Od 3 marca 2026 r. kierowcy, którzy na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych poza obszarem zabudowanym przekraczają prędkość o więcej niż 50 km/h, muszą liczyć się z natychmiastowym zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące. Już w pierwszych dniach obowiązywania nowych regulacji policjanci w kilku województwach odebrali uprawnienia kierowcom, którzy nie dostosowali się do limitu 90 km/h, a kary finansowe w najpoważniejszych przypadkach sięgnęły 3 tys. zł.

Nowe przepisy — co dokładnie się zmieniło?

Dotychczas czasowe odebranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h bezwzględnie stosowano wyłącznie w terenie zabudowanym. Znowelizowane Prawo o ruchu drogowym rozszerzyło ten środek administracyjny na drogi jednojezdniowe dwukierunkowe poza miastami i wsiami, gdzie limit wynosi 90 km/h. Ustawodawca uznał, że właśnie na tych trasach kierowcy najbardziej lekceważą ograniczenia, a wypadki są wyjątkowo ciężkie w skutkach. Za złamanie przepisów grozi: mandat od 1,5 tys. do 5 tys. zł (w recydywie podwójna stawka z taryfikatora), od 13 do 15 punktów karnych oraz obligatoryjne zatrzymanie dokumentu na 90 dni. Kolejną istotną zmianą jest zaostrzenie sankcji za prowadzenie auta mimo zatrzymanego prawa jazdy — w razie kontroli kierowca traci uprawnienia w pełnym zakresie, a ponowne ich uzyskanie wymaga ponownego egzaminu.

Pierwsze kontrole i konsekwencje finansowe

Statystyki Komendy Głównej Policji po trzech dobach od wejścia w życie ustawy wskazują kilkanaście przypadków zatrzymania prawa jazdy. Rekordzistą okazał się kierowca terenowego Land Rovera, który podlaskim odcinkiem drogi wojewódzkiej jechał 164 km/h. Wymiar mandatu — 2,5 tys. zł i 15 punktów karnych — był najwyższy ze względu na przekroczenie o 74 km/h. Na drogach województwa lubuskiego funkcjonariusze grupy SPEED zatrzymali z kolei kierowcę BMW jadącego 142 km/h; oprócz odebrania dokumentu i 1,5 tys. zł grzywny mężczyzna zasilił swoje konto 13 punktami. Mandat 3 tys. zł otrzymał natomiast 51-latek z Opolszczyzny, który w warunkach recydywy został przyłapany na 141 km/h. Policja zwraca uwagę, że część zatrzymanych to młodzi kierowcy, mający prawo jazdy krócej niż rok, co nasila ryzyko utraty uprawnień na stałe w razie kolejnych wykroczeń.

Szerszy kontekst: statystyki wypadków na drogach pozamiejskich

Dane Europejskiej Komisji ds. Bezpieczeństwa Transportu i Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wskazują, że w Polsce około 60% ofiar śmiertelnych wypadków ginie poza terenem zabudowanym, najczęściej na drogach jednojezdniowych. Przy zderzeniu czołowym z prędkością 140 km/h energia kinetyczna jest ponad trzykrotnie wyższa niż przy 90 km/h, co drastycznie obniża szanse przeżycia. Według raportu KRBRD za rok 2025 nadmierna prędkość była główną przyczyną ponad 26% wypadków śmiertelnych, a w grupie ofiar dominowały osoby między 18. a 24. rokiem życia. Ministerstwo Infrastruktury szacuje, że każda redukcja średniej prędkości o 1 km/h przekłada się na zmniejszenie liczby zabitych o 3%. Stąd rozszerzenie sankcji ma być narzędziem do szybkiego ograniczenia najbardziej ryzykownych zachowań.

Perspektywy i dalsze kroki

Resort infrastruktury zapowiada regularną analizę efektów nowych rozwiązań; pierwsze półroczne sprawozdanie ma zostać przedstawione parlamentowi jesienią. Równolegle trwają prace nad wprowadzeniem odcinkowych pomiarów średniej prędkości na drogach wojewódzkich oraz rozszerzeniem systemu automatycznego nadzoru CANARD o kolejne 400 kamer. Eksperci Instytutu Transportu Samochodowego zwracają uwagę, że sankcje administracyjne to tylko jeden z filarów poprawy bezpieczeństwa. Konieczne jest również przyspieszenie modernizacji infrastruktury (lepsze oznakowanie, zatoki awaryjne) oraz edukacja kierowców w zakresie oceny ryzyka na drogach o niższych parametrach technicznych. Jeśli pierwsze dane potwierdzą zmniejszenie średnich prędkości, rozwiązanie może zostać rozszerzone także na drogi dwujezdniowe, gdzie do tej pory podobny próg nie obowiązywał.