Wzrost cen oleju napędowego do poziomu przekraczającego 8 zł za litr radykalnie podniósł koszty codziennej pracy samochodów dostawczych. Jednocześnie rozwój infrastruktury ładowania sprawia, że elektryczne furgony stają się realną alternatywą dla flot kurierskich, serwisowych czy komunalnych. Przyjrzeliśmy się dwóm bliźniaczym modelom – klasycznemu dieslowi i w pełni elektrycznej wersji – aby policzyć, ile naprawdę kosztuje przejechanie nimi 100 km w mieście i w trasie przy obecnych stawkach za paliwo i energię.
W skrócie
– W cyklu miejskim pojazd elektryczny potrzebuje mniej niż 40 zł na 100 km nawet przy korzystaniu z szybkich ładowarek, podczas gdy diesel przekracza 70 zł. – Na dalekiej trasie, gdzie konieczne jest ładowanie prądem stałym (DC), diesel pozostaje o 2–3 zł tańszy na każde 100 km; przy ładowaniu AC lub z własnego wallboxa elektryk odzyskuje przewagę. – Różnica w kosztach energii rośnie lub maleje wraz z ceną ropy i taryfami energetycznymi, dlatego dostęp do taniego prądu (nocne stawki, fotowoltaika) jest kluczowy dla opłacalności EV. – Uproszczona kalkulacja nie obejmuje ulg podatkowych, niższych kosztów serwisu ani preferencji w strefach czystego transportu, które dodatkowo przechylają szalę na korzyść napędu elektrycznego.
Testowane pojazdy i metodologia
Do analizy wybrano dwa egzemplarze furgonu segmentu średniego w nadwoziu L2H1: wersję wysokoprężną z dwulitrowym silnikiem o mocy 147 KM oraz wariant elektryczny rozwijający 204 KM. Obydwa samochody bazują na identycznej konstrukcji nośnej, mają tę samą pojemność ładunkową i zbliżoną masę własną, co pozwala porównywać je na równych zasadach. Zużycie paliwa i energii pochodzi z procedury WLTP, a koszty obliczono według średnich cen z końca pierwszego kwartału 2024 r.: 8,20 zł za litr oleju napędowego, 1,26 zł/kWh przy ładowaniu we własnym garażu (taryfa G12w), 1,75 zł/kWh na publicznej ładowarce AC oraz 2,40 zł/kWh na szybkiej stacji DC.
Koszty w ruchu miejskim
Cykl miejski WLTP, obejmujący liczne postoje i przyspieszenia, jest korzystny dla napędu elektrycznego, ponieważ silnik trakcyjny odzyskuje energię w hamowaniu rekuperacyjnym. E-furgon potrzebuje średnio 16,2 kWh na 100 km, co odpowiada 20,41 zł przy ładowaniu w domu, 28,35 zł przy uzupełnianiu energii na wolniejszej ładowarce AC i 38,88 zł podczas korzystania z szybkiego słupa DC. Diesel w tym samym cyklu zużywa około 9,1 l na 100 km, więc przejechanie 100 km kosztuje 74,62 zł. Oznacza to, że nawet najdroższy scenariusz ładowania prądem jest prawie dwa razy tańszy od tankowania oleju napędowego, natomiast przy zasilaniu z własnej instalacji różnica przekracza 50 zł na 100 km.
Koszty na trasie międzymiastowej
Na autostradach i drogach ekspresowych zapotrzebowanie na energię rośnie. Elektryczny van potrzebuje wtedy średnio 27,5 kWh na 100 km. Jeśli kierowca korzysta wyłącznie z ładowarek DC, rachunek wyniesie 66,00 zł. Ten sam dystans w pojeździe z silnikiem Diesla pochłonie 7,9 l paliwa, czyli 64,78 zł – różnica 1,22 zł na korzyść diesla. Gdy jednak można skorzystać z ładowania AC na miejscu rozładunku lub w bazie, koszt energii spada do 48,13 zł, a przy nocnym ładowaniu we własnym wallboxie nawet do 34,65 zł, co czyni elektryka wyraźnie tańszym również poza miastem.
Kiedy napęd elektryczny jest najbardziej opłacalny
Pojazdy akumulatorowe najwięcej zyskują w flotach wykonujących regularne, przewidywalne trasy z codziennym powrotem do bazy – typowe dla firm kurierskich, usług technicznych, miejskich dostaw czy transportu osób w ramach car-sharingu. Kluczowe czynniki zwiększające rentowność to dostęp do taniej lub własnej energii (instalacje fotowoltaiczne, taryfy nocne), gęsta sieć punktów ładowania w strefach docelowych oraz miejskie zachęty, takie jak zerowe opłaty za parkowanie, brak restrykcji w strefach czystego transportu i niższy podatek od środków transportu. W przypadku przedsiębiorstw operujących głównie na autostradach, gdzie liczy się czas, a postój przy ładowarce DC jest nieunikniony, napęd wysokoprężny nadal utrzymuje delikatną przewagę kosztową. Jednak już przy częściowym miksie prądu z wallboxa i ładowarek AC całkowity koszt przechyla się na stronę elektryka, nie wspominając o niższych wydatkach serwisowych wynikających z braku oleju silnikowego, turbosprężarki i filtra cząstek stałych.