Śniadanie „na kółkach” to dla wielu kierowców niepisany rytuał: kubek z kawą w uchwycie, drożdżówka w lewej dłoni, prawa na kierownicy. Choć chwila z przekąską pozwala zaoszczędzić czas, eksperci od bezpieczeństwa ruchu drogowego od lat ostrzegają, że to jeden z cichych sprawców kolizji. Badania brytyjskiego Transport Research Laboratory wskazują, że czas reakcji u osoby jedzącej za kierownicą wydłuża się średnio o 44%, czyli niemal dwukrotnie bardziej niż przy rozmowie telefonicznej z zestawem głośnomówiącym. W połączeniu z ruchem miejskim lub autostradową prędkością, nawet sekunda opóźnienia może oznaczać dodatkowe 25–30 m drogi hamowania.
Rozproszenie uwagi – dlaczego kanapka może być groźniejsza niż telefon?
Specjaliści wyróżniają trzy rodzaje dekoncentracji: wzrokową (oderwanie oczu od drogi), manualną (zajęcie rąk) i poznawczą (odciągnięcie myśli). Przekąska za kierownicą łączy wszystkie te czynniki: kierowca patrzy na jedzenie, trzyma je jedną ręką, a przy tym skupia część uwagi na unikaniu okruszków zamiast na sytuacji wokół pojazdu. Według amerykańskiej agencji NHTSA aż 52% wypadków spowodowanych przez tzw. rozproszenia oszacowano na sytuacje, w których kierujący wykonywał dodatkowe czynności manualne. Paradoks polega na tym, że w przeciwieństwie do telefonu, nawyków żywieniowych za kierownicą rzadko się kontroluje – a realnie mogą zwiększać ryzyko stłuczki w porównywalnym stopniu.
Co mówi polskie prawo i kiedy zakaz zaczyna obowiązywać?
Podstawowy zapis reguluje art. 63 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Ustawodawca wskazuje, że „kierującemu pojazdem silnikowym, który przewozi osobę, zabrania się palenia tytoniu lub spożywania pokarmów w czasie jazdy”. W praktyce oznacza to zakaz dla kierowców autobusów, busów, autokarów, jak również taksówek, jeżeli w kabinie znajdują się pasażerowie. Z obowiązku zwolnieni są kierowcy samochodów ciężarowych przewożący współpasażera w kabinie oraz kierowcy prywatni w sytuacji, gdy jadą sami. Trzeba jednak pamiętać, że nawet wtedy wchodzi w grę inny przepis – ogólny nakaz zachowania szczególnej ostrożności – dzięki któremu funkcjonariusz może ocenić, czy jedzenie stanowiło realne zagrożenie.
Taryfikator kar: od pouczenia do 3000 zł
W codziennej praktyce policjanci częściej sięgają po pouczenia lub niewielkie mandaty rzędu 50–200 zł, szczególnie gdy chodzi o kierowców zawodowych i wykroczenie nie wiązało się z kolizją. Jednak przy stwierdzeniu, że spożywanie posiłku doprowadziło do niebezpiecznego manewru – gwałtownego zjazdu z pasa, zajechania drogi innemu pojazdowi czy nieustąpienia pierwszeństwa – funkcjonariusz może nadać sprawie rangę stworzenia zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Ta kwalifikacja podnosi widełki grzywny do 3000 zł i może zakończyć się wnioskiem o ukaranie do sądu, zwłaszcza gdy skutkiem była kolizja lub obrażenia uczestników ruchu.
Przyczyny wysokich kar i dobre praktyki za kierownicą
Ustawodawca traktuje wszelkie czynności konkurencyjne wobec prowadzenia pojazdu coraz surowiej, bo w statystykach policyjnych rozproszenie uwagi odpowiada już za kilkanaście procent wypadków śmiertelnych w Polsce. Wysokie kary mają pełnić funkcję prewencji: zmniejszyć liczbę sytuacji, w których kierowca prowadzi jedną ręką lub odwraca wzrok od drogi. Najbezpieczniejsze rozwiązanie pozostaje zawsze to samo – planować przerwy na posiłek przed podróżą. Jeżeli pojawia się nagła potrzeba, warto zjechać na parking, stację benzynową lub MOP i poświęcić kilka minut na spokojny posiłek. Kierowcy zawodowi powinni dodatkowo pamiętać, że tachograf odnotuje postój, co może ułatwić rozliczenie obowiązkowego czasu odpoczynku. Dzięki prostym nawykom można uniknąć nie tylko wysokiej grzywny, lecz przede wszystkim ryzyka, którego często nie dostrzegamy, dopóki nie jest za późno.