Rosnące ceny gazu i węgla sprawiły, że pellet drzewny wyrósł na jedno z najchętniej wybieranych paliw stałych w Polsce. Wraz z jego popularnością pojawiło się jednak pytanie, czy każda tona granulek oznacza kilka ściętych drzew. Aby rzetelnie odpowiedzieć, warto przyjrzeć się procesowi produkcji, zapotrzebowaniu na surowiec oraz zasadom gospodarowania lasami.
Jak powstaje pellet drzewny
Surowcem do produkcji są głównie trociny, wióry i zrębki powstające przy przecieraniu kłód oraz obróbce stolarskiej. Materiał najpierw trafia do rozdrabniaczy, które wyrównują frakcję do kilku milimetrów. Następnie w suszarniach obniża się wilgotność biomasy z nawet 50% do ok. 10%. Kluczowy etap to prasowanie w matrycach: wysokie ciśnienie (rzędu 200–300 MPa) i temperatura powyżej 100°C powodują uplastycznienie ligniny – naturalnego składnika drewna działającego jak klej. Tak powstają cylindryczne granulki o średnicy 6–8 mm i wartości opałowej 4,6–5,2 kWh/kg.
Ile drewna potrzeba na tonę pelletu – wyliczenia krok po kroku
Przemysłowe statystyki wskazują, że wytworzenie 1 t pelletu wymaga średnio 1,6–2,0 m³ świeżego surowca lub 1,3–1,5 m³ drewna już wysuszonego. Różnica zależy od gęstości gatunku (buk i dąb są cięższe niż sosna) oraz od start technologicznych, które mieszczą się dziś poniżej 5%. Jeśli za model przyjąć sosnę o średnicy 25 cm i wysokości 22 m, pojedyncze drzewo dostarcza ok. 0,8–1,0 m³ drewna użytkowego. Oznacza to, że statystycznie do uzyskania tony pelletu potrzeba dwóch takich sosen. W praktyce tona produktu powstaje z mieszaniny trocin i zrębków pochodzących z dziesiątek, a nawet setek kłód przerabianych w tartakach.
Skąd pochodzi surowiec: odpady tartaczne czy drewno energetyczne
Około 60–70% polskiego pelletu produkuje się z pozostałości poprodukcyjnych, które jeszcze dekadę temu trafiały prosto do kotłowni przemysłowych lub na składowiska. Pozostałą część stanowi tzw. drewno energetyczne – cienkie, krzywe lub uszkodzone sztuki usuwane w ramach trzebieży oraz końcówek sortymentów, których nie opłaca się przecierać na tarcicę. Udział tego surowca rośnie głównie tam, gdzie przemysł meblarski generuje mniej odpadów niż wynosi popyt na pellet.
Zrównoważone gospodarowanie lasami i certyfikacja
Kluczową rolę odgrywają normy FSC i PEFC. Zakłady posiadające certyfikaty muszą udokumentować, że każda partia drewna pochodzi z lasów, w których roczny przyrost biomasy przewyższa wycinkę. W Polsce przyrost brutto wynosi ok. 9 m³/ha rocznie, co przekłada się na ponad 70 mln m³ drewna rosnącego co roku, podczas gdy pozyskanie utrzymuje się o kilkanaście procent niżej. Dzięki temu całkowity zapas drewna w lasach systematycznie rośnie od lat 90.
Bilans węglowy: pellet kontra paliwa kopalne
Spalanie biomasy emituje dwutlenek węgla, lecz jest to węgiel wcześniej zmagazynowany przez rosnące drzewa, a nie „nowy” węgiel uwalniany z głębokich pokładów geologicznych. W rezultacie cykl węglowy pelletu jest liczony w dekadach, a nie w milionach lat. Po uwzględnieniu energii zużytej na suszenie, granulat generuje od 20 do 35 kg CO₂ na gigadżul ciepła, podczas gdy węgiel kamienny przekracza 90 kg, a gaz ziemny około 55 kg. Najkorzystniejsze parametry osiągają instalacje, które wykorzystują ciepło odpadowe z procesu spalania do suszenia surowca i ograniczają transport dzięki lokalnym łańcuchom dostaw.