Nie to nie. Elektryczny sedan ze Stuttgartu znika z europejskich cenników szybciej, niż trwał jego debiut rynkowy, lecz równocześnie otrzymuje drugie życie w Państwie Środka. Mercedes EQE, dotąd kojarzony z umiarkowanym zainteresowaniem nabywców na Starym Kontynencie, będzie od 2026 roku sprzedawany wyłącznie w Chinach w odświeżonej odsłonie przystosowanej do lokalnych gustów i realiów.

Decyzja nie jest przypadkowa. Chiny odpowiadają dziś za ponad połowę globalnej sprzedaży samochodów elektrycznych, a popyt na luksusowe sedany z wysokim poziomem cyfryzacji pozostaje tam stabilny mimo rosnącej konkurencji lokalnych marek. Dla Mercedesa to jednocześnie szansa, by utrzymać obecność w kluczowym segmencie premium, podczas gdy w Europie i Ameryce Północnej firma szykuje już zupełnie nowe platformy 800-woltowe.

EQE schodzi ze sceny w Europie – co poszło nie tak?

Model wprowadzony w 2022 roku miał być elektrycznym odpowiednikiem legendarnej Klasy E, jednak na tle rywali szybko ujawnił ograniczenia. Stylistyka podkreślająca aerodynamikę nie trafiła w konserwatywny gust części klientów marki, a wysokie ceny – przy jednoczesnym wzroście stóp procentowych i ograniczaniu dopłat – dodatkowo zniechęcały. Według danych rejestracyjnych z głównych rynków zachodnioeuropejskich, EQE sprzedawał się kilkukrotnie słabiej niż Tesla Model S czy BMW i5, a nawet wewnętrzny konkurent – spalinowa Klasa E z systemem mild-hybrid – trzykrotnie przebijał jego wolumeny.

Trudności nasiliła zmiana strategii Mercedesa, który ogłosił, że submarka „EQ” zostanie stopniowo wygaszona. Niemiecki producent woli w przyszłości wrócić do jednolitego nazewnictwa (np. E 450e zamiast EQE) i przenieść całą gamę na platformy MB.EA oraz MMA wyposażone w instalację 800 V, ładowanie powyżej 350 kW i wyraźnie lżejsze akumulatory. Obecny EQE, oparty na architekturze EVA2, nie spełnia tych kryteriów, stąd decyzja o wycofaniu go ze sprzedaży w regionach, gdzie popyt został już nasycony.

Reanimacja w Chinach: lifting na 2026 rok

Choć europejskie hale montażowe wygaszają produkcję tego modelu, fabryka Beijing Benz zachowuje go w portfolio i prezentuje głęboki pakiet zmian. Z zewnątrz modyfikacje są subtelne: utrzymano reflektory Digital Light oraz podświetlany grill z centralną gwiazdą, lecz delikatnie przeprojektowano zderzaki, by poprawić chłodzenie baterii w gorącym i wilgotnym klimacie południowych prowincji. Największa nowość skrywa się pod podwoziem – trzy-stopniowy system tylnych kół skrętnych stanie się dostępny już w podstawowej odmianie, ograniczając średnicę zawracania do 10,7 m i ułatwiając manewry w zatłoczonych centrach Chengdu czy Shenzhen.

Pod maską (a właściwie pod podłogą) pozostaje dwusilnikowy układ 4MATIC w topowej specyfikacji 408 KM, przyspieszający do 100 km/h w 4,9 s. Mercedes poprawił gęstość energetyczną ogniw NCM i zoptymalizował układ chłodzenia, dzięki czemu akumulator o pojemności użytkowej 90 kWh oferuje zasięg sięgający 640 km w chińskim cyklu CLTC. Ładowanie prądem stałym 170 kW pozwala uzupełnić energię od 10 do 80% w 37 minut, a nowy układ zarządzania temperaturą skraca kondycjonowanie baterii w niskich temperaturach nawet o 30%.

Recepta na sukces: technologia podkreślona luksusem

W kabinie nie zabraknie akcentów skrojonych pod lokalne oczekiwania: wielostrefowa klimatyzacja Thermotronic seryjnie otrzymuje filtr HEPA i jonizator plazmowy, co ma szczególne znaczenie w aglomeracjach o dużym zanieczyszczeniu powietrza. Do tego dochodzi nowa tonacja tapicerki „Bamboo Brown” łącząca skórę Nappa z fornirami z prawdziwego drewna orzechowego, a 15-głośnikowy system Burmester korzysta z kodeka bezstratnego do strumieniowania muzyki hi-res z chińskich platform.

Cyfrowym sercem pozostaje panoramiczny kokpit MBUX zaprojektowany dla sieci 5G, oferujący nawigację z rozszerzoną rzeczywistością oraz aktualizacje OTA. Inżynierowie wprowadzili też nowy moduł lidarowy do obsługi jazdy w korku do 60 km/h, zgodny z chińską normą L2+. Mercedes liczy, że bogate wyposażenie standardowe pozwoli wyróżnić EQE na tle lokalnych konkurentów, takich jak Nio ET7 czy Xiaomi SU7, które kuszą agresywną polityką cenową, lecz nie zawsze dorównują poziomem wykończenia.

Globalna szachownica strategii: dokąd zmierza elektryczna oferta Mercedesa?

Utrzymanie produkcji EQE wyłącznie dla Chin to ruch pragmatyczny. Marka z gwiazdą wykorzystuje mocne relacje z joint-venture Beijing Benz i istniejącą linię montażową, jednocześnie koncentrując europejskie zasoby inżynieryjne na opracowaniu modeli kolejnej generacji. W 2025 roku zadebiutuje kompaktowa platforma MMA z instalacją 800 V, a rok później pierwsze samochody klasy wyższej na „MB.EA Large” mają oferować zasięg ponad 800 km i ładowanie do 350 kW. Zgodnie z planem finansowym firma chce, aby do 2030 r. sprzedaż aut elektrycznych przekraczała 70% całkowitego wolumenu – o ile pozwolą na to warunki rynkowe.

Tymczasem Chiny pozostają poligonem doświadczalnym, na którym Mercedes testuje rozwiązania software’owe, architekturę kokpitu i preferencje klientów w zakresie usług subskrypcyjnych. Jeżeli lokalna reinkarnacja EQE okaże się sukcesem, może stać się wzorem dla innych producentów z Europy rozważających reedycję pozornie schodzących modeli w regionach o specyficznym popycie. Gra o azjatyckiego klienta wkracza bowiem w nowy etap, w którym tradycyjny luksus i zaawansowane technologie muszą iść w parze z błyskawicznym tempem adaptacji rynkowej.