierdzające zgodność ładowarek z normami unijnymi. Dobrze też zweryfikować, czy importowana wersja ma pełny pakiet systemów bezpieczeństwa, bo niektóre rynki azjatyckie dopuszczają uproszczone konfiguracje, które później trafiają do Europy w ramach tzw. szybkich kontraktów flotowych.
Przyszłość segmentu budżetowego
Rosnąca konkurencja cenowa najprawdopodobniej wymusi dalsze obniżki lub bogatsze pakiety startowe również u producentów europejskich. Komisja Europejska prowadzi równolegle audyty dotyczące ewentualnych subsydiów państwowych dla eksporterów z Chin, a od ich wyników zależeć mogą dodatkowe cła ochronne. Jedno jest jednak pewne: bariera wejścia w świat fabrycznie nowych samochodów elektrycznych i spalinowych nigdy nie była tak niska, a klienci korzystają na tym w pierwszej kolejności.