W ciągu pierwszych dwóch lat od wejścia w życie przepisów pozwalających na przepadek pojazdu prowadzonego przez nietrzeźwego kierowcę fiskus wystawił na licytacje ponad sześć tysięcy aut. Zasiliło to budżet państwa kwotą blisko 27 mln zł, jednak po uwzględnieniu kosztów parkowania, ubezpieczenia i złomowania średni zysk z jednego egzemplarza kurczy się do niespełna czterech tysięcy złotych. Mimo ograniczonej rentowności rząd nie traci zapału do kontynuowania programu, wskazując na jego znaczenie prewencyjne wobec kierowców siadających za kółko pod wpływem alkoholu.
Konfiskata pojazdów – najważniejsze zasady
Rozszerzony katalog sankcji wszedł w życie 14 marca 2024 r. wraz z nowelizacją Kodeksu karnego oraz ustawy Prawo o ruchu drogowym. Sądy mogą orzec przepadek pojazdu, gdy kierowca ma co najmniej 1,5‰ alkoholu we krwi lub 0,75 mg alkoholu w wydychanym powietrzu. W razie kolizji czy wypadku próg obniża się do 1‰. Zabezpieczenie następuje już na etapie zatrzymania – policja przekazuje samochód do depozytu, a po uprawomocnieniu wyroku przechodzi on na własność Skarbu Państwa. Za organizację sprzedaży odpowiada Krajowa Administracja Skarbowa, stosująca reguły publicznej licytacji podobne do egzekucji komorniczej.
Ile samochodów padło łupem fiskusa
Według danych Ministerstwa Finansów i KAS, między 14 marca 2024 r. a 25 marca 2026 r. zabezpieczono 15 206 pojazdów. Do finału postępowania, a więc sprzedaży lub nieodpłatnego przekazania służbom publicznym, doprowadzono w 6 316 przypadkach. Warszawska Izba Administracji Skarbowej miała największy udział w całym procesie – ponad 760 aukcji – co odpowiada statystykom policyjnym wskazującym Mazowsze jako region o najwyższej liczbie zatrzymań nietrzeźwych kierowców. W skali kraju średnia cena uzyskana z jednego samochodu wyniosła 4 266 zł, lecz rozpiętość była ogromna: od kilkuset złotych za wysłużone pojazdy klasy ekonomicznej do kilkudziesięciu tysięcy złotych za rzadkie lub nowe modele.
Rachunek ekonomiczny: wpływy kontra wydatki
Choć przychód brutto ze zlicytowanych aut to 26 943 528,79 zł, bilans nie jest tak korzystny, jak sugeruje sama liczba. Koszt przechowywania i obowiązkowego ubezpieczenia OC pochłonął w tym okresie 2,94 mln zł. Do tego dochodzą faktury za transport lawetami, ekspertyzy techniczne oraz prowizje za obsługę aukcji – według szacunków NIK mogą one zwiększać koszty operacji nawet o kolejne 15–20% wartości sprzedaży. Znaczną część floty stanowią pojazdy powypadkowe lub bardzo stare, które trudno sprzedać; po kilku bezskutecznych licytacjach trafiają one na złom, przynosząc średnio 800–1200 zł z tytułu odzysku surowców.
Co dalej z przejętymi autami
Nie wszystkie samochody kończą na giełdach internetowych czy w punktach demontażu. Ustawa przewiduje możliwość nieodpłatnego przekazania pojazdu instytucjom publicznym, jeśli może on służyć poprawie bezpieczeństwa. Najgłośniejszym przykładem pozostaje czerwony Ford Mustang zarekwirowany w Warszawie, który po decyzji sądu zasilił flotę drogówki w Radomiu i służy dziś do pościgów za piratami drogowymi. Inne auta trafiają do straży pożarnej na ćwiczenia z rozcinania karoserii, a pojedyncze egzemplarze wykorzystywane są przez szkoły techniczne jako pomoc dydaktyczna. Taki dalszy obrót, choć nie generuje gotówki, skraca czas parkowania samochodu i eliminuje koszty magazynowania.
Efekty prewencyjne i możliwe korekty przepisów
Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że celem konfiskaty nie jest zarabianie pieniędzy, lecz odstraszanie potencjalnych sprawców. Wstępne dane Komendy Głównej Policji wskazują na około 7% spadek liczby kierowców zatrzymanych z wysokim stężeniem alkoholu (powyżej 1,5‰) w porównaniu z okresem sprzed nowelizacji. Eksperci z Instytutu Transportu Samochodowego notują jednak, że statystyczny odsetek zdarzeń drogowych z ofiarami śmiertelnymi, w których sprawca był pod wpływem alkoholu, spadł jedynie symbolicznie – z 8,8% do 8,4%. Coraz głośniej słychać więc postulaty, by równolegle wzmacniać działania edukacyjne i usprawnić logistykę przechowywania pojazdów, na przykład poprzez szybszą ścieżkę przekazywania aut wyspecjalizowanym firmom aukcyjnym. Ostatecznie to nie wysokość wpływów do budżetu, lecz poprawa bezpieczeństwa ma rozstrzygać o sensowności przepisów.