Parkowanie samochodu zasilanego autogazem w podziemnym garażu bywa źródłem niepewności: wielu kierowców trafia na tabliczki informujące o zakazie wjazdu dla pojazdów z instalacją LPG, inni natomiast nie spotykają się z żadnymi ograniczeniami. W Polsce po drogach porusza się już ponad dwa i pół miliona takich aut, dlatego jasne rozpoznanie reguł staje się sprawą praktyczną zarówno dla użytkowników, jak i zarządców budynków.

Dlaczego instalacje LPG traktowane są ostrożnie w garażach podziemnych

Autogaz jest mieszaniną propanu i butanu, której gęstość przy normalnych warunkach przekracza gęstość powietrza. Oznacza to, że w razie nieszczelności gaz opada i może gromadzić się przy podłodze, w studzienkach kanałów technicznych lub zagłębieniach. Przy odpowiednim stężeniu i iskrze zapłonowej tworzy się atmosfera wybuchowa, co tłumaczy ostrożność projektantów oraz strażaków.

W otwartym parkingu wielopoziomowym ewentualny wyciek najczęściej rozprasza się w powietrzu; w podziemnym garażu cięższy od powietrza gaz ma utrudnioną drogę ucieczki. Dlatego przepisy techniczno-budowlane nakładają na tego typu obiekty bardziej rygorystyczne wymagania wentylacyjne niż w przypadku kondygnacji naziemnych.

Regulacje prawne: przepisy budowlane i przeciwpożarowe zamiast kodeksu drogowego

Znaku drogowego zakazującego wjazdu pojazdów z instalacją LPG nie ma w oficjalnym wykazie znaków. Uprawnienia policji i straży miejskiej wynikają z Kodeksu wykroczeń oraz ustawy Prawo o ruchu drogowym, które nie przewidują sankcji za sam fakt wjazdu do prywatnego garażu z autogazem. Zasadnicze uregulowania znajdują się natomiast w trzech aktach: ustawie Prawo budowlane, rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki, oraz rozporządzeniu dotyczącym ochrony przeciwpożarowej.

Z dokumentów tych wynika, że właściciel lub zarządca obiektu odpowiada za stworzenie warunków ograniczających ryzyko pożaru lub wybuchu. Jeżeli w projekcie garażu nie przewidziano odpowiednich zabezpieczeń, zarządzający może wprowadzić zakaz wjazdu samochodów zasilanych LPG i zobowiązany jest czytelnie tę informację wywiesić. Decyzja ta ma charakter administracyjny, a nie drogowy.

Standardy bezpieczeństwa: wentylacja, detektory i procedury eksploatacyjne

Aby garaż podziemny mógł legalnie przyjmować pojazdy z instalacją gazową, powinien być wyposażony w wentylację mechaniczną o wydajności dostosowanej do kubatury oraz klasy zagrożenia wybuchem. Układ kanałów musi zapewniać wymianę powietrza z najniższych partii pomieszczenia, a urządzenia uruchamiać się automatycznie po osiągnięciu 10–20% dolnej granicy wybuchowości propanu-butanu.

Kluczową rolę odgrywają detektory gazu, rozmieszczone zwykle 15–30 cm nad posadzką. Ich sygnał powinien nie tylko włączyć wentylatory, lecz także uruchomić sygnalizację optyczno-akustyczną i — w przypadku większych obiektów — przesłać alarm do systemu przeciwpożarowego budynku. Krajowe normy zalecają cykliczne próby szczelności instalacji oraz serwis czujników co najmniej raz w roku.

Coraz częściej stosuje się dodatkowe środki: klapy oddymiające sterowane czujnikami temperatury, wyłączniki prądu w strefie objętej alarmem oraz systemy kontroli dostępu rozpoznające rodzaj paliwa pojazdu przy bramie wjazdowej.

Konsekwencje naruszenia zakazu i odpowiedzialność stron

Jeżeli kierowca wjedzie do garażu oznaczonego zakazem LPG, funkcjonariusz publiczny nie wystawi grzywny z tytułu ruchu drogowego, gdyż brak jest właściwej normy prawnej. Inaczej wygląda odpowiedzialność cywilnoprawna: wjazd na teren prywatny odbywa się na zasadach określonych w regulaminie, który ma charakter umowy cywilnej. Zarządca może więc obciążyć kierowcę dodatkową opłatą, unieruchomić pojazd do czasu wyjaśnienia sprawy, a nawet wykluczyć go z użytkowania obiektu.

W razie incydentu związanego z wyciekiem gazu odpowiedzialność rozkłada się wielostronnie. Właściciel garażu musi udowodnić, że wypełnił wszystkie obowiązki w zakresie zabezpieczeń technicznych, a posiadacz pojazdu — że utrzymywał instalację LPG w należytym stanie technicznym. Praktyka orzecznicza pokazuje, że sądy każdorazowo badają, czy przyczyną szkody była wada systemu budynku, czy też nieprawidłowa eksploatacja samochodu.