Ferrari zapowiada na 2026 rok prawdziwy wysyp nowości: pięć debiutów produktowych, z pierwszym w pełni elektrycznym modelem Luce w roli gwiazdy, a także jednorazowe premie dla włoskiej załogi sięgające 14 900 euro. Tak agresywne tempo wprowadzania modeli i szczodra polityka kadrowa mają cementować pozycję marki jako najbardziej rentownego producenta samochodów sportowych na świecie.

Strategia mnożenia modeli przy ograniczonym wolumenie

Władze z Maranello przyjęły zasadę, że większa liczba niskoseryjnych aut jest korzystniejsza niż pojedyncze, masowo budowane linie modelowe. Krótsze cykle życia—często nieprzekraczające czterech lat—idą w parze z coraz częstszymi wersjami specjalnymi, projektowanymi wokół tej samej płyty podłogowej i układu napędowego. Korzyści są wielowymiarowe: klienci otrzymują bardziej unikatowy produkt, marka podnosi średnią cenę transakcyjną, a wartość rezydualna używanych Ferrari rośnie, co potwierdzają dane domów aukcyjnych RM Sotheby’s i Bonhams.

Rywalizacja o najzamożniejszego klienta wymusza dodatkowo personalizację na niespotykaną skalę. Program „Tailor-Made” notuje już ponad jedną trzecią wszystkich zamówień, a przeciętny poziom opcji przekracza 15% wartości pojazdu. Dla porównania, według danych Knight Frank, w segmencie klasycznych aut kolekcjonerskich średnioroczny wzrost wartości Ferrari z ostatnich 20 lat wynosi ponad 9%, co podtrzymuje apetyt kolekcjonerów na nowe, limitowane projekty.

Cyfrowa rewolucja i ewolucja układów napędowych

Decydujące znaczenie w przyspieszeniu kalendarza premier ma pełna wirtualizacja prac inżynieryjnych. Ferrari wykorzystuje zaawansowane symulacje CFD, weryfikowane pojedynczymi prototypami, redukując liczbę testowych nadwozi o ponad 40 proc. względem poprzedniej dekady. Praktykę tę chwali również branżowy partner Red Bull Advanced Technologies, który podkreśla, że cyfrowy bliźniak potrafi skrócić czas rozwoju nawet o osiem miesięcy.

Na polu napędów Ferrari stawia na zróżnicowanie: do 2030 r. ok. 20% oferty mają stanowić pojazdy całkowicie elektryczne, 40 proc. hybrydy typu plug-in, a pozostałe 40 proc. auta z klasycznym silnikiem spalinowym. Inżynierowie rozwijają jednocześnie jednostki V6, V8 i V12; zapowiadany pułap 300 KM z litra w przyszłej ewolucji V6 ma być osiągnięty bez rezygnacji z homologacji drogowej. Kluczowe będzie zastosowanie syntetycznych paliw o niskiej zawartości węgla, nad którymi pracują wspólnie Porsche, ExxonMobil i kilka marek z Formuły 1.

Luce, pierwsze w pełni elektryczne Ferrari, otrzyma własną płytę podłogową, modułowe baterie o gęstości energii powyżej 300 Wh/kg oraz silniki synchroniczne z magnesami trwałymi chłodzone olejem. Celem projektu jest uzyskanie relacji mocy do masy lepszej niż w obecnym SF90 Stradale, przy jednoczesnym zachowaniu typowego dla marki brzmienia—realizowanego tu poprzez aktywne generatory akustyczne sprzężone z przekładnią dwubiegową.

Finanse w górę, portfel zamówień zapełniony do 2027 r.

Rok 2025 Ferrari zakończyło przychodami rzędu 7,1 mld euro, co oznacza 7-procentowy wzrost rok do roku. Zysk operacyjny zwiększył się o 12%, do 2,1 mld euro, a marża EBIT utrzymuje się powyżej 29%—najwyżej w branży samochodowej według obliczeń Bloomberg Intelligence. Co ważne, liczba dostarczonych aut (13 528 sztuk) praktycznie nie uległa zmianie, co potwierdza, że wzrost wartości przychodu wynika z droższej struktury sprzedaży i personalizacji.

Książka zamówień jest wypełniona do końca 2027 r., co oznacza, że każdy model wchodzący na rynek w horyzoncie najbliższych dwóch lat jest już zakontraktowany. Wsparciem dla płynności ma być ponadto plan emisji zielonych obligacji, z których środki zostaną przeznaczone na rozbudowę zakładu e-batteria w Maranello. Agencje ratingowe Moody’s i S&P utrzymują perspektywę stabilną, argumentując ją wysoką rentownością i niskim zadłużeniem netto do EBITDA.

Rekordowe premie: motywacja i retencja specjalistów

Efektem powyższych wyników są najwyższe w historii firmy premie dla około pięciu tysięcy pracowników we Włoszech, dochodzące do 14 900 euro na osobę. System nagród, oparty na wskaźnikach EBIT, wolumenu i celów jakościowych, funkcjonuje od 2012 r. i co roku zwiększa wypłatę średnio o 6%. Według włoskich związków zawodowych FIOM-CGIL, Ferrari plasuje się w ścisłej czołówce producentów przemysłowych pod względem partycypacji zysków przez załogę.

Premie pełnią jednak rolę nie tylko motywacyjną. Popyt na inżynierów o kompetencjach w zakresie aerodynamiki, oprogramowania i chemii ogniw rośnie, a globalni giganci technologiczni oferują konkurencyjne stawki. Ferrari inwestuje więc w programy szkoleniowe z Politechniką w Mediolanie i Uniwersytetem w Modenie, a także w modernizację zaplecza badawczo-rozwojowego, aby utrzymać reputację pracodawcy o najwyższych standardach płacowych i kulturowych w sektorze motoryzacyjnym.