Gdy zimowe fale mrozu skuwają zachodnią część Bałtyku, estońska Agencja Transportu wytycza jedną z nielicznych europejskich dróg, która dosłownie płynie po lodzie. Sezonowa trasa o długości około 17 km łączy wyspy Hiiumaa i Saaremaa, ułatwiając życie mieszkańcom, którzy w najzimniejszych miesiącach zmagają się z nieregularnym rozkładem promów. Choć droga spełnia wszystkie wymogi bezpieczeństwa, na kierowców czeka nietypowe zalecenie: pasy pozostają niezapięte.

Naturalny most między wyspami – geneza i znaczenie trasy

Hiiumaa liczy niespełna dziesięć tysięcy stałych mieszkańców, a większa Saaremaa trzy razy tyle. Codzienne kontakty handlowe, dojazdy do szkół czy szpitali sprawiają, że pewne połączenie pomiędzy wyspami jest strategiczne. Gdy temperatura wody spada poniżej zera, lodowa pokrywa potrafi osiągnąć grubość ponad 25 cm – to dolna granica uznawana przez służby za wystarczającą do wprowadzenia ruchu samochodowego. Historia takich tras w Estonii sięga czasów carskich, jednak w ostatnich dekadach kapryśne zimy sprawiły, że na otwarcie czeka się często kilka lat. Tegoroczna ścieżka pojawiła się po raz pierwszy od dłuższego czasu, co natychmiast wykorzystali zarówno mieszkańcy, jak i miłośnicy rzadkich motoryzacyjnych wrażeń.

Technologia lodu: jak przygotowuje się drogę i kto nad nią czuwa

Zanim pierwszy samochód wjedzie na taflę, inżynierowie i ratownicy wykonują serię odwiertów, aby potwierdzić minimalną, jednolitą grubość lodu. Pomiarów dokonuje się codziennie, a wyniki publikuje w formie komunikatów pogodowo-drogowych. Przebieg trasy oznacza się gałęziami sosnowymi albo tyczkami z odblaskami, dzięki czemu nawet przy nisko świecącym zimowym słońcu linia przejazdu pozostaje czytelna. Specjalne zasady obowiązują także przy wjazdach: każde auto startuje z co najmniej dwuminutowym odstępem, co ogranicza ryzyko rezonansu lodu, zjawiska niebezpiecznego, gdy kilka pojazdów jedzie z równą prędkością w małych odległościach. Limit masy dla samochodu ustalono na 2,5 t, a obowiązująca szybkość mieści się zwykle między 25 a 40 km/h – zbyt wolna jazda może powodować dodatkowe obciążenie, zbyt szybka zwiększa falę ugięcia powierzchni.

Najważniejsze reguły poruszania się po zamarzniętym Bałtyku

• Na trasę wolno wjeżdżać wyłącznie za dnia, przy widoczności powyżej 300 m. • Samochody ruszają kolejno, zachowując minimum 250 m odstępu i nie wyprzedzają się. • Pasy bezpieczeństwa kierowcy i pasażerów pozostają odpięte, a drzwi nie mogą być zablokowane – chodzi o możliwość natychmiastowej ewakuacji, gdyby lód uległ pęknięciu. • Postój, zatrzymywanie się na selfie czy zawracanie są surowo zabronione; najmniejsze uszkodzenie lodu potrafi zapoczątkować pęknięcia na dużym obszarze. • W razie pojawienia się mgły, silnego wiatru lub opadów trasa jest zamykana w ciągu kilku minut, dlatego kierowcy przed wjazdem sprawdzają komunikat ostrzegawczy publikowany przez służby. • Numer alarmowy, widoczny przy obu wjazdach, należy zapisać lub zapamiętać – sygnał telefonii komórkowej na środku akwenu bywa niestabilny.

Drogi lodowe na świecie i wpływ zmian klimatu

Estońska trasa nie jest jedyną, jaka co rok pojawia się na mapach. W Kanadzie czy na Alasce powstają kilkusetkilometrowe szlaki prowadzące do kopalń i odległych osad, a w Finlandii przez zamarznięte jeziora często kursują ciężarówki. Jednak globalne ocieplenie skraca sezon – według danych ośrodków arktycznych średni czas utrzymywania się odpowiednio grubego lodu zmniejszył się o 10–15 dni na dekadę. W Estonii oznacza to mniej okazji do otwarcia trasy, a każdy dodatkowy plusowy tydzień zimą potrafi zniweczyć plany kierowców na cały rok.

Wskazówki dla planujących podróż między Hiiumaa a Saaremaa

Przed wyruszeniem w drogę warto upewnić się, że zbiornik paliwa jest pełny, a akumulator sprawny – jakiekolwiek zatrzymanie na lodzie jest zabronione. Zaleca się także zabranie odblaskowej kamizelki i rękawic, które ułatwiają ewakuację w lodowatej wodzie. Aktualny status trasy można sprawdzić w komunikacie Agencji Transportu lub za pośrednictwem lokalnych stacji radiowych. Jeśli warunki się pogorszą, alternatywą pozostaje prom kursujący z portu Rohuküla, choć przy sztormowym wietrze również on może zostać wstrzymany. Stosując się do procedur i zaleceń, przejazd po zamarzniętym Bałtyku jest nie tylko bezpieczny, ale i stanowi rzadką okazję do doświadczenia, jak przyroda zamienia morze w tymczasową autostradę.